18:01 17 Listopad 2018
Na żywo
    Potok Turecki

    W Europie ustawiła się kolejka do „Tureckiego Potoku"

    © Zdjęcie: Nikolay Rykov/TurkStream
    Opinie
    Krótki link
    Aleksandr Lesnych
    7930

    Władimir Putin i premier Włoch Giuseppe Conte omówili w Moskwie kwestie współpracy dwustronnej. Sądząc po oświadczeniu końcowym, strony zwróciły szczególną uwagę na dostawy surowców energetycznych.

    Rzym bardzo chce przyłączyć się do projektu Nord Stream 2, Moskwa jest gotowa w tym pomóc. Co zyska Rosja razem z partnerami i z jakimi problemami zderzą się jej przeciwnicy geopolityczni?

    Otwórzcie nam zawór

    Europa potrzebowała czterech lat, żeby uświadomić sobie błędność pozycji, która doprowadziła do zamknięcia projektu Gazociągu Południowego. Gazociąg miał został poprowadzony po dnie Morza Czarnego do bułgarskiego portu w Warnie, a następnie do Włoch przez terytorium Austrii i krajów Półwyspu Bałkańskiego.

    Jednak w 2014 roku projekt został wstrzymany z powodu rozbieżności politycznych: pod naciskiem Brukseli nowy bułgarski rząd ogłosił, że wyda pozwolenie na budowę dopiero po uzgodnieniu parametrów projektu z UE, na co Moskwa odpowiedziała, że nie widzi sensu inwestować w budowę odcinka morskiego, żeby potem usłyszeć europejskie „nie".

    Budowa Nord Stream 2
    © Sputnik . Nord Stream 2/Axel Schmidt
    W 2016 roku Turcja przechwyciła kontrakt i porozumiała się z Moskwą w sprawie budowy Tureckiego Potoku o łącznej przepustowości 13,5 mld metrów sześciennych gazu rocznie.

    „Rezygnacja Bułgarii z Gazociągu Południowego była dużym błędem. Turcja od razu skorzystała z okazji, a Niemcy budują „Gazociąg Północny 2". To dla Sofii nauczka" — przekonuje rosyjski senator Aleksiej Puszkow.

    Po ukończeniu dwóch trzecich odcinka morskiego nowego gazociągu Europa dała do zrozumienia, że lekcję przyswoiła.

    Po spotkaniu prezydenta Serbii Aleksandra Vucicia z Putinem w grudniu 2017 roku Belgrad nie tylko podpisał porozumienie w sprawie zwiększenia dostaw rosyjskiego gazu, ale też wykazał zainteresowanie „Tureckim Potokiem": projekt zapewni Serbii status państwa tranzytującego błękitne paliwo.

    Stanowisko zmieniła też Sofia.

    „Putin powiedział nam, że nikt nie ma nic przeciwko pociągnięciu Tureckiego Potoku w stronę Bułgarii" — powiedział dziennikarzom pod koniec maja tego roku bułgarski premier Bojko Borisow.

    We wrześniu z analogiczną prośbą zwrócił się do Putina premier Węgier Wiktor Orban. Fakt, że potem minister spraw zagranicznych Rosji Sergiej Ławrow zauważył, że udział UE w Tureckim Potoku jest możliwy tylko pod warunkiem udzielenia gwarancji ze strony Europy. Rosja nie zamierza powtarzać błędu z 2014 roku.

    Węgierski premier Peter Szijjarto podkreślił, że Budapeszt ma pełno prawo prowadzić z Moskwą rozmowy na ten temat pomimo członkostwa w UE.

    „Tak jak Europa Zachodnia uzyska na północy nową trasę przesyłu gazu, tak i my, Europa Środkowa, żądamy dla siebie takiego samego prawa. Prosimy Europę Zachodnią i Brukselę, aby nam tego nie utrudniano. Europa Zachodnia chce nowej trasy na północy, a my chcemy jej na południu" — oświadczył węgierski premier.

    Po wizycie w Moskwie włoskiego premiera lista perspektywicznych uczestników projektu wykrystalizowała się ostatecznie.

    Prezydent Rosji nakreślił trasę przedłużonego „Tureckiego Potoku" i zauważył, że eksperci badają teraz możliwości infrastrukturalne pod kątem realizacji projektu.

    Są różne możliwości: przez terytorium Bułgarii, nawet przez terytorium Serbii, Węgier, Grecji — podzielił się Putin szczegółami na wspólnej konferencji prasowej po rozmowach z Conte.

    Zawistne spojrzenie

    Energetyczne zbliżenie pomiędzy Rosją i Europą ma rzecz jasna swoich przeciwników. Pierwszym i najważniejszym z nich są oczywiście Stany Zjednoczone, bo przecież pomimo starań i presji politycznej na Niemcy szanse na zorganizowanie dostaw amerykańskiego LNG na europejski rynek topnieją w oczach.

    USA początkowo planowały, że głównym odbiorcą amerykańskiego LNG będą UE i Chiny.

    W praktyce wyszło inaczej — Unia Europejska woli nie upolityczniać energetycznych kontraktów i pogłębiać współpracę z Rosją, pozostawiając amerykańskiemu LNG rolę „dywersyfikatora" dostaw. A Chiny, oburzone wojną handlową Trumpa, w ogóle zrezygnowały z zakupu amerykańskiego gazu ciekłego.

    Drugim przeciwnikiem przedłużenia Tureckiego Potoku jest — jak nietrudno odgadnąć — Kijów. Ukraińskie władze nie skrywają obaw, że wraz z zakończeniem budowy Gazociągu Północnego 2 i nowego gazociągu południowego, państwo okaże się otoczone gazowym pierścieniem i ryzykuje utratę statusu państwa tranzytowego, który przynosi budżetowi państwa trzy miliardy dolarów rocznie.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Dostawy amerykańskiego LNG do Polski nie skomplikują sytuacji z Nord Stream 2
    Polska podpisała 20-letni kontrakt gazowy z USA
    Gazprom „trzyma się" mocno
    Tagi:
    Strumień Turecki, LNG, Gazociąg Północny - 2, Gazociąg Południowy, Unia Europejska, Giuseppe Conte, Władimir Putin, Włochy, USA, Rosja, Bułgaria
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz