17:40 16 Listopad 2018
Na żywo
    Pomnik Wdzięczności Żołnierzom Armii Radzieckiej w parku Skaryszewskiego w Warszawie

    „Za 10 lat nikt już nie będzie pamiętał, że było coś, za co powinniśmy być wdzięczni"

    © Sputnik . Aleksiej Witwickij
    Opinie
    Krótki link
    Antonina Świst
    43427

    Właśnie kończy się rozbiórka pomnika Wdzięczności Żołnierzom Armii Radzieckiej w warszawskim Parku Skaryszewskim. Ustawowo zabroniono nam być wdzięcznymi za wyzwolenie prawej strony Wisły.

    Uczestnicy akcji Nieśmiertelny pułk w Warszawie
    © Sputnik . Alexey Vitvitsky
    Polegli w 1944 roku, żebyśmy mogli znów mieć swoją stolicę. Ale dziś okazuje się, że ich śmierć nie była nikomu potrzebna, nikt nie będzie za nią wdzięczny. Więcej, ustawowo zakazane zostało odczuwanie wdzięczności i przyznawanie się do tego wprost.

    — Mamy odmienne poglądy na przeszłość, mamy poglądy zbieżne i mamy trudne kwestie wspólnej historii z Polską. Ale są też losy konkretnych ludzi, którzy walczyli nie o politykę, lecz ramię w ramię z żołnierzami polskimi o — w szczególności — wyzwolenie Polski. O ich pamięci, losach ich i ich rodzin niestety nikt teraz w Warszawie nie wspomina i nie myśli — powiedziała wzburzona demontażem monumentu Maria Zacharowa, dodając, że usuwanie pomników nie jest tylko i wyłącznie zmianą infrastruktury miasta. To zmiana głębsza, sięgająca umysłów, to „przepisywanie historii na nowo". Koszt rozbiórki ma zamknąć się w 40 tys. zł.

    Pomnik docelowo trafić ma do Muzeum Zimnej Wojny w Podborsku. Władze przekonują, że innego wyjścia nie było, zobowiązała ich do tego ustawa dekomunizacyjna, ale też planowany remont głównej alejki Parku Skaryszewskiego. Rozbiórka prowadzona jest na zlecenie Zarządu Zieleni m.st. Warszawy. Padały propozycje, aby Wdzięczność ze Skaryszaka trafiła najpierw do Muzeum Historii Polski (przy Cytedeli Warszawskiej), ale nie było tam miejsca. Rozważano też cmentarz Czerwonowarmistów na Ochocie — tam zresztą wcześniej trafiły szczątki poległych na Pradze. Ale prawda jest taka, że nie wiadomo ile postoi jeszcze kompleks na Żwirki i Wigury. Od dwóch lat systematycznie słyszymy, że również ma zniknąć z miasta. Informacje te przetaczają się przez media falami.

    Do Cytedeli trafili natomiast „Czterej Śpiący" z Dworca Wileńskiego: kolejny pomnik dokumentujący braterstwo broni. Podobnie jak o skaryszewskim monumencie, media pisały o nich głównie w kontekście oblewania czerwoną farbą i protestów środowisk prawicowych. Mało kto miał odwagę zauważać, jak wielu miały zwolenników, jak bardzo dla starszych mieszkańców Warszawy były naturalnym elementem krajobrazu.

    „Ruski, totalitarny monument w parku Skaryszewskim do likwidacji. HGW i rada miasta nie wykonuje ustawy o usunięciu symboli totalitarnych z przestrzeni publicznej! Przeszkadza za to niektórym nowy pomnik na placu Piłsudskiego" — pisał na Twitterze Adam Słomka z Konfederacji Polski Niepodległej w kwietniu tego roku.

    Teraz może odetchnąć z ulgą. Za 10 lat nikt już nie będzie pamiętał, że było coś, za co powinniśmy być wdzięczni. Choćby poprzez symboliczne zapalenie znicza i zostawienie w politycznym spokoju.

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Tagi:
    dekomunizacja, historia, pomnik, Instytut Pamięci Narodowej, Armia Czerwona, Hanna Gronkiewicz-Waltz, Maria Zacharowa, Warszawa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz