11:30 22 Listopad 2018
Na żywo
    Sokół na zawodach Zlot sokolników - 2017 w rezerwacie Galicza Góra w obwodzie lipieckim

    „Jastrzębi" lot. Po co Amerykanom Zakaukazie?

    © Sputnik . Uliana Solovyova
    Opinie
    Krótki link
    6453

    W sobotę doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton wyrusza w podróż po krajach Południowego Kaukazu. Główny „jastrząb" Białego Domu nie ukrywa, że celem jego podróży jest promowanie amerykańskich interesów narodowych.

    W pierwszej kolejności Bolton odwiedzi jednak Moskwę, żeby omówić sytuację w Syrii i Iranie. Oddzielnym punktem rozmów mają być przygotowania do kolejnego spotkania Władimira Putina i Donalda Trumpa.

    Przejazdem w Moskwie

    Funkcjonariusz szwajcarskiej policji w Lozannie
    © AFP 2018 / Fabrice Coffrini
    Do Moskwy John Bolton przyjedzie w sobotę, ale oficjalna część wizyty startuje w poniedziałek, 22 października. Ostateczna agenda nie została jeszcze opracowana. Jak i lista rosyjskich urzędników, z którymi ma się spotkać wysoki rangą gość. Doradca prezydenta Rosji Jurij Uszakow przekazał, że strona amerykańska poprosiła o kontakt do sekretarza Rady Bezpieczeństwa Nikołaja Patruszewa i ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa. Rosyjski resort spraw zagranicznych przekazał, że nie ma jak na razie w tej sprawie ostatecznych ustaleń.

    Moskwa zamierza podjąć kwestię zablokowania dwa lata temu rosyjskiej własności państwowej w USA. „Problem ten jest wciąż aktualny, przy okazji różnych kontaktów z amerykańskimi partnerami powracamy do niego na różnych szczeblach" — wyjaśniła rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa.

    Bolton natomiast zamierza omówić sytuację w Syrii i niechęć Iranu do udziału w uregulowaniu sytuacji po konflikcie. W przeddzień jego wizyty w Moskwie pojawiła się informacja, że Amerykanie rozpracowują nową strategię wojny w Syrii, mającą na celu wyparcie z kraju irańskich żołnierzy, z czym nie zgadza się Moskwa.

    Kwestia Iranu interesuje też Waszyngton w związku z nowymi sankcjami przeciwko Teheranowi, które nabierają mocy w listopadzie. Zarówno Moskwa jak i Unia Europejska są przeciwne takim środkom, ale amerykańskie władze nie porzucają prób przekonania wspólnoty międzynarodowej do słuszności podejmowanych działań.

    Kolejnym tematem, jaki poruszy Bolton na rozmowach z Patruszewem to przygotowanie nowego spotkania prezydentów Rosji i USA. Kiedy i gdzie ma się ono odbyć — nie wiadomo. Niewykluczone, że znowu w Helsinkach.

    Krucha równowaga

    Następnie amerykański „jastrząb" uda się do Azerbejdżanu. Tam oczekiwany jest 24 października. Poza kwestiami bezpieczeństwa regionalnego na rozmowach z władzami Azerbejdżanu Bolton omówi dostawy surowców energetycznych dla amerykańskich sojuszników. Mowa głównie o Europie, gdzie azerbejdżański gaz rozpatrywany jest jako alternatywa wobec gazu rosyjskiego. Waszyngton popiera projekt budowy Południowego Korytarza Gazowego, którym dostarczany byłby surowiec z azerbejdżańskiego złoża Shah Deniz 2. Amerykanie nie uważają przy tym kaukaskich surowców energetycznych za konkurencję wobec swojego gazu sprężonego. A rosyjski gaz za takową uważają.

    Poparcie dla azerbejdżańskich projektów energetycznych znawca Kaukazu Nurlan Gasymow tłumaczy też tym, że ich głównymi inwestorami są zachodnie firmy. „British Petroleum jest jednym z najważniejszych udziałowców i inwestorów na złożach Shah Deniz. W Baku jest też obecna spółka Shell" — mówi ekspert i zauważa, że Amerykanie są nader zainteresowani bezpieczeństwem tych projektów i utrzymaniem swoich inwestycji.

    Niepokój Waszyngtonu budzi ewentualne zaostrzenie sytuacji w Górskim Karabachu w kontekście wydarzeń wewnątrzpolitycznych w Armenii. Bolton omówi ten problem w Erywaniu.

    „Po zmianie władzy w Armenii proces uregulowania sytuacji w Górskim Karabachu znalazł się w stanie zawieszenia. Przedtem trwały rozmowy, były jakieś plany misji pokojowych i strony starały się je respektować. Dojście do władzy Nikoły Paszyniana zostało odebrane przez zewnętrzne siły pokojowe, w tym przez USA i Rosję, jako konieczność rozpoczęcia na nowo procesu negocjacyjnego w sprawie Karabachu. Teraz kiedy ormiańscy politycy są zajęci kampanią przedwyborczą, nastroje radykalne nasilają się. Amerykanie nie wykluczają, że może to doprowadzić do zaostrzenia konfliktu. Ale wojna na Kaukazie nie jest nikomu potrzebna. Jako pierwsze ucierpią rurociągi" — rozważa Gasymow.

    Doradca prezydenta USA do spraw bezpieczeństwa narodowego John Bolton
    © Sputnik . Alexey Vitvitsky
    W celu utrzymania kruchej równowagi Waszyngton szuka poparcia Moskwy, która wciąż rozpatrywana jest w regionie jako główny sędzia i strażnik pokoju. „Rosja jest współprzewodniczącym Grupy Mińskiej OBWE ds. uregulowania konfliktu w Karabachu. Baku i Erywań wciąż oglądają się na Moskwę i uznają jej rolę w utrzymaniu stabilności w regionie. Zachód to rozumie, dlatego Bolton udał się z początku na konsultacje do rosyjskiej stolicy" — reasumuje Gasymow.

    Geograficzne znaczenie Zakaukazia

    Na rozmowach z władzami Azerbejdżanu, Armenii i Gruzji amerykański doradca podejmie ten sam temat, co w Rosji — sytuację na Bliskim Wschodzie. Bolton chce ocenić znaczenie „geograficznej roli" Kaukazu dla Iranu, Rosji i Turcji. Pomimo stabilnych relacji państw Południowego Kaukazu z Teheranem, eksperci nie wykluczają, że Bolton poprosi ich o stosowanie się do antyirańskich sankcji. „Zarówno Azerbejdżan, jak i Armenia pogłębiają współpracę z Teheranem, w pierwszej kolejności w sferze gospodarczej. Baku inwestuje nawet w irańską infrastrukturę. Mowa przede wszystkim o odcinku międzynarodowego korytarza transportowego „Północ-Południe". Ale Waszyngton stara się maksymalnie odizolować Iran od projektów ekonomicznych z udziałem państwa kaukaskich, a poprzez nie — z Rosją" — rozważa starszy pracownik naukowy Instytutu Ekonomii RAN Andriej Diewiatkow.

    Mieszkający w USA politolog Rafael Sattarov przekonuje, że kolejnym problemem, jaki Bolton podejmie na Kaukazie to pogłębiający się kryzys w stosunkach między Rosją i USA.

    „USA nie wykluczają utworzenia „pasa bezpieczeństwa" z państw dawnego bloku radzieckiego przeciwko Rosji, tak jak to miało miejsce w latach 90., kiedy powołali do życia GUAM. Ale obecna sytuacja w energetyce, gospodarce i polityce w tym regionie jest nieco inna i państwa WNP nie mogą pozwolić sobie na dokonywanie wyboru między Waszyngtonem i Moskwą. Są natomiast zainteresowane współpracą z obydwiema stronami" — uważa Sattarov.

    W Gruzji, która figuruje jako ostatnia na trasie przejazdowej Boltona po Zakaukaziu, zaplanowano takie same tematy — bezpieczeństwo, energetyka i gospodarka. W Tbilisi doradca Trumpa planuje omówić i przygotować do podpisu porozumienie o wolnym handlu między Gruzją i USA. Nie ujdzie też uwagi Boltona rozpoczęta w kraju kampania wyborcza.

    „Gruzja jest kluczowym partnerem USA i NATO w regionie, Bolton nie może więc nie wyrazić swojego poparcia dla Tbilisi w takich kwestiach jak konflikty terytorialne, integracja z NATO. Niewykluczone, że podjęty zostanie wątek funkcjonowania w Gruzji biolaboratorium im. Lugara" — uważa Diewiatkow. Ekspert zwątpił przy tym w merytoryczny charakter tych rozmów.

    Zobacz również:

    Bolton opowiedział o celu wyjazdu do Moskwy
    Trump wysyła do Serbii „swoich ludzi”
    USA wycofują się z protokołu konwencji wiedeńskiej
    Tagi:
    tournee, John Bolton, Jurij Uszakow, Zakaukazie, Erywań, Azerbejdżan, Gruzja, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz