03:36 21 Październik 2018
Na żywo
    Grupa taneczna z Zakarpacia, zdjęcie archiwalne

    Kijów boi się utraty Zakarpacia. Czy powinien?

    © Sputnik . Władimir Akimow
    Opinie
    Krótki link
    Anton Lisicyn
    3380

    W ostatnim czasie władze w Kijowie coraz częściej mówią o zakarpackim „separatyzmie" i buntowniczych Węgrach, oskarżając Budapeszt o „humanitarną agresję".

    Napięte relacje między Budapesztem i Kijowem jeszcze bardziej popsuły się po tym, jak w sieci pojawiło się nagranie z konsulatu Węgier w Berehowie. Na nagraniu ludzie, którym dopiero co wręczono dokumenty, przysięgają na wierność sąsiedniemu państwu. Konsul Matias Siladi i nowi obywatele Węgier trącają się kieliszkami z szampanem. Proszeni są przy tym, by nie informowali ukraińskich władz o nadaniu obywatelstwa.

    W odpowiedzi Kijów zażądał, aby przedstawiciele Węgier „przestali naruszać ukraińskie ustawodawstwo". Budapeszt odpowiedział tym samym, zarzucając Kijowowi „madziarofobię".

    Reakcja Kijowa jest wymyślona i nieuzasadniona — przekonuje węgierski politolog Gabor Stier. — Wielu polityków w ukraińskiej elicie ma obywatelstwa innych państw, tylko nie afiszuje się z tym. Węgry już wcześniej nadawały obywatelstwo mieszkańcom Zakarpacia, trwa to już kilka lat, ale taka reakcja pojawia się dopiero teraz.

    Zdaniem Stiera dzieje się tak dlatego, że Kijów musi „podgrzać jeszcze trochę nastroje nacjonalistyczne", a hasło „Rosjanie — wrogowie" już nie działa. „Teraz pojawił się nowy wróg. Są nim Węgry" — zauważa Stier.

    Wbrew alarmistycznym oświadczeniom polityków w Kijowie Węgry nie pretendują na Zakarpacie — kontynuuje ekspert. „Tam jest kilka rejonów zamieszkanych przez Węgrów. Nota bene, Budapeszt pomaga nie tylko Węgrom, wspiera też ludzi materialnie, w sferze humanitarnej. Czy naprawdę ktoś sądzi, że Węgry będą te ziemie odbierać przemocą? Przecież to śmieszne, jesteśmy członkami UE i NATO. Droga wojskowa jest wykluczona. Ale Kijów ma korzyść z mówienia o separatyzmie" — podkreśla politolog.

    O zakarpackim „separatyzmie" i buntowniczych Węgrach ukraińscy politycy mówili już na początku 2010 roku, kiedy u władzy była Partia Regionów. Alarm spowodowany nastrojami Węgrów podniósł przewodniczący frakcji Partii Regionów w Radzie Najwyższej Aleksander Jefremow. Jak na ironię teraz on sam jest oskarżany o separatyzm.

    Sześć lat temu węgierski ambasador w Kijowie Mihaly Bayer potwierdzał, że konsulaty jego kraju nadają obywatelstwa etnicznym Węgrom, ale odmówił rozgłaszania danych statystycznych. „To ochrona danych osobowych. Rząd nie ma prawa ich rozgłaszać" — wyjaśnił dyplomata.

    Jednym słowem, historia z nadawaniem węgierskiego obywatelstwa trwa już ładnych parę lat. Nie było chyba tylko przedwyborczego szumu i nagrania, na którym konsul gratulowałby z kieliszkiem szampana w ręku nowym obywatelom.

    „I żadnych konfliktów między nami nie było. Całe lata narody zamieszkujące Zakarpacie współistniały pokojowo" — mówi Sputnikowi jeden z liderów węgierskiej wspólnoty Zakarpacia i prosi o anonimowość. Powtarza też tylko bezpieczne i utarte hasła. „Wśród Węgrów nie ma separatystycznych nastrojów. Budapeszt nam pomaga, ale Węgry są dla nas zaledwie ojczyzną kulturową, niczym więcej" — przekonuje. Na pytanie, czy ma nadzieję na zakończenie hałasu wokół węgierskiego separatyzmu po wyborach w 2019 roku, rozmówca odpowiada z westchnieniem: „Mój Boże, ja żyję jedną nadzieją. Prosty człowiek nie odgadnie, co oni (politycy — red.) tam jeszcze nawymyślają".

    Zobacz również:

    „Ręka Moskwy” w sytuacji na Zakarpaciu
    Szefa MO Ukrainy nie wpuszczono na posiedzenie NATO
    Konsul Węgier w Berehowie persona non grata na Ukrainie
    Tagi:
    obywatelstwo, Berehowo, Zakarpacie, Węgry, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz