15:31 14 Grudzień 2018
Na żywo
    Patryk Jaki

    Kandydat na prezydenta Warszawy: Jaki plan ma Jaki? (wideo)

    © Zdjęcie: Patryk Jaki/ Facebook
    Opinie
    Krótki link
    Jarosław Augustyniak
    4162

    Na warszawskim Mokotowie, w jednej ze spółdzielni mieszkaniowych, miało miejsce otwarte spotkanie z Patrykiem Jakim, kandydatem Zjednoczonej Prawicy na urząd prezydenta Warszawy. Poszedłem na nie, by dopytać go jak to będzie z tą jego komisją weryfikacyjną.

    Duża część spotkania poświęcona była problemom spółdzielców i nie ma sensu, bym nimi Państwa zanudzał. Może poza jednym. Ktoś z obecnych zapytał, czy Jaki poprze takie zmiany w prawie, które zapewniłyby zewnętrzną kontrolę w przeżartych znajomościami i układami spółdzielniach mieszkaniowych. Wszyscy wiemy jakie sitwy siedzą w spółdzielniach, gdzie koledzy z rad nadzorczych „kontrolują" kolegów z zarządów. Jaki odniósł się do tego pozytywnie, mówiąc, że nie widzi przeciwwskazań, by taką zewnętrzną kontrolę wprowadzić.

    Idąc w tym duchu zapytałem Patryka Jakiego, czy zlikwiduje swoją komisję weryfikacyjną ds. prywatyzacji warszawskich nieruchomości? Niedawno pytałem Rafała Trzaskowskiego, czy będzie z tą komisją współpracował, gdy wygra? Czy też zignoruje ją jak Hanna Gronkiewicz-Waltz?

    Trzaskowski oznajmił wtedy, że nie będzie takiej potrzeby, ponieważ jego konkurent zapowiedział likwidację tej komisji po wyborach, dając tym do zrozumienia, że to od początku był tylko taki pic, służący temu, by wypromować na wybory wcześniej nieznanego Patryka Jakiego.

    Odpowiedź jaką usłyszałem zaskoczyła mnie. Zapowiedział, że komisji nie zlikwiduje, gdy wybory przegra, a prezydentem stolicy zostanie Trzaskowski. A to dlatego, że Trzaskowski i jego zaplecze, które jest tym samym, co to dotychczas, trzeba będzie nadal kontrolować. Wiadomo — złodzieje!

    W takim wypadku komisja zapewne przyda się też jemu samemu pod kątem następnych wyborów. Równocześnie oznajmił jednak, o co musiałem już głośno dopytywać, bo wyraźnie odpowiedź na to pytanie próbował pominąć, że jednak ją zlikwiduje gdy zostanie prezydentem.

    Bardzo mnie ta odpowiedź zawiodła. Tu nie chodzi o to, czy Trzaskowski jest zły, a Jaki dobry, czy odwrotnie, ale o to, że obaj są politykami. A politykom w Polsce ufa na słowo tylko idiota. Słowa nie wystarczą. Ludzie chcą kontroli! Ludzie chcą wpływu na to co ich dotyczy.

    Dzień po wyborach Pan Jaki zmieni swój punkt widzenia wraz z punktem siedzenia. Przejdzie z opozycji na drugą stronę. Nic osobistego. Taka jest po prostu obiektywna rzeczywistość. Jak widać, tak samo jak zarządy spółdzielni, które toczy rak patologii, on też nie chciałby być kontrolowany przez nikogo. A kto by chciał?

    Jaki chyba nie rozumie, że właśnie fakt zewnętrznej kontroli rady miasta, był największą siłą tej komisji i sprawiał, ze cieszyła się taką sympatią ludzi. Bo przecież jak to śpiewał kiedyś jeden zespół młodzieżowy — „radny kradnie, a całe miasto na dnie".

    Zawiedzeni mogą i powinni się też czuć ludzie, ofiary dzikiej prywatyzacji, którzy widzą w tej komisji szansę na sprawiedliwość dla nich, a ich spraw jeszcze nie załatwiono. Paradoksalnie większe na to szanse będą mieli, gdy Jaki przegra, bo komisja wtedy działać nadal będzie. I będzie chciała być głośna. Nieważne czy z tego powodu, by Jaki się nadal promował, czy naprawdę po to, by ludzi mogli dochodzić sprawiedliwości. Grunt, ze kontrola nadal będzie.

    Kandydat na prezydenta, co prawda stwierdził, że nie będzie wykonywał wyroków, na mocy których oddaje się lokatorów wraz z kamienicami szemranym grupom przestępcznym w ramach dzikiej reprywatyzacji, bo tej, jak i prywatyzacji co do zasady nie jest przeciwny. Wręcz odwrotnie. Mówił o tym, że wznowi możliwość wykupu mieszkań komunalnych, wstrzymaną za czasów rządów PO, a użytkowanie wieczyste będzie przekształcał z 95% bonifikatą we własność. Będzie prowadził politykę prywatyzacji, bo jak stwierdził im więcej prywatnej własności tym lepiej, bo wtedy jest rzekomo więcej wolności. Dla kogo? Zapewne dla właścicieli. Ale dla wszystkich nigdy nie wystarczy.

    Mieszkań komunalnych za jego rządów będzie więc raczej ubywać niż przybywać, skoro chce prowadzić politykę dekomunalizacji zasobów mieszkaniowych Warszawy. Kolejne mieszkania, do tej pory w zasobach miasta, staną się przedmiotem spekulacji na wolnym rynku. A wtedy, jak mówił mi Korwin-Mikke, ceny może i spadną wraz ze zwiększona podażą i ludzi już mniej nie będzie na nie stać, bo i zdolności kredytowej też im przecież nie przybędzie.

    Jeśli jesteś warszawiaku osobą niezamożną; zarabiasz minimalną krajową czy coś w tym rodzaju; chyba na własne mieszkanie w Warszawie liczyć za rządów PiS nadal nie będziesz mógł. Za rządów innych konkurentów zresztą też nie.

    Podczas spotkania zawiodłem się też sposobem jego poprowadzenia. Na koniec swojej wstępnej prezentacji, kandydat zaprosił zebranych do dyskusji i zadawania pytań. Okazało się to swego rodzaju eufemizmem. Dyskusji żadnej nie było, a pytania (a było ich kilkadziesiąt) zebrano po kolei, by na koniec mógł on odpowiedzieć tylko na wybrane z nich. To taka stara metoda, by na zebraniach nie dopuścić do bardziej ożywionej dyskusji.

    Na wiele pytań Jaki nie odpowiedział wcale, m.in. na pytanie, co z podwyżkami cen usług miejskich i komunikacji, które Gronkiewicz-Waltz kilka lat temu podniosła o 100%.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Jaruzelska na prezydenta! Możemy zacząć od Warszawy
    Rosjanie wybierają prezydenta w Warszawie (wideo)
    Warszawa - Dubaj Północy. By Patryk Jaki
    Bolesna nauczka dla Patryka Jakiego
    Mateusz Piskorski na prezydenta Warszawy?
    Tagi:
    prywatyzacja, polityka, wybory prezydenckie, Jarosław Augustyniak, Rafał Trzaskowski, Patryk Jaki, Warszawa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz