17:50 18 Listopad 2018
Na żywo
    Michaił Gorbaczow i Ronald Reagan podpisują traktat INF, rok 1987

    Czy Europa znowu będzie żyć w cieniu rakiet jądrowych?

    © White House Photographic Office
    Opinie
    Krótki link
    Leonid Sigan
    3170

    Działania Stanów Zjednoczonych, zmierzające ku wyjściu z Układu o całkowitej likwidacji pocisków pośredniego i średniego zasięgu, co wcześniej zapowiedział Donald Trump, wyrządzą niepowetowane szkody całemu systemowi bezpieczeństwa strategicznego na świecie.

    Tak zaistniałą sytuację oceniają rosyjscy dyplomaci. Pogląd ten jest podzielany też w innych krajach.

    W austriackim Ministerstwie Spraw Zagranicznych obowiązujący obecnie Układ określono mianem „kamienia węgielnego" architektury bezpieczeństwa. Władze alpejskiej republiki podkreśliły, że powrót do czasów zimnej wojny nie leży w interesie Europy. Wcześniej swoje poparcie dla zachowania Układu zadeklarował Berlin, Paryż, Tokio i nawet Londyn.

    Przy tym należy zauważyć, że Waszyngton nie przedstawia żadnych konstruktywnych alternatywnych rozwiązań. Jak podkreślił wiceminister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Riabkow, Moskwa w najbliższym czasie zainicjuje międzynarodową kampanię na rzecz poparcia Układu.

    Do tematu rozmów doradcy prezydenta Trumpa do spraw bezpieczeństwa Johna Boltona w Moskwie korespondent radia Sputnik Leonid Sigan nawiązał w wywiadzie z ekspertem w dziedzinie obronności Krzysztofem Podgórskim.

     — Czy ze stanowiska, jakie Bolton przedstawił w Moskwie, nie wynika, że „starej Europie" może grozić czarny scenariusz i że jej bezpieczeństwo wisi na włosku?

    — Z wypowiedzi decydentów amerykańskich wynika, że Stany Zjednoczone są zdeterminowane do wyjścia z Układu. Przedstawiają szereg argumentów, z których koronnym jest ten, że Federacja Rosyjska prowadzi badania nad tego typu bronią. No a główni konkurenci — Chiny- w ogóle nie są objęte tym Układem.

    Istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że USA takim uzbrojeniem też dysponują i rozmieszczą tego typu rakiety w Europie. Będzie powrót do sytuacji sprzed podpisania Układu, sprzed 1987 roku. Po jednej stronie były zainstalowane amerykańskie rakiet Pershing oraz rakiety Tomahawk bazowania lądowego. A ze strony drugiej na terenie NRD i Polski były rozmieszczone radzieckie rakiety typu Pioner. I obie strony dysponowały bronią, która ewidentnie była przeznaczona do bombardowań na terenie Europy. Europa żyła w cieniu rakiet nuklearnych.

    Prezydent USA Donald Trump
    © REUTERS / Kevin Lamarque
     — Z mediów wiemy, że szef polskiej dyplomacji pośpieszył się już z zapewnieniem, że Polska przyjmuje ze zrozumieniem zapowiedź USA o wycofaniu się z Układu. Czy to nie koliduje ze stanowiskiem Francji, Niemiec i niektórych innych członków NATO, którzy wyrazili z tego powodu poważne obawy?

    — Na pewno koliduje. Polska dyplomacja prowadzi samodzielną politykę, która charakteryzuje się tym, iż nastawiona jest na bliskie relacje ze Stanami Zjednoczonymi. Stąd, przypomnę, poprzednie stanowisko władz polskich i prezydenta, które nakłania czy przedstawia propozycję Stanom Zjednoczonym zainstalowania stałej bazy, rozmieszczenia dywizji pancernej na terenie RP pod hasłem „Fort Trump". Nie dziwi mnie to stanowisko ministra Czaputowicza. Jest ono konsekwentne względem linii politycznej, którą dzisiaj reprezentuje polski rząd.

     — Po rozmowach Boltona doradca Putina do spraw polityki zagranicznej Jurij Uszakow wskazał, że Rosja ocenia wizytę Boltona jako sygnał, że Stany Zjednoczone są gotowe do kontynuowania dialogu. Więc przywódcy Federacji Rosyjskiej i USA spotkają się w tym celu 11 listopada w Paryżu. Czego świat się spodziewa po tym spotkaniu?

     — Przyglądając się dotychczasowym posunięciom prezydenta Trumpa, żartobliwie określanym „dyplomacją twitterową", można zaobserwować wysoko niestandardowe i częste zwroty stanowiska amerykańskiego. Prezydent Stanów Zjednoczonych potrafi szokować, a później podjąć zupełnie inne decyzje. Więc potencjalne spotkanie obu prezydentów może mieć naprawdę nieprzewidywalne scenariusze. Trudno dzisiaj wyrokować, w którym kierunku zmieni sytuację. Być może będzie opcja, która jest mi bliska, że Stany Zjednoczone chcą renegocjować Układ. Być może przedstawią szczegółowe propozycje stronie rosyjskiej. Być może będzie to propozycja, by wspólnie objąć Układem inne kraje, w tym Chiny. I sprawa rozwiąże się w sposób konstruktywny i pozytywny dla Europy i pokoju światowego.

    Mimo wszystko nie zakładam konfrontacyjnego stanowiska obu mocarstw. Nie służy ono ani jednej, ani drugiej stronie. Może USA chcą zmienić warunki monitoringu, albo jak mówiłem rozszerzyć o inne kraje. Pytanie tylko, czy Chiny przystąpią do Układu? Wiadomo, że jest to rzecz dobrowolna w relacjach międzynarodowych. A jeżeli nie, to dopiero wtedy, być może, Stany Zjednoczone wyjdą z Układu.

    Wszystko zależy od wzajemnych uzgodnień między prezydentami, czy będzie osiągnięte wspólne stanowisko, i wspólne stanowisko względem innych użytkowników broni jądrowej. Trzeba pamiętać, że broń o tym zasięgu jest nie tylko w rękach obu supermocarstw.  W międzyczasie tego rodzaju bronią z rakietami nuklearnymi dysponują też wspomniane Chiny, Wielka Brytania, Francja, Izrael, Indie oraz Pakistan. Więc dyskutantów byłoby więcej.

     — W rozmowie o sytuacji, jaka może powstać w razie rezygnacji USA z Układu INF i nawiązując do tego, co Pan powyżej powiedział, nie sposób pominąć fakt, że przy rozpatrywaniu nowego układu być może należałoby uzupełnić go o klauzule uwzględniające rosnące możliwości militarne Chin, a być może nawet i Korei Północnej?

    — Prawdopodobnie tak. Zresztą rakiety i ich zasięg, którymi dysponuje już dziś Korea Północna kwalifikują się do umieszczenia ich w tym zakresie. To są już regulacje bardzo szerokie, wymagające długoletnich negocjacji. Ale jak najbardziej Koreę Północną można byłoby objąć tym Układem. Ona dysponuje taką bronią i aspiruje do instalowania na niej broni jądrowej. Czy to jest możliwe i osiągalne dla techniki północnokoreańskiej? To już inna kwestia.

     — A jak Pan rozpatruje stanowisko Chin?

    — Chiny są potentatem w dziedzinie tej broni. Stanowisko Chin raczej nie będzie konstruktywne. Z uwagi na pewne zapóźnienia technologiczne, które do tej pory są, Chiny dysponują dosyć słabym arsenałem rakiet dalekiego zasięgu. Również aspiracje chińskie, nie do końca uregulowane kwestie granic, podważanie sytuacji związanej z Tajwanem, który Chiny uważają za zbuntowaną prowincję, wszystko to będzie raczej powstrzymywało władze chińskie przed przystąpieniem do tego Układu. W przeciwieństwie do supermocarstw — Stanów Zjednoczonych i Rosji — w ramach triady nuklearnej Chiny mają bardzo przestarzały i słaby element lotniczy i niewiele lepszy zainstalowany na okrętach podwodnych. Może być opór ze strony wojskowych chińskich przed ograniczeniem własnego potencjału militarnego.

    Zobacz również:

    Syria: kolejne naloty koalicji na ludność cywilną
    Premier Japonii: To nowa era stosunków z Rosją
    Szef BBN: Polityka Rosji w obecnym kształcie stanowi dla Polski zagrożenie
    Tagi:
    Traktat o likwidacji rakiet średniego i krótkiego zasięgu (INF), Chiny, Europa, USA, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz