17:02 19 Listopad 2018
Na żywo
    Węzeł rozdzielczy spółki PGNiG

    Czy Polska na zawsze „zerwie" z Gazpromem?

    © AP Photo / Czarek Sokolowski
    Opinie
    Krótki link
    Leonid Sigan
    141047

    PGNiG podpisała dwie wiążące umowy długoterminowe na dostawy gazu skroplonego z amerykańskimi firmami. Jakie korzyści uzyskuje Polska z zawartych umów i jak cena LNG ma się do ceny rosyjskiego gazu dostarczanego gazociągiem?

    Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo podpisało dwie wiążące umowy długoterminowe na dostawy gazu skroplonego z amerykańskimi firmami. Każda z umów zakłada zakup przez PGNiG około miliona ton LNG rocznie przez 20 lat. Formuła cenowa umów oparta jest o cenę LNG notowaną na amerykańskim indeksie wraz z kosztami skroplenia, ale bez dostawy.

    Korespondent Sputnika Leonid Sigan rozmawiał na ten temat z redaktorem naczelnym portalu „Wysokienapiecie.pl” Rafałem Zasuniem.

    — Oczywiście formuł cenowych, które są zawarte w tych kontraktach nie znam. Ale to żadna tajemnica, że generalnie LNG jest droższy. Natomiast jedna rzecz jest ważna — to jest kontrakt na 20 lat. Jak wiadomo kontrakt z Gazpromem na gaz dostarczany gazociągami wygaśnie w 2022 roku. Jaka będzie cena wówczas rosyjskiego gazu? Tego nikt nie wie, bo trzeba byłoby zawrzeć nowy kontrakt. A może go i nie zawierać? Trudno jest ustalić tę różnicę cenową, bo nie sposób tego porównywać do ceny obecnej, która pochodzi z kontraktu zawartego wiele lat temu. Trzeba by porównywać do cen, które funkcjonują dzisiaj na europejskich giełdach, a gaz tam mocno podrożał. Oprócz tego należy zaznaczyć, że ten milion ton nie zmieni trwale polskiego rynku. Większe znaczenie mają ewentualne połączenia z Zachodem, zwłaszcza z Niemcami, te tzw. rewersy, bo one rzeczywiście przez ostatnie kilka lat bardzo mocno zmieniły kształt polskiego rynku i będą jeszcze miały olbrzymi wpływ w przyszłości. Zwłaszcza, jeśli będziemy chcieli odciąć się od bezpośrednich dostaw ze Wschodu, to one musiałyby być uzupełnione rewersami z Zachodu. To również będzie rosyjski gaz, ale sprowadzany na zupełnie innych zasadach, nie przez kontrakty długoterminowe, które są przeżytkiem. Dziwne,  dlaczego Gazprom tak się przy nich upiera.

     Czy zawarte kontrakty pokrywają rosnące potrzeby energetyczne w Polsce, jeśli nie, to jak będą uzupełniane? Z USA dostarczonych będzie nieco więcej niż miliard metrów sześciennych gazu. A jeśli się nie mylę, to zużycie w skali rocznej już sięga około 17 miliardów metrów sześciennych.

    — Tak czy owak trzeba będzie ten gaz brać skądinąd. Nie wiem, czy będzie zawarty nowy kontrakt międzyrządowy. Ja nie widzę żadnej potrzeby, żeby zawierać kontrakt międzyrządowy. Rynek gazowy jest na tyle dojrzały, że tak, jak Niemcy nie mają kontraktu międzyrządowego, a sprowadzają sobie rosyjski gaz, i jest to sprawa wyłącznie firm, tak samo Polska może sprowadzać rosyjski gaz bez kontraktu międzyrządowego. Bez wątpienia rosyjski gaz możemy brać z dwóch źródeł — bezpośrednio rurociągami z Rosji, albo możemy je brać z habów niemieckich albo austriackich, czyli rewersem z Zachodu bez bezpośredniego kontraktu z Gazpromem.

    —  Czy zawarte umowy z Amerykanami świadczą, że Polska generalnie rezygnuje z dostaw Gazpromu?

    Nie, bo jak już wspominaliśmy, to jest tylko miliard metrów sześciennych, to niczego nie zmieni. Tak czy owak po wygaśnięciu kontraktu międzyrządowego z Gazpromem w 2020 roku trzeba będzie ten rosyjski gaz czymś zastąpić. Czy on będzie zastąpiony nowym kontraktem z Gazpromem? Nie wiem. Może to być gaz norweski, gaz sprowadzony z Niemiec. Nie wiem, czy powstanie gazociąg bałtycki, a jeżeli powstanie to oczywiście znaczna ilość gazu popłynie właśnie stamtąd. Na razie trudno powiedzieć, jaka.

    —  Wiemy, że będzie dużo więcej gazu, bo Nord Stream2 na pewno zostanie ukończony i zasoby gazowe w Niemczech będą o wiele większe niż obecnie.

    — Nie wiem, czy on zostanie ukończony…

    —  Bądźmy dobrej myśli!

    — …ale na pewno import do Niemiec będzie się zwiększał, bo będą musieli czymś zastąpić elektrownie atomowe i węglowe. Ten gaz z Niemiec będzie można importować do Polski i będzie to robił nie tylko PGNiG. Chwilowo rząd przyblokował import gazu ze strony prywatnych firm, narzucając im obowiązki rezerwowe, ale Komisja Europejska wszczęła postępowanie w tej sprawie, i to jest tylko kwestia czasu, kiedy ten import zostanie odblokowany i prywatne firmy znowu na dużą skalę zaczną sprowadzać gaz z Niemiec. A to jest bardzo dobrym sygnałem, bo to otwiera rynek, zwiększa konkurencję źródeł dostaw gazu, co jest z kolei bardzo korzystne dla polskiego przemysłu.

    Sputnik poprosił też o komentarz Andrzeja Tyszeckiego z Biura Projektowo-Doradczego EKO-KONSULT prowadzącego działalność konsultingową w dziedzinie ochrony środowiska, eksperta ds. gazu i polityki jądrowej. Według niego podpisane umowy nie oznaczają wcale, że Polska pożegna się z Gazpromem:

    Nie znam oczywiście szczegółów tych kontraktów, więc moja opinia jest subiektywna. Ale kierunek dywersyfikacji dostaw tak ważnego surowca energetycznego jest słuszny. Polska nie ma szans istotnego zwiększenia krajowego wydobycia, ale powinna znacznie zdywersyfikować kierunki importu, co nie musi oznaczać całkowitej rezygnacji z dostaw z kierunku wschodniego, np. realizowanych przez GAZPROM.

    Zobacz również:

    USA pomogą Europie uniezależnić się od rosyjskiego gazu
    Naftohaz zatrzymał dziewięć milionów dolarów Gazpromu
    Gazprom oskarżył Unię Europejską o nieuczciwą konkurencję
    Tagi:
    gaz łupkowy, gaz, Sputnik, Gazprom, Niemcy, USA, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz