11:30 22 Listopad 2018
Na żywo
    Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska

    Hanna Zdanowska, postrach szarańczy

    © AFP 2018 / Janek Skarzynski
    Opinie
    Krótki link
    Agnieszka Wołk-Łaniewska
    155610

    Miażdżące zwycięstwo Hanny Zdanowskiej najlepiej ilustruje, dlaczego pozycja opozycji jest tak marna.

    Zdanowska zarobiła 8 punktów procentowych i zagwarantowała sobie zwycięstwo w I turze (choć sondaże nie doceniły jego skali) po ataku ministra Sasina, który ogłosił w telewizji, że nawet gdyby została wybrana, rząd nie pozwoli jej objąć stanowiska. To symptomatyczne, że jej szybujące w górę notowania zbiegły się w czasie z szarańczowym wystąpieniem Grzegorza Schetyny.

    Antyrządowi komentatorzy wzrost poparcia Zdanowskiej przypisywali najczęściej lokalnej (żeby nie powiedzieć: prowincjonalnej) przekorze: nie będzie nam tu minister z Warszawy mówić, kogo możemy sobie w Łodzi wybrać na prezydenta.

    Pewnie przekora jest nie bez znaczenia, ale osobiście przypływ zwolenników Hanny Zdanowskiej przypisywałabym innemu mechanizmowi: megalomańskiemu przekonaniu, że my, Polacy, jesteśmy takim szlachetnym  narodem, że zawsze stajemy po stronie krzywdzonego.

    W realu znaczy to raczej niewiele — na przykład, kiedy kibol atakuje Roma w tramwaju — ale jeśli chodzi o gest, który zgoła nic nie kosztuje i na nic nas nie naraża, chętnie widzimy siebie w roli obrońcy uciśnionych.

    A polowanie pisowskiej prokuratury na Zdanowską uczyniło z niej uciśnioną.

    Jarosław Kaczyński oddaje głos na wyborach samorządowych 2018
    © Sputnik . zrzut ekranu
    Prezydent Łodzi oskarżono o to, że wraz ze swoim facetem wyłudziła dwa kredyty, ponieważ wzajemnie kupowali od siebie nieruchomości, potwierdzając sobie wkład własny w gotówce, a tymczasem tej gotówki nie było. Rzecz w tym, że bank ani nikt inny nie poniósł żadnej szkody, oba kredyty zostały spłacone w terminie, a jakby tego było mało, większy był zaciągnięty, bo partner Zdanowskiej potrzebował pieniędzy na leczenie dziecka (ta sprawa została umorzona, bo prokuratura wszczęła postępowanie już po spłaceniu kredytu, na co prawo nie pozwala).

    Całe to „przestępstwo abstrakcyjnego zagrożenia" jest w ludowym poczuciu sprawiedliwości głupią fanaberią, bo skoro nikt nie stracił, to o co chodzi?

    Do tego doszła impertynencka wypowiedź Sasina, iż „nie ma żadnej możliwości", żeby Zdanowska została prezydentem Łodzi, nawet jak wyborcy ją wybiorą i jej nudna, niekonfrontacyjna reakcja, łagodne bajdurzenie o „latach wzajemnej współpracy i budowania zaufania".

    W sumie — prezydentka Łodzi stała się w oczach wyborców osobą prześladowaną, ofiarą arogancji władzy. Jestem dziwnie pewna, że gdyby Zdanowska, zamiast ględzić o dobru Łodzi i  jej mieszkańców, porównała Sasina do insekta na zdrowym ciele lokalnej społeczności — jej notowania nie wzrosłyby o 8 punktów.

    Oczywiście, porównanie kogokolwiek do insekta jest pomysłem szczególnie niefortunnym, albowiem natrętnie kojarzy się z procesem zwanym przez socjologów „mobilizacją ludobójczą": Żydami przyrównywanymi do wszy roznoszących tyfus w hitlerowskich Niemczech, czy Tutsi nazywani „karaluchami" przez kontrolowane przez Hutu Radio Tysiąca Wzgórz Wolności. Nie trzeba jakiejś wybitnej erudycji historycznej ani niezwykłej wrażliwości etycznej, żeby wiedzieć, że przyzwoitość nakazuje unikanie tego typu metafor.

    Ale nawet nie o to chodzi. Można by wybaczyć politykom stosowanie w kampanii wyborczej nieprzyzwoitych chwytów, gdyby chwyty te były skuteczne. Ale jest dokładnie odwrotnie: agresywna retoryka i jazgotliwy ton opozycji pozbawiają ją sympatii, którą mogłaby wzbudzić jako ofiara prześladowań ze strony wszechmocnej pisowskiej władzy.

    Pałac Kultury w Warszawie
    © AFP 2018 / Janek Skarzynski
    Mateusz Morawiecki
    © AFP 2018 / Ben STANSALL
    Notowaniom PiS — jak już dokładnie widać — nie szkodzi rewolucja ustrojowa, którą władza wprowadza na rympał, z obejściem albo złamaniem konstytucji; ludzie w swej masie mają to w nosie. Tę wyrozumiałość tłumaczy bezprecedensowy transfer socjalny — w opublikowanym ostatnio raporcie Oxfam, Polska jest pierwsza wśród badanych 157 krajów pod względem wzrostu wydatków socjalnych. Można wyciągnąć z tego wnioski na przyszłość, albo można się na obywateli za to obrazić — jak autor popularnej w sieci parafrazy Tuwima: „Ty ludzie ciemny już bez cnoty, gdy Konstytucja będzie trupem, boś sprzedał ją za 500 złotych, całujcie mnie wszyscy w dupę" — co wszakże nie zmienia szans opozycji na zwycięstwo.

    Natomiast mam poczucie — i historia Zdanowskiej mnie w nim utwierdza — że PiSowi może zaszkodzić tyranizowanie przeciwników politycznych, na wzór ekipy dużych silnych łobuzów znęcających się nad najmniejszym dzieciakiem w klasie; działalność określana dziś staropolskim słowem „bullying".

    Nie ma wątpliwości co do tego, że opozycja jest dzisiaj w Polsce dyskryminowana bardziej niż kiedykolwiek przez ostatnie 3 dekady: brutalny sposób procedowania ustaw, wykluczający nie tylko debatę, ale nawet zadawanie pytań; dotkliwe kary finansowe dla opozycyjnych posłów, którzy  próbują np. zgłosić wnioski formalne, przy pełnej bezkarności wybryków w rodzaju „mord zdradzieckich"; bezprecedensowy zakaz wprowadzania do Sejmu gości, a nawet wjazdu własnym samochodem dla szczególnie irytujących marszałka Kuchcińskiego parlamentarzystów strony antyrządowej…

    Całe to bezwstydne korzystanie z możliwości, które daje władza, nie tylko do realizacji własnych celów, ale także do złośliwego gnębienia tych, którzy władzy nie mają, ma potencjał wzbudzenia swoistej lojalności. Wśród ludzi, którzy sami mają doświadczenie bycia „gorszymi" — dostawali wpierdol w szkole, mają szefa tyrana, podlegają systemowemu mobbingowi w korporacjach — ale także tych, którzy po prostu nie lubią, jak bije się słabszych.

    W tym celu jednak słabszy musi się nadawać do polubienia. Z godnością znosić prześladowania, równocześnie jednak dając wyraz pryncypialnej niezgodzie na niesprawiedliwość, jaka go spotyka. Dokładnie tak, jak robi to Hanna Zdanowska. Tymczasem retoryka opozycji nie różni się zgoła niczym od coraz bardziej grubiańskich i butnych wypowiedzi obozu władzy.

    Jarosław Kaczyński
    © AFP 2018 / WOJTEK RADWANSKI
    Nie wątpię, że gdy Schetyna ogłosił, iż trzeba „strząsnąć pisowską szarańczę ze zdrowego drzewa naszego państwa" — gorący zwolennicy PO byli zachwyceni. Rzecz w tym, że oni i tak zagłosują na Platformę — podobnie jak ci, których raduje agresywna retoryka premiera czy marszałka Sejmu, mówiącego o „odszczurzaniu Polski", będą głosować na Prawo i Sprawiedliwość.

    Obie główne siły polityczne wygłaszają dziś kazania do chóru — z tym, że pisowski chór zdaje się znacznie większy. Co nietrudno zrozumieć, zważywszy, że PiS rozdaje mnogie dobra, a opozycja może tylko gadać.

    Jeśli ktoś ma szanse wygrać z PiSem — to tylko dzięki poruszeniu znaczącej części z tej połowy Polaków, którzy nie głosują, bo uważają, że obie strony barykady są siebie warte.

    A ich — to już wiemy na pewno — nie poruszy jazgot okładających się coraz większymi maczugami „liderów sceny politycznej".

    Dobrze by było, gdyby opozycja zrozumiała to, zanim maraton wyborczy ruszy na dobre.

    Agnieszka Wołk-Łaniewska, publicystka polska, Warszawa

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Kandydat na prezydenta Warszawy: Nie rozmawiam ze Sputnikiem, bo jestem polskim patriotą
    Wybory 2018: wybraliśmy KO-PiS
    Trzaskowski: Patryk Jaki powiedział, ze rozwiąże swoją komisję (wideo)
    Warszawa: Akt zalegalizowanego wandalizmu
    Kogo wybrali Polacy?
    Kandydat na prezydenta Warszawy: Jaki plan ma Jaki? (wideo)
    Jarosław Kaczyński oddaje swój głos, czyli zwykłe wybory na Żoliborzu (wideo)
    Warszawa: Moje boje z reprywatyzacją
    Korwin-Mikke prezydentem - Nikt nic nie dostanie! (wideo)
    Oczyszczalnia ścieków nie jest ani lewicowa, ani prawicowa, ani liberalna
    Tagi:
    wybory samorządowe, polityka, agresja, wybory, Rząd RP, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość, Hanna Zdanowska, Marek Kuchciński, Grzegorz Schetyna, Łódź, Niemcy, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz