16:22 19 Listopad 2018
Na żywo
    Niemiecka policja na wiecu nacjonalistów w Chemnitz

    Nadchodzi V Kolumna ze Wschodu

    © AP Photo / Jens Meyer
    Opinie
    Krótki link
    Antonina Świst
    6437

    Niemcy szukają w Polsce pracowników. Niby żadna nowość, ale jest w tym jeden „haczyk". Szukają pracowników do policji. I, o dziwo, chętnych na tę fuchę nie brakuje pomimo całego gadania o kondominium i wstawaniu z kolan oraz reperacjach za drugą wojnę.

    Manifestacja służb mundurowych w Warszawie, 2 pażdziernika 2018
    © AP Photo / Czarek Sokolowski
    Żeby było śmieszniej, to w polskiej policji też są wakaty. Tylko że niemiecka ma jeden ogromny atut: płaci w euro. A że zgodnie z przepisami ustawy o urzędnikach państwowych z 1993 roku policjantem w Niemczech może zostać każdy obywatel Unii Europejskiej, to polityka budowania nieufności i zagrożenia ze strony kraju Angeli Merkel idzie na grzyby kiedy przychodzi do rekrutacji.

    Bo w takiej na przykład Brandenburgii, graniczącej z Polską, popyt na nowy policyjny narybek jest ogromny, a ogłoszenia publikowane są po polsku. Rząd tego landu postanowił szkolić rocznie 400 nowych funkcjonariuszy.

    Szef związku zawodowego policjantów Andreas Schuster w obszernym wywiadzie dla „Die Welt"  potwierdził, że Brandenburgia zdecydowała się wdrożyć specjalne programy nastawione na pozyskiwanie policjantów z Polski w 2015 roku. Ale nie poszło to gładko. Przedstawiciele partii CDU w Berlinie otwarcie mówili o „najemnikach ze Wschodu" i obawiali się, czy Polacy na pewno będą lojalni i dopasują się do systemu. Trzy lata temu o posadę niemieckiego funkcjonariusza ubiegało się 71 „najemników" znad Wisły. Z całej tej grupy do służby przyjęto tylko trzech. W tym roku udało się czterem szczęśliwcom. Sito, przez które są przesiewani (dyktando, testy sprawnościowe i psychologiczne) jest bezlitosne. Nie każdy zdobędzie zaszczytny tytuł „przedstawiciela V Kolumny ze Wschodu". Ale ci, którzy dali radę — nie narzekają: rekrutację funkcjonariuszy z Polski popierają dziś zarówno władze landu, jak i sami obywatele. Polak okazuje się mimo wszystko dobrym strażnikiem niemieckiego porządku, gdy płaca mu w euro. Dlatego też drzwi komisariatów i komend otworzą przed naszymi prawdopodobnie również władze Meklemburgii-Pomorza Przedniego oraz Saksonii-Anhaltu.

    Tymczasem Warszawa liczy straty po wakacyjnym strajku funkcjonariuszy policji. Wpływy z mandatów drastycznie spadły. Latem rodzimi funkcjonariusze dali się we znaki Joachimowi Brudzińskiemu. Wkurzeni nieproporcjonalnie wysokimi podwyżkami dla Służby Ochrony Państwa, zażądali porównywalnych. Chcieli również przywrócenia odebranych emerytalnych przywilejów. Jakoś doszli do porozumienia z ministerstwem, jednak polskie braki kadrowe są jeszcze bardziej dramatyczne niż te po drugiej stronie Odry.

    Czy jest na to sposób? Pewnie jest: zostać „Ukraińcami" Europy i nosić kask z napisem „Polizei". Tylko czy naprawdę chcemy wspierać utrwalanie porządku w kraju, który konsekwentnie odmawia nam reperacji? Czy chcemy go bronić naszą polską piersią i polską pałką? Aż dziwne, że w tej sprawie nie wypowiedział się jeszcze żaden przedstawiciel PiS. Dla Joachima Brudzińskiego te doniesienia o Polakach garnących się do służby w Brandenburgii muszą być jak policzek. Może rozwiązaniem byłby płot na granicy, jak przy ASF?

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Rosyjski ksiądz: To Jan Paweł II „wyznaczył trendy" w Kościele
    Ostra Brama w remoncie: Litwa obejdzie się bez pomocy Polski
    Takie spotkania pomagają odbudować mosty
    Tagi:
    policja, Niemcy, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz