15:35 18 Październik 2018
Na żywo
    Żeński oddział dywizji Kościuszki pod Riazaniem

    Prawdy historycznej nie da się zakłamać ani zepchnąć w cień

    © Sputnik . Oleg Knorring
    Opinie
    Krótki link
    Leonid Sigan
    9635

    12 października jeszcze nie tak dawno był dniem Ludowego Wojska Polskiego. Minęły lata i data chrztu bojowego pod Lenino pierwszej dywizji piechoty im. Tadeusza Kościuszki została usunięta z kalendarza.

    O wydarzeniach sprzed 75 lat korespondent radia Sputnik Leonid Sigan porozmawiał z historykiem, publicystą, doktorem Bohdanem Piętką.

    — Jak Pan jako historyk ocenia fakt sformowania tej dywizji na terenie Związku Radzieckiego właśnie w roku 1943 — roku przełomowym w historii II wojny światowej?

    — Słusznie pan podkreślił, że to był rok przełomowy w historii II wojny światowej, a przede wszystkim przełomowy na froncie wschodnim. Utworzenie pierwszej dywizji piechoty im. Tadeusza Kościuszki stało się początkiem formowania Wojska Polskiego na froncie wschodnim. Ta dywizja dała początek pierwszemu korpusowi polskich sił zbrojnych w ZSSR, a potem pierwszej armii Wojska Polskiego. Potem utworzono drugą armię Wojska Polskiego.

    Utworzenie Wojska Polskiego w Związku Radzieckim miało ogromne znaczenie polityczne dla sprawy polskiej podczas II wojny światowej. Obecnie w Polsce podnosi się tylko fakt, że to wojsko nie podlegało rządowi polskiemu w Londynie i że jego powstanie zostało wpisane w cele polityczne polskich komunistów. Trzeba jednak zauważyć, że pojawienie się Wojska Polskiego na froncie wschodnim, obojętnie jakiej orientacji politycznej ono służyło, było faktem politycznie doniosłym, bo to był najważniejszy front II wojny światowej. Stamtąd wiodła najkrótsza droga do wyzwolenia Polski spod okupacji niemieckiej. Dzięki utworzeniu Wojska Polskiego w ZSSR pod koniec wojny w 1945 roku na froncie wschodnim u boku ZSSR i na froncie zachodnim u boku aliantów walczyło około 400 tys. żołnierzy polskich. To była, jak niektórzy historycy twierdzą, czwarta armia koalicji antyhitlerowskiej. I to nie było bez znaczenia, chociażby dla decyzji, jakie „Wielka Trójka" podjęła w Poczdamie w sprawie polskiej granicy zachodniej na Odrze i Nysie Łużyckiej.

    — Dywizja im. Tadeusza Kościuszki wpisała się w kronikach pięknym szlakiem bojowym, który zakończył się jej udziałem w szturmie stolicy Trzeciej Rzeszy w zwycięskim maju 1945 roku. Jaki los kombatantom dywizji zgotowała historia?

    — Należy przypomnieć, że na tym pięknym szlaku bojowym oprócz bitwy pod Lenino były między innymi walki na przyczółku warecko-magnuszewskim w sierpniu 1944 roku, próba udzielenia pomocy powstaniu warszawskiemu we wrześniu 1944 roku, potem udział w ofensywie zimowej w styczniu 1945 roku, walki na Wale Pomorskim, bitwa o Kołobrzeg, udział w operacji berlińskiej, a także w krwawej operacji łużyckiej, gdzie walczyła druga armia Wojska Polskiego, i to trzeba przypomnieć.

    Jaki los zgotowała historia tym żołnierzom? W okresie PRL oczywiście byli bohaterami i stali na piedestale. Pamięć o tej historii, o której wspomniałem, była wtedy pieczołowicie pielęgnowana. To się niestety zmieniło po zmianie ustroju politycznego w Polsce, czyli po 1989 roku. Można powiedzieć, że obecnie o tych żołnierzach zapomniano. Ale ze środowisk skrajnie prawicowych ma miejsce profanowanie pamięci o tych żołnierzach. Niestety, w tych środowiskach pojawiło się takie określenie, że to były polskojęzyczne oddziały Armii Czerwonej. Pojawiły się różnego rodzaju oszczerstwa pod adresem tych żołnierzy. Jest to bardzo bolesne, ponieważ oni w większości byli przecież Polakami z Kresów Wschodnich. W szczególności jeśli chodzi o dywizję Kościuszkowską, byli to prawie w całości Polacy z Kresów Wschodnich deportowani w latach 1940-1941 w głąb Związku Radzieckiego. To byli ludzie, którzy pogrzebali na Syberii czy Kazachstanie swoich rodziców i bliskich. Stawianie wobec nich takich zarzutów i używanie takiego typu określeń jest bolesne i niesprawiedliwe. Wielką zasługą gen. Zygmunta Berlinga, dowódcy pierwszej dywizji Kościuszkowskiej, później dowódcy pierwszej Armii Wojska Polskiego było to, że tych ludzi ze Związku Radzieckiego wyprowadził, z Syberii i Kazachstanu przywiózł do Polski. To trzeba podkreślić i trzeba generałowi tę zasługę oddać.

    Defilada Niepodległości 2018 w Warszawie
    © AP Photo / Czarek Sokolowski
    — Trudno to sobie wytłumaczyć, ale dlaczego tak ważną kartę historii swojego kraju dzisiejsza młodzież nie poznaje ze szkolnych podręczników?

    — Myślę, że w jakiejś mierze młodzież poznaje tę datę, z tym że nie towarzyszy temu taka pieczołowita pamięć o tej historii jak w okresie PRL. Myślę, że wśród starszego i średniego pokolenia świadomość tego, jak ważny był udział Wojska Polskiego utworzonego na froncie wschodnim w wyzwoleniu Polski, istnieje. Myślę, że starsze i średnie pokolenie ma ogromny szacunek dla tych żołnierzy. Niestety to prawdopodobnie jest inaczej w pokoleniu młodszym, które jest, można powiedzieć, ofiarą tej współczesnej polityki historycznej. Szkoda, że ta data — 12 października — nie jest obchodzona jako drugie Święto Wojska Polskiego. Obecnie Święto Wojska Polskiego obchodzi się 15 sierpnia. Szkoda, że pamięć o tym wojsku i jego zasługach jest jakby spychana na margines. Myślę, że to się jednak zmieni, ponieważ prawdy historycznej nie da się przecież zakłamać ani zepchnąć w cień.

    Mimo że obecnie są to żołnierze jakby zapomniani, myślę, że się to w przyszłości zmieni. Mam taką nadzieję.

    Zobacz również:

    Huragan „Michael” spustoszył bazę lotniczą USA na Florydzie
    USA rozprawią się z chronionymi lasami w Polsce - brakuje miejsca na bazę
    Północ Syrii: Terroryści kopią tunele i ostrzeliwują cywilów (foto na wyłączność)
    Tagi:
    historia, II wojna światowa, Kościuszko, PRL, ZSRR, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz