06:44 19 Październik 2018
Na żywo
    Leonid Draczewski, dyrektor Fundacji Wspierania Dyplomacji Publicznej im. Aleksandra Gorczakowa, Agnieszka Piwar i Leonid Swiridow. Moskwa.

    Czeka mnie jeszcze dużo pracy

    © Zdjęcie : Katarzyna Mierzejewska
    Opinie
    Krótki link
    Agnieszka Piwar
    9233

    Nieodłącznym elementem wypraw polskich dziennikarzy do Rosji są spotkania z ludźmi.

    O tym, że polskich dziennikarzy strona rosyjska potraktowała bardzo poważnie, świadczy również fakt, że po powrocie do Moskwy zorganizowano dla nas spotkanie z Fiodorem Łukjanowem, przewodniczącym rosyjskiej Rady Polityki Zagranicznej i Obronnej. Ten słynny rosyjski politolog jest także redaktorem naczelnym czasopisma „Rosja w globalnej polityce" oraz ekspertem Klubu Wałdajskiego.

    Jarosław. Spotkanie z Polakami.
    © Zdjęcie : Aleksander Kwaśniewski
    Zwiedzanie dużych miast, tamtejszych fabryk, muzeów i pięknych cerkwi po raz kolejny odhaczone. Tymczasem rosyjska rzeczywistość to także prowincja, którą jedynie fragmentarycznie zobaczyliśmy z trasy przemierzonej busem. Główne drogi między dużymi miastami całkiem dobre. Wsie, które mijaliśmy po drodze opustoszałe, drewniane chałupy zawalone, pola zachwaszczone, przydrożne lasy zaśmiecone. Smutny obraz nie pozostawia złudzeń — rosyjska prowincja uciekła do wielkich miast.

    Jednak gdzieniegdzie trafiałam na widok, którego szczerze Rosjanom zazdroszczę. Ktoś w końcu gdzieś tam jakieś pole uprawia, hoduje zwierzęta czy łowi ryby… I proszę sobie wyobrazić, że żywność od prostego chłopa czy wiejskiej babuleńki można normalnie kupić na ulicy (bez kasy fiskalnej). Co za szczęściarze, że nie znają unijnych przepisów i regulacji. Móc zjeść ze smakiem wolne od chemii warzywa i owoce, czy świeżą rybę z przydrożnej budy, której nie dosięgła wizyta urzędnika BHP — takie klimaty już tylko na Wschodzie.

    Do Rosji jeżdżę dość często i nie waham się przyjmować zaproszeń do tego kraju. Właściwie korzystam z każdej nadarzającej się okazji, by tam pojechać.

    Oczywiście lubię podróże, ale nie to jest dla mnie w tutaj priorytetem. Zwyczajnie czuję potrzebę naprawiania tego, co psują politycy i usłużni im dziennikarze.

    I nie chodzi jedynie o to, że podobnie jak senator Grubski uważam, iż Polska wiele traci — głównie gospodarczo — na wrogiej postawie wobec Rosji. Martwi mnie także aspekt międzyludzki. W tym kontekście tradycyjnie nawiążę do komentarzy z portali społecznościowych.

    Podczas podróży na bieżąco opisuję ich przebieg i dołączam fotografie. Do tej pory chyba najmocniej oberwałam za zdjęcia z Iranu — tzw. „polska prawica" nie może mi darować założenia chusty na głowę (steku obelżywych epitetów pod moim adresem nie ma sensu cytować). Za Rosję również jestem rugana. Co ciekawe, znajduje się cała masa „doradców", którzy dyktują mi co mam robić (lub nie robić), albo krytycznie wytykają, że czegoś… nie zrobiłam. Mam wrażenie, że wielu moich Rodaków utkwiło w martwym punkcie. Poniżej kilka przykładów.

    Z ubiegłym roku zamieściłam na Facebooku filmik z ceremonii zakończenia XIX Międzynarodowego Festiwalu Młodzieży i Studentów w Soczi.

    Impreza, która zgromadziła tysiące młodych ludzi z całego świata, zakończyła się wspólnym odśpiewaniem piosenki „Alleluja" i ballady „One of us", w której padają słowa „God is great, God is good" (Bóg jest wspaniały, Bóg jest dobry). Było to ciekawe przeżycie, jakiego nie spodziewałam się doświadczyć w Rosji, dlatego chętnie podzieliłam się tym na portalu społecznościowym.

    W komentarzu pewien „prawicowy działacz" (a obecnie kandydat na burmistrza jednego z polskich miast) dorzucił złośliwie — czy nie zapytałam przy okazji, kiedy Putin odda wrak (oczywiście chodzi o samolot, który rozbił się pod Smoleńskiem).

    Latem tego roku pojechałam na Krym, gdzie uczestniczyłam w warsztatach edukacyjno-szkoleniowych zorganizowanych dla młodych sympatyków sztuki filmowej. Podczas uroczystej inauguracji turnusu z głównej sceny zabrzmiały utwory Anny German. Dumna z tego, że nasza artystka do dziś wzbudza wśród Rosjan tak ciepłe uczucia, podzieliłam się tym faktem na Facebooku. Tak się złożyło, że było to dnia 1 sierpnia.

    W prywatnej wiadomości otrzymałam taką oto wiadomość (skądinąd od bardzo sympatycznego człowieka): „Jako twój fan i wielbiciel napiszę w dobrej wierzę… że dziś żadnych krymów, Rosjan itd… itp… z racji rocznicy powstania".

    Chodziło oczywiście o rocznicę wybuchu powstania warszawskiego. Tymczasem, tak się składa, że z rocznicowych obchodów realizowałam reportaże jeszcze w czasach, kiedy przypominanie o ofiarach powstania nie było modne i medialnie opłacalne. Po latach odnoszę wrażenie, że obecnie wielu Polaków stało się „więźniami" polityki historycznej partii rządzącej. Cóż, nie wstrzeliłam się w koniunkturę, no to dostałam upomnienie.

    I wreszcie, podczas ostatniej podróży do Rosji — kiedy z powrotem dotarliśmy do Moskwy — zaproszono nas do siedziby Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

    Obok spotkania z przedstawicielami departamentu prasowego był czas na zwiedzanie budynku.

    Polska dziennikarka Agnieszka Piwar w MSZ Rosji. Moskwa.
    © Zdjęcie : Krzysztof Żuczkowski
    Polska dziennikarka Agnieszka Piwar w MSZ Rosji. Moskwa.
    Pokazano nam m.in. drzwi do gabinetu ministra Siergieja Ławrowa (który był akurat służbowo w Bośni) oraz salę, do której słynna Maria Zacharowa zaprasza dziennikarzy z całego świata na konferencje prasowe. Nie mogłam się powstrzymać przed zrobieniem pamiątkowej fotografii przy mównicy pani rzecznik.

    Zdjęciem pochwaliłam się na portalu społecznościowym. Tak się złożyło, że było to akurat dnia 17 września. Nie trudno się domyśleć, że znowu mi się oberwało.

    Pewien „działacz patriotyczny" (mieliśmy okazję poznać się osobiście) zrugał mnie tak, jakbym co najmniej zamieściła fotkę z portretem Stalina.

    Sugerował (potem prostował, że to niby w żarcie), że powinnam „skorzystać z okazji oraz smutnej rocznicy i przeprosić — w imieniu Rosyjskiej Federacji, prawnej spadkobierczyni Związku Sowieckiego — za krzywdy wyrządzone Polsce i Polakom od 17 września 1939 roku". W dalszej części komentarza (i tu już zastrzegł, że to na poważnie) zastanawiał się czy „obecny stosunek władz rosyjskich do tego tematu, do bandyckiej zmowy z Hitlerem i współodpowiedzialności za wybuch II wojny światowej uważam za zgodny z historyczną prawdą". I wreszcie zapytał „czy w ogóle przypominam jakimś przedstawicielom tamtejszych władz o tym, jaką traumą jest dla nas ta tragiczna data?".

    Odpowiem tu i teraz, krótko i konkretnie.

    „Nieśmiertelny Pułk w Kazaniu, 9 maja 2017
    © Sputnik . Maksim Bogodvid
    Towarzysząc z kamerą wyprawom Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego zrealizowałam dwa filmy dokumentalne. Było w nich wyraźnie powiedziane kto był katem, a kto ofiarą. W filmie padły też deklaracje, że nie o zemstę nam chodzi, ale o pamięć i prawdę.

    Na specjalny pokaz zaprosiłam Siergieja Andriejewa, ambasadora Federacji Rosyjskiej w Polsce, który przyszedł obejrzeć mój film wraz z towarzyszącym mu korpusem dyplomatycznym.

    Po seansie pan ambasador podszedł do mnie i podał mi rękę.

    Tymczasem wielu moich Rodaków — zafiksowanych manipulacjami partii rządzącej (i współgrającej z nią opozycji) — nieustannie rości sobie prawo do prawienia mi morałów i karcenia za kontakty z Rosjanami.

    Przy okazji często wychodzi, że nawet nie znają treści moich reportaży i wywiadów, a jedynie wybiórczo oglądają zdjęcia wrzucane na Facebooku.

    Wytresowani pod klucz, na hasło: Rosja — widzą jedynie sowieckie zbrodnie (i/lub „smoleński wrak"). Wisienką na torcie tego szaleństwa jest chora reakcja na wywiad, jakiego udzielił senator Maciej Grubski.

    Złowrogie siły pracujące nad podsycaniem nienawiści, póki co, wygrywają.

    Dlatego czeka mnie jeszcze sporo pracy, by to naprawić.

    Agnieszka Piwar, publicystka polska, Moskwa — Niżny Nowogród — Jarosław  Warszawa

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Tekst jest publikowany za zgodą Autora. Oryginał pierwotnie ukazał się na stronie Myśl Polska.

    Zobacz również:

    Szlakiem Minina i Pożarskiego: A co, jeśli Rosja nie ma czasu?
    Ławrow: Stosunki z Polską należy traktować filozoficznie
    Kazimierz Dolny ... w Rosji nad Wołgą
    Tu mówi Moskwa!
    Szlakiem Minina i Pożarskiego: Z zewnątrz lepiej widać?
    Agnieszka Piwar: „To jest krok milowy w stronę totalitaryzmu"
    Leonid Draczewski: „Osobiście chciałbym ściślej i więcej współpracować z Polakami"
    Rokossowska: „Doskonałe polskie narzędzie w dyskusji historycznej - powszechnie wiadomo"
    Cmentarz Piskariowski w Petersburgu: Wieczny znicz i całe morze goździków
    Górna Czeczenia, Hoj: Życie tu wróci
    Tagi:
    Polonia, polityka, rusofobia, Myśl Polska, Fundacja im. Aleksandra Gorczakowa, Klub Wałdajski, MSZ Rosji, Międzynarodowy Rajd Katyński, Facebook, Maciej Grubski, Agnieszka Piwar, Fiodor Łukjanow, Anna German, Maria Zacharowa, Stalin, Siergiej Andriejew, Siergiej Ławrow, Wschód, PRL, Jarosław, Niżny Nowogród, Soczi, ZSRR, Krym, Iran, Warszawa, Moskwa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz