05:32 14 Listopad 2018
Na żywo
    Prezydent Słupska Robert Biedroń

    Jak robić politykę. Słupsk – i wszystko jasne

    © AP Photo / Alik Keplicz
    Opinie
    Krótki link
    Julia Baranowska
    4332

    Trwa przerzucanie się powyborczymi złośliwościami przez PiS i KO, podczas kiedy publikowane są kolejne cząstkowe wyniki wyborów samorządowym. Tymczasem jest jedno miejsce na mapie Polski, gdzie wygrał kandydat trzeciej siły, a mieszkańcy pokazali, że w nosie mają partyjną przynależność i walki buldogów pod dywanem.

    W zasadzie są dwa takie miejsca na mapie: to Słupsk oraz Brzeszcze, miasto Beaty Szydło, gdzie władzę wziął w sejmiku niezależny lokalny komitet. PiS zdobył tam 23 procent poparcia, zaś Wspólnota Samorządowa Gminy Brzeszcze — prawie 29. Ale ten tekst chciałabym poświęcić miastu zarządzanemu do tej pory przez Roberta Biedronia.

    Mieszkańcy pokazali dobitnie (podobnie jak mieszkańcy Łodzi), że życzą sobie kontynuacji dotychczasowej polityki. 53,4 procent słupszczan poparło kandydaturę zastępczyni Biedronia, Krystyny Danileckiej-Wojewódzkiej w wyborach prezydenckich. Druga na podium była co prawda kandydatka z PiS, ale osiągnęła jedynie wynik niewiele ponad 22 procent. Frekwencja w Słupsku wyniosła prawie 40 procent.

     To wielki dzień dla Polski, ale także Słupska — skomentował sytuację Biedroń, który w tej kadencji z kolei będzie radnym.  Słupszczanki i słupszczanie pokazali w tych wyborach że nie interesują ich polityczne wojny, ale działanie mające na celu jednoczenie. Słupsk znowu pokazał, że można politykę uprawiać inaczej.

    W zasadzie możemy mówić o podobnym polityczno-społecznym zjawisku do tego, które cztery lata temu wyniosło na fotel prezydencki Roberta Biedronia. Był to efekt zmęczenia duopolem i przewidywalnością największych rywalizujących ugrupowań. Stała się również rzecz niesamowita na polskiej prowincji, gdzie zwykle triumfuje konserwatyzm obyczajowy. Orientacja Roberta Biedronia, z której — umówmy się — z powodzeniem uczynił polityczną oręż — nagle przestała mieć znaczenie. W Polsce B gremialnie zagłosowano na wyoutowanego geja, tak jak w Kołbaskowie zagłosowano na syryjskiego Kurda do rady powiatu. Bo okazało się, że Polacy potrafią docenić rzetelność i wiarygodność. Dziś mandat dla bliskiej współpracownicy Biedronia dowodzi dokładnie tego samego.

    Polska flaga
    © Sputnik . Filip Klimaszewski
    Danilecka-Wojewódzka i sam Biedroń na przełomie sierpnia i września musieli zmierzyć się z oskarżeniami ogólnopolskiej prasy o zbyt późną i nieadekwatną reakcję w związku z aferą pedofilską w mieście. Jednak wyniki wyborów samorządowych pokazały, że wyszli z niej obronną ręką.

    Te budujące historie rozsiane po polskich miasteczkach pokazują jeszcze jedną ważą rzecz: Polacy, choć z punktu widzenia stolicy kampania mogła wyglądać jak plebiscyt dwóch pewnych zwycięstwa sił — głosowali przede wszystkim na ludzi. I jeśli konkretni ludzie nie zyskali akceptacji wyborców, to żeby nie wiem ile pieniędzy dostali od swoich ugrupowań na kampanię — dostawali czerwoną kartkę bez dyskusji. Tak było na przykład w Działoszynie, gdzie jedyną kandydatką na burmistrza miasta była Mariola Paśnik z PiS. 70 procent mieszkańców zagłosowało przeciwko tej kandydaturze. W tej sytuacji burmistrza będzie musiała wybrać rada miasta.

    Te przebłyski świadomości politycznej ponad podziałami są budujące, dają bowiem realną nadzieję na to, że duopol PiSu i Platformy można przełamać, ale trzeba zrobić to mądrze. Przede wszystkim dobrze wybrać elektorat (dziś swojej silnej reprezentacji nie mają grupy walczące o świeckość, prawa osób LGBT, skupieni na kwestiach ekologicznych, biedni pracujący). Druga sprawa to rozpoznawalny lider — takim człowiekiem mógłby być Robert Biedroń. Nie zaliczył kompromitujących romansów z kilkoma partiami. Zaczynał wprawdzie w Federacji Młodych Demokratów, później do wielkiej polityki wciągnął go Janusz Palikot, którego ugrupowanie już dziś nie istnieje.

    Jeśli w Polsce ma powstać ruch przeciwstawny zarówno do PiS, jak i do PO-N, to musi iść z lewa, co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Z prawej strony nie ma już na to miejsca. Taka mobilizacja wymaga jednak również pogodzenia postulatów lewicy „młodej" i „starej". Być może jeszcze chwilę nam zajmie, aby pojąć, że z korzyścią dla całego kraju byłoby zrobić sobie w Warszawie taki większy Słupsk.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Dyrektor Gazpromu chwali Polskę
    Świat słucha prezydenta Putina. A Polska?
    Wstyd dla Polski. Rosjanie, wybaczcie...
    Tagi:
    wybory samorządowe, Robert Biedroń, Beata Szydło, Słupsk, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz