Widgets Magazine
02:36 23 Lipiec 2019
Demontaż Pomnika Wdzięczności Żołnierzom Armii Radzieckiej w parku Skaryszewskiego w Warszawie

Wstyd dla Polski. Rosjanie, wybaczcie...

© Sputnik . Aleksey Bukchin
Opinie
Krótki link
Konrad Rękas
371197

To naprawdę, wielki, wielki wstyd dla Polski. Wstyd, o którego wybaczenie musimy prosić: ROSJANIE, WYBACZCIE! Oczywiście, jeśli macie jeszcze dość siły i cierpliwości…

Zniszczenie Pomnika w Parku Skaryszewskim nieprzypadkowo, jak się wydaje, zbiegło się z końcówką wyborów samorządowych, a zapewne niechcący — z 75-tą rocznicą bitwy pod Lenino.

Moment to jednak tyleż symboliczny, co zarazem haniebny z obu tych przyczyn. Monument ten był jednym z pierwszych ustawionych po wojnie — dziś zaś należał do ostatnich, które jeszcze pominięto. Co ważne, także przez swoją raczej sympatyczną, mało monumentalną i nieinwazyjną formę — obiekt ten wpisywał się w pejzaż Warszawy i raczej pozytywną pamięć historyczną tych Polaków, którzy posługują się jeszcze pamięcią własną, a nie nadpisaną im w ostatnich latach.

Od dawna też był właściwie wolny od polityki, upamiętniając 26 zwykłych radieckich żołnierzy, którzy zginęli tu we wrześniu 1944 r., starając się odciążyć natarciem w kierunku Wisły walczącą Warszawę.

Minister Spraw Zagranicznych RP Jacek Czaputowicz
© AP Photo / Vadim Ghirda
Unicestwiając i to brutalnie ten Pomnik — władze III RP demonstrują więc jeszcze wyraźniej niż zwykle, że „nie było, nie ma i nie może być żadnych dobrych Ruskich!" i że żaden moment historii, ni współczesności nie ma prawa zbliżyć ani pojednać naszych narodów. I co z tego, że na postumencie wykuto taki piękny wiersz Kubiaka:

za to by Wiśle Wołga,

a Wisła Wołdze oddała

ostatnią kroplę swej wody

jak ja tobie krew mego ciała".

Już go tam przecież nie ma. Postumentu zresztą też nie…

To naprawdę, wielki, wielki wstyd dla Polski.

Wstyd, o którego wybaczenie musimy prosić: ROSJANIE, WYBACZCIE! Oczywiście, jeśli macie jeszcze dość siły i cierpliwości…

Niestety, tak jak rozwalenie Pomnika nazwano eufemistycznie „demontażem i przeniesieniem", taki całą haniebność tego zdarzenia pokrywa się gadaniem o „usuwaniu ostatnich śladów okupacji".

Jarosław Kaczyński
© AFP 2019 / WOJTEK RADWANSKI
I niektórzy (nawet, poza tym całkiem przyzwoici i — wydawałoby się — myślący) dają się na to nabierać, zapominając czy pomijając jednakowoż kilka ewidentnych, słabych punktów tej zasłony dymnej.

Po pierwsze — faktycznie, w polskiej świadomości element wojny zanikł najdalej w latach 80-tych, trochę zajechany nachalstwem i mechanicznością propagandy komunistycznej, a trochę w wyniku naturalnej wymiany pokoleniowej ("oj daj dziadek spokój z tymi Niemcami…! Sam bym chciał merca…").

A w Rosji to jest czynnik wciąż żywy i obecny. Tych milionów na Bezsmiertne Marsze nikt nie spędza, to nie jest inicjatywa władz. Ludzie idą z potrzeby serca. Dla nich to nie są więc ani symbole okupacji, ani martwe kupy kamieni — tylko upamiętnienia konkretnych ludzi, ich dziadków i pradziadków.

A po drugie — nie żartujmy. 28 lat po upadku PRL potrzeba "zatarcia śladów okupacji" została wytworzona sztucznie, dla bieżących celów politycznych i układu wewnętrznie zarządzającego Polską, i jego zagranicznych mocodawców. A cele te, tak — o ile mogą zostać rozpoznane — wydają się skrajnie niekorzystne dla Polski i Polaków.

TO GORZEJ NIŻ ZBRODNIA…

Od oceny moralnej i estetycznej samego postępku — ważniejsze bowiem są jego konteksty polityczne.

Powtarzać trzeba do znudzenia — pomniki są tylko elementem krajobrazu, natomiast burzenie ich — to już akt polityczny i wypada rozumieć: dlaczego i po co akt ten się czyni. "Bo stoją" może stanowić co najwyżej namiastkę odpowiedzi dla niezbyt bystrej gawiedzi…

Wydaje się, że akcja destrukcyjna powoli zmierza do finału. Właściwie zostały już chyba tylko ostatnie symbole, te poświęcone kościuszkowcom, partyzantom AL czy nawet BCh (jak próbowano to zrobić m.in. na Lubelszczyźnie), a zwłaszcza walczącym z bandami UPA. Ich spodziewane usunięcie zlikwiduje ostatecznie dowody na miejsce Polski wśród zwycięzców II wojny światowej. Zamiast tego miejsce będzie tylko na rozpamiętywanie „kolejnej, sowieckiej okupacji, która zastąpiła niemiecką", na pomnikach umieszczeni będą wyłącznie Żołnierze Wyklęci i powtarzane będą westchnienia, jaka to szkoda, że Polska nie znalazła się u boku Hitlera.

Miejsce, w którym stał pomnik generała Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie
© Zdjęcie : Diliara Sedowa
Miejsce, w którym stał pomnik generała Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie
Jakim nieszczęściem dla tej nowej wizji historii zdaje się, że nie było jednak „polskiego SS", z jakim pietyzmem i entuzjazmem można by mu dziś stawiać pomniki!

Przyczyny takiej operacji wydają się równie oczywiste. Przede wszystkim — rządzący chcą wywołać w Polakach żądzę zemsty za realne czy urojone krzywdy, łatwą do ukierunkowania poprzez rzucenie na pierwszą linię kolejnej wojny z Rosją, planowanej już przez część światowych elit.

Donald Tusk
© AP Photo / Alik Keplicz
Po drugie — chodzi przecież jak zawsze o kasę. Raz tę wielką, którą Polska przy okazji wydaje za amerykańską „ochronę" takich zabaw buldożerami, a dwa też wcale niemałą, którą developerzy będą mogli sobie zarobić na całkiem atrakcyjnych miejscach po zburzonych pomnikach. No tak to już jest nie tylko u nas jest, że dużo mówią o „patriotyzmie", czy „desowietyzacji" — a chcą po prostu jeszcze więcej ukraść…

A po trzecie zaś, Polaków trzeba raz na zawsze utwierdzić w przekonaniu, że „ze Wschodu nic dobrego przyjść nie może", a więc wypada już na zawsze tylko służyć Zachodowi…

I dlatego właśnie, chociaż to Rosjanom należą się nieodmiennie przeprosiny za ten kolejny akt barbarzyństwa — to znacznie fatalniejszy w skutkach może się on okazać dla samego narodu polskiego.

Niszcząc pomniki przeszłości — niszczymy przyszłość Polski. To już nie tylko hańba. To śmiertelny błąd.

Konrad Rękas, polski publicysta

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Warszawa: Akt zalegalizowanego wandalizmu
Ławrow: Stosunki z Polską należy traktować filozoficznie
Po co ten wywiad?
Ułan na rożnie
Centrum Nie-Porozumienia: Rusofob, bo mu kazali
Rusofobia MADE IN POLAND. Część II
Leszek Miller: Rusofobia w Polsce stała się doktryną państwową
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
Sławomir Dębski w Moskwie: „Śnieg pada"
Tagi:
wyzwolenie, barbarzyństwo, Żołnierze Wyklęci, polityka, Zwycięstwo, żołnierz, II Wojna Światowa, Armia Czerwona, pomnik, rusofobia, skandal, Nieśmiertelny pułk, SS, Rząd RP, UPA, Adolf Hitler, Konrad Rękas, PRL, ZSRR, Zachód, Niemcy, Rosja, Warszawa, Moskwa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz