Widgets Magazine
14:09 18 Wrzesień 2019
Antyrządowe protesty w Polsce, 22 lipca 2017

Polska: „Jeśli podpisuje się jakiś pakt, to nie po to, żeby robić sobie z tego żarty"

© AP Photo / Alik Keplicz
Opinie
Krótki link
Autor
4717
Subskrybuj nas na

Rządy nie mogą ignorować orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej - ostrzega jego prezes Koen Lenaerts. W jego ocenie kraj, który nie stosuje się do decyzji Trybunału, stawia się poza unijnym porządkiem prawnym i „wpisuje się w proces podobny do brexitowego".

Korespondent Sputnika Leonid Sigan rozmawiał na ten temat z niezależnym publicystą Adamem Śmiechem.

— Z pewnością, jeśli chodzi o prezesa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, jest to stwierdzenie po pierwsze bardzo jednoznaczne, po drugie na pewno mające na celu zdyscyplinowanie kraju, w tym wypadku Polski, by zastosował się do ostatniego orzeczenia tegoż Trybunału w sprawie ustaw tzw. reformujących Sąd Najwyższy, a w istocie dotyczących przeniesienia na emeryturę części sędziów. Wydaje mi się, że jest to bardzo daleko idące stwierdzenie. Przy czym nie można mu odmówić słuszności, bo w doktrynie prawa mówi się o zasadzie pierwszeństwa prawa unijnego w stosunku do państwa członkowskiego i do jego systemu prawa. I jeżeli chodzi o ustawy, raczej nie jest to przez nikogo kwestionowane. Wobec tego Lenaerts miał jak najbardziej prawo stwierdzić to, co powiedział. W pewnym sensie mamy tutaj do czynienia z taką sytuacją, że jeżeli ktoś nie chce podlegać orzeczeniom tegoż Trybunału, to tak jak powiedział Lenaerst, i z jego punktu widzenia jest to bardzo logiczne, stawia się poza porządkiem prawnym UE, a więc jest to jakaś forma brexitu.

— Trybunał Sprawiedliwości Unii podjął decyzję o zastosowaniu tak zwanych środków tymczasowych i zawieszenia stosowania przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym. Co to oznacza dla polskiego sądownictwa?

— Tak, to oznacza dokładnie to, co zostało powiedziane — zawieszenie stosowania. W doktrynie stosunku prawa unijnego do prawa krajowego mówi się właśnie o tym, o „zawieszeniu stosowania". Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie wypowiada się na temat tego, czy to jest legalny przepis, czy nielegalny, tylko zawiesza jego stosowanie ze względu na niezgodność z prawem unijnym.

— A jeśli Warszawa nie zastosuje się do orzeczeń Trybunału?

Węzeł rozdzielczy spółki PGNiG
© AP Photo / Czarek Sokolowski
— Wówczas widzę dwie drogi. Pierwsza to przewidziane prawem unijnym posunięcia, które będą zmierzały do osiągnięcia skutku zarówno w postaci zastosowania się do tego orzeczenia, jak i porozumienia z Polską. A po drugie będą na pewno kwestie polityczne. Być może dojdzie do postawienia w rozmowach politycznych też twardo kwestii tak jak postawił to prezes TSUE. Jakby nie było, Traktat lizboński został wynegocjowany przez poprzedni rząd PiS i prezydenta Lecha Kaczyńskiego. PiS zawsze podkreślał, że jest to znakomite rozwiązanie, jakie osiągnięto.

Dlaczego o tym mówię? Dlatego że jeżeli dzisiaj nam się podoba, to będziemy stosować, a jak się nam nie podoba, to uważamy, że mamy prawo do dowolnego zachowania? Ze względu na różne ograniczenia suwerenności, co jest niewątpliwe, bo Unia to jest organizacja ponadnarodowa i wiążą się z tym określone „zmniejszenia" w różnych aspektach suwerenności państwa członkowskiego, nigdy nie byłem zwolennikiem tej organizacji i wstąpienia do niej Polski.  Uważam, że jeśli podpisuje się jakiś pakt, to przecież nie po to, żeby robić sobie z tego żarty. Stara zasada „pacta sunt servanda".

Prezydent Rosji Władimir Putin
© Sputnik . Alexey Nikolsky
A teraz władza pisowska występuje wobec swoich wyborców jako obrońca suwerenności, na której ograniczenie wcześniej się zgodziła. Ja rozumiem, że mogą to kupić ludzie, którzy w bardzo prosty sposób myślą o polityce i postrzegają ją w sposób czarno-biały, w sposób „lekki".

Teraz rząd będzie szukał rozwiązania, dlatego że będzie chciał zapewne wprowadzić do dyskusji kwestię prymatu Konstytucji, która była już wcześniej zatwierdzona przez Trybunał Konstytucyjny. Mówi się o skierowaniu pytania przez ministra sprawiedliwości do Trybunału Konstytucyjnego. Tylko że mamy dzisiaj do czynienia z Trybunałem Konstytucyjnym, który został w sposób, moim zdaniem, skandaliczny przekształcony w organizację, która służy jednej opcji politycznej. A taką instytucją wcześniej nie był. Tutaj nie znajdzie się rozwiązania, jeżeli będzie uparcie stosowana metoda taka, jak stwierdził premier Morawiecki, że 80% Polaków chce zmian w sądownictwie. Jeżeli w sądownictwie polskim są negatywy, sprzeczności — a one są — to nie można powiedzieć, że głos ludu pozwala nam zrobić wszystko. Wtedy postępujemy podobnie jak ci, którzy wcześniej dopuścili do tych sprzeczności.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Amerykanie wiedzą, kiedy Rosja będzie w stanie użyć „zabójców satelitów”
Rosja: zawalenie mostu, są ofiary i poszkodowani (wideo)
Brazylijska Intesa podała warunek finansowania Nord Stream 2
Astronomowie znaleźli tajemnicze „petroglify” na satelicie Saturna (foto)
Tagi:
sąd, konstytucja, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz