05:20 18 Listopad 2018
Na żywo
    Baza lotnicza Bagram

    „Sytuację w Afganistanie można porównać do okupacji Czechosłowacji podczas II wś"

    © AFP 2018 / Brendan Smialowski
    Opinie
    Krótki link
    4290

    W ubiegłym tygodniu w rejonie bazy lotniczej NATO Bagram w czasie pełnienia służby patrolowej rannych zostało pięciu czeskich wojskowych: czterech z nich wypisano już ze szpitala, piąty według słów lekarzy został okaleczony na cały życie.

    Ponadto na początku sierpnia w rejonie tejże bazy wysadził się w powietrze afgański terrorysta samobójca, w wyniku czego zginęło trzech czeskich wojskowych.

    Komentując dane wydarzenia, oficjalne władze niestrudzenie podkreślają bohaterstwo czeskich wojskowych, którzy w składzie misji NATO walczą z terrorystami w Afganistanie, żeby uchronić przed nimi Czechy i Europę. Jednak czeskie społeczeństwo najwyraźniej zadaje sobie pytania odnośnie pobytu czeskiego kontyngentu na afgańskiej ziemi. Były szef MSZ Republiki Czeskiej, przewodniczący Komisji do Spraw Międzynarodowych Izby Poselskiej Lubomír Zaorálek oświadczył we wtorek, że Czechy powinny wycofać się z Afganistanu, bo sytuacja w tym kraju nie ulega poprawie.

    Ponadto dyskusje wywołały też opublikowane w ubiegłym tygodniu w mediach informacje na temat likwidacji przez czeskie służby specjalne winnych poprzednich zamachów na czeski kontyngent wojskowy w Afganistanie. Portal Lidovky.cz donosił, że specjaliści z miejscowości Prostějov unieszkodliwili uczestników ataku w Afganistanie: jeden z przestępców został zabity, drugi schwytany. Niektórzy eksperci wyrażają opinię, że takie działania zagrażają życiu czeskich wojskowych w Afganistanie i że niedawne ataki na czeskich wojskowych stanowią swoisty rodzaj zemsty.

    Czy rzeczywiście ostatnie tragiczne wydarzenia są odpowiedzią na operację czeskich służb specjalnych? Czy czeski rząd odważy się na rezygnację z udziału w misjach zagranicznych NATO? Te pytania Sputnik omówił z ekspertem wojskowym Martinem Kollerem oraz politologiem, uczestnikiem ruchu „Nie Brukseli" Danielem Solisem.

    Jak uważa Martin Koller, opublikowana informacja o likwidacji terrorystów winnych śmierci czeskich wojskowych raczej nie ma związku z atakami na czeski kontyngent wojskowy stacjonujący w Afganistanie. „Wiadomo, że jako pierwszy w grupie jechał amerykański samochód (Według informacji udzielonej portalowi Mladá Fronta DNES przez źródło wojskowe na czele kolumny, na którą dokonano ataku, jechał samochód z amerykańską flagą, a dokładnie RCP przewożący amerykańskich saperów z Zespołu Oczyszczania Dróg). Raczej to nie tak, ale informacji tej nie należy wykluczać".

    Jego zdaniem mało prawdopodobne, aby czeskie służby specjalne chciały zlikwidować właśnie tego terrorystę. Bardziej prawdopodobne, że działali w ramach operacji z szerszym wachlarzem zadań. „Nie wiadomo dokładnie, czy zabito tylko jednego konkretnego terrorystę w ramach operacji, czy operację zaplanowano tylko z myślą o nim. Głównym zadaniem czeskich wojskowych w Afganistanie nie jest schwytanie tego terrorysty" — powiedział Koller.

    Ekspert wyraził też opinię, że ataki terrorystyczne i wojna z terroryzmem to zawsze wojna z cywilami. Koniec końców, terroryści to nie wojskowi i cieszą się szerokim poparciem wśród mas, w tym także zapewniają sobie poparcie wspólnot muzułmańskich. Rozmówca zauważył, że począwszy od II wojny światowej, każda wojna pochłania więcej ofiar wśród cywilów aniżeli wojskowych.

    Problem terroryzmu w Afganistanie skomentował także Daniel Solis, z nieco innej jednak perspektywy. Politolog porównał terroryzm z okupacją i przywołał przykład zajęcia Czechosłowacji przez faszystowskie Niemcy w czasie II wojny światowej.

    Jeśli ktoś utrzymuje, że działania wojskowe w Afganistanie są ważne dla walki z terroryzmem, to proszę mi pozwolić wyrazić myśl następującą. Terroryzm to ucisk i okupacja narodu. Kiedy w czasie II wojny światowej Niemcy okupowali Czechosłowację i został proklamowany Protektorat, co było w tym kraju fenomenem? Partyzanci! Partyzanci, którzy walczyli z siłami okupacyjnymi. I jak te siły określały partyzantów? Jako terrorystów! Terrorystów! To oznacza, że jeśli ktoś sądzi, że w Afganistanie są terroryści, to taka analogia z II wojną światową pokazuje jasno, że jeśli byśmy — nie mówię tu tylko o Czechosłowacji i Republice Czeskiej, lecz o całej wspólnocie międzynarodowej — nie wtargnęli do Afganistanu, to, z dużą dozą prawdopodobieństwa, nie byłoby w nim partyzantów, to znaczy terrorystów — wyjaśnił Solis.

    Na pytanie, czy Czesi powinni kontynuować działania wojskowe w Afganistanie, Solis i Koller dają odpowiedź negatywną.

    W wywiadzie dla Sputnika Koller powiedział: większość mieszkańców Czech widzi, że ciągnące się od 17 lat wojny w Iraku i Afganistanie nie dają żadnego pozytywnego rezultatu. Na odwrót, eksport narkotyków z Afganistanu do Europy zwiększył się kilkukrotnie. Wojskowym NATO trzeba było albo wygrać wojnę, co, sądząc po wielu czynnikach, nie uda się, albo wyjechać do domu i bronić Europy przed inwazją.

    Politolog Daniel Solis wypowiedział następującą opinię na temat dalszej misji: „Kategorycznie nie zgadzam się z tym, w jaki sposób walczymy z terroryzmem, nie możemy okupować państwa, w którym być może znajduje się terrorysta, nie możemy utrzymywać, że wszyscy mieszkańcy jakiegoś państwa to terroryści".

    Zobacz również:

    Boty Dudy, czyli zaskoczenie roku
    Afganistan: Biznes pogrzebowy rozkwita „dzięki wojnie" (wideo na wyłączność)
    Chiny budują nową bazę wojskową
    Tagi:
    terroryści, II wojna światowa, Czechosłowacja, Afganistan, Czechy
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz