13:16 19 Grudzień 2018
Na żywo
    Jarosław. Spotkanie z Polakami.

    Takie spotkania pomagają odbudować mosty

    © Zdjęcie : Aleksander Kwaśniewski
    Opinie
    Krótki link
    Agnieszka Piwar
    2302

    Nieodłącznym elementem wypraw polskich dziennikarzy do Rosji są spotkania z ludźmi.

    Wyruszyliśmy z Warszawy. Po wylądowaniu na moskiewskim lotnisku Szeremietiewo naszą grupę przyjął szef wydziału prasowego tego miejsca. Po czym oprowadził nas po… lotnisku.

    Było zwiedzanie tamtejszego muzeum, oglądanie makiety portu lotniczego oraz przejazd podziemną kolejką z Terminali D, E i F do Terminalu B.

    Lotnisko Szeremietiewo. Moskwa.
    © Zdjęcie : Krzysztof Żuczkowski
    Lotnisko Szeremietiewo. Moskwa.
    Rosjanie po prostu chcieli zaszpanować jak potężne mają lotnisko (w samej Moskwie jest ich kilka) i pochwalić się nowymi (wymuskanymi na cacy przed Mundialem) obiektami. W Terminalu B zwiedzaliśmy więc głównie ekskluzywne strefy dla VIP-ów, tj. posiadaczy „złotej karty" i biletów klasy biznes (na które nigdy nie było mnie stać).

    Jeden z kolegów dziennikarzy za pomocą specjalnej aplikacji zainstalowanej w telefonie wyliczył, że na lotnisku Szeremietiewo przemaszerowaliśmy tego dnia 5,5 kilometrów.

    Nieco zmęczeni (ale najedzeni — w strefach VIP częstowali nas serwowanymi tam przysmakami) wsiedliśmy wieczorem do samolotu i ekonomiczną klasą odlecieliśmy do kolejnego punktu naszej wyprawy.

    Lotnisko Szeremietiewo. Moskwa.
    © Zdjęcie : Krzysztof Żuczkowski
    Lotnisko Szeremietiewo. Moskwa.
    W Niżnym Nowogrodzie Rosjanie także chcieli zaszpanować. Tym razem popisywali się swoim nowoczesnym stadionem oraz ośrodkiem, w których trenują i relaksują się sportowcy. Była też przejażdżka kolejką linową nad Wołgą — czas podróży (z jednego brzegu rzeki na drugi) kilkanaście minut. Samochodem (naokoło przez odlegle mosty i w korkach) kilka godzin. Tak więc opłacało się zainwestować w budowę podniebnego tramwaju, który służy mieszkańcom jako miejski środek transportu. Było również zwiedzanie fabryki szklanych ozdób choinkowych „Ariel". Bombki z Niżnego Nowogrodu są słynne na cały świat. Zobaczyliśmy proces powstawiania tych pięknych, ręcznie malowanych małych dzieł sztuki. Nawet sami mogliśmy spróbować namalować własną bombkę — sztuką było potem dowieść ją w całości do Warszawy. Mnie się udało.

    W historii Rosji/ZSRR (także w rosyjskiej/radzieckiej kinematografii) ważne miejsce odgrywa kolej, dlatego nie mogło nas zabraknąć w muzeum parowozów. Potężne ciuchcie z czerwoną gwiazdą prosiły się o sesję zdjęciową, tak więc mieliśmy czym zapełnić portale społecznościowe. Efekciarskie fotki robiliśmy także na tarasach widokowych z Wołgą w tle oraz za murami tamtejszego Kremla, po którego zakamarkach również nas oprowadzono.

    Ducha zimnej wojny dotknęliśmy w mieszkaniu Andrieja Sacharowa. Obecnie mieści się w nim muzeum poświęcone temu słynnemu radzieckiemu fizykowi jądrowemu. Laureat Pokojowej Nagrody Nobla (1975) i wielu innych nagród (Order Lenina, Nagroda Stalinowska, i takie tam) w 1980 roku został zesłany do miasta Gorki (w czasach radzieckich tak nazywał się Niżny Nowogród) za protesty przeciwko agresji ZSRR na Afganistan. Generalnie trochę mu się uzbierało, gdyż był modelowym dysydentem tamtej epoki. Po kilku latach zsyłki do kwartiry przyszli smutni panowie z KGB w celu zainstalowania telefonu.

    Dwa dni później na telefon osobiście zadzwonił Gorbaczow i oznajmił Sacharowowi, że może już wrócić do Moskwy.

    Muzeum A.D.Sacharowa. Niżny Nowgoród.
    © Sputnik . Leonid Swiridow
    Muzeum A.D.Sacharowa. Niżny Nowgoród.
    Muzeum pamiętające tamto wydarzenie mieści się w typowym obskurnym bloku z poprzedniej epoki. Podobne obiekty skutecznie szpecą rosyjski krajobraz. Niewyremontowane, śmierdzące, depresyjne — wywołują dreszcze, gdy ogląda się je z zewnątrz, a co dopiero, kiedy zwiedza się od środka. Powodów do szpanu jakby już mniej.

    Nieodłącznym elementem wypraw polskich dziennikarzy do Rosji są spotkania z ludźmi.

    W Niżnym Nowogrodzie i Jarosławiu (do którego udaliśmy się w następnej kolejności) podjęli nas oficjalnie przedstawiciele tamtejszych władz. Podczas spotkań w magistratach wspomnianych miast Rosjanie starali się zaprezentować z jak najlepszej strony. I nie ma w tym nic złego. Przywitano nas jako bardzo ważnych gości (to miłe). Posłuchaliśmy o wielkich inwestycjach, rozwoju regionu i atrakcyjnych ofertach turystycznych (na temat ewentualnych problemów i trudności nie byli już tacy wylewni).

    Żałowałam tylko, że było po sezonie letnim i z pierwotnych panów rejsu po Wołdze nic nie wyszło. Pozostało podziwianie nadwołżańskiego krajobrazu z brzegu i mostów. Generalnie Rosjanie są bardzo gościnnym narodem, ceny mają przystępne, przyrodę ciekawą, a zabytki piękne i zadbane. Śmiało polecam turystyczny wypad w tamte rejony.

    Jarosław. Spotkanie z Polakami.
    © Zdjęcie : Aleksander Kwaśniewski
    Jarosław. Spotkanie z Polakami.
    W Jarosławiu zorganizowano dla nas spotkanie w mieszkańcami, którzy mają polskie korzenie. Historie jakich wiele. Przodkowie brali udział w powstaniu i za karę zostali zesłani do Rosji.

    Dla ich potomków teraz Rosja jest ojczyzną.

    O polskim pochodzeniu starają się jednak nie zapominać. Zdziwiło mnie, że podczas oficjalnej części spotkania nikt nie mówił po polsku. Ośmielili się dopiero podczas bezpośrednich rozmów w kuluarach. Chyba wstydzili się na forum zabrać głos z obawy, że kaleczą język.

    We wcześniejszych latach byłam na wielu podobnych spotkaniach w Domach Polskich na Wschodzie.

    To jest zawsze wzruszające przeżycie dla obu stron.

    Przede wszystkim jednak takie spotkania są bardzo potrzebne, bo pomagają odbudować mosty.

    Ciąg dalszy nastąpi.

    Agnieszka Piwar, publicystka polska, Moskwa — Niżny Nowogród — Jarosław  Warszawa

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Tekst jest publikowany za zgodą Autora. Oryginał pierwotnie ukazał się na stronie Myśl Polska.

    Zobacz również:

    Leonid Draczewski: „Osobiście chciałbym ściślej i więcej współpracować z Polakami"
    Szlakiem Minina i Pożarskiego: A co, jeśli Rosja nie ma czasu?
    Rosja leżała u moich stóp, wielka i niezniszczalna
    Kazimierz Dolny ... w Rosji nad Wołgą
    Szlakiem Minina i Pożarskiego: Z zewnątrz lepiej widać?
    Agnieszka Piwar: „Zbrodnią" polskiej dziennikarki okazuje się chęć odkrywania Rosji"
    Reportaż z kraju barbarzyńców
    Ariadna Rokossowska: Rosja ma Putina, a Polska „zwykłego posła"
    Szlakiem Minina i Pożarskiego: Głębia strategiczna
    „Ramzan siła" - przywitali nas na górskim szlaku
    Tagi:
    Polonia, społeczeństwo, dziennikarz, port lotniczy Moskwa-Szeremietiewo, Myśl Polska, Fundacja im. Aleksandra Gorczakowa, Andriej Sacharow, Agnieszka Piwar, Michaił Gorbaczow, Jarosław, Niżny Nowogród, ZSRR, Rosja, Warszawa, Moskwa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz