23:49 15 Listopad 2018
Na żywo
    The Cost of Freedom

    Twórca gry w obóz koncentracyjny: „Ludzie na nią czekają”

    © Zdjęcie : Alien Games
    Opinie
    Krótki link
    Jekaterina Biespałowa, Roksana Dworkowska
    3714

    Gra komputerowa The Cost of Freedom ma się ukazać dopiero w grudniu, ale już zdążyła narobić sporo zamieszania w sieci. Wszystko przez fakt, że akcja kontrowersyjnej gry toczy się w obozie koncetracyjnym, a gracz może się wcielić w rolę zarówno więźnia obozu, jak i strażnika.

    Kontrowersje wokół gry zaczęły się od zwiastunów, w których pojawiały się bezpośrednie odniesienia do obozu koncentracyjnego Auschwitz oraz do polskich więźniów, a w tle słychać piosenkę z tekstem obrażającym Polaków. Zwiastun nie pochodzi z oficjalnego kanału twórców, jest to "przeróbka" anonimowego internauty, ale sama tematyka gry się zgadza — gra tworzona przez Alien Games (okazuje się, że pod tą nazwą nie kryje się oficjalnie zarejestrowana frima, a początkujące "niezależne studio" pod kierownictwem programisty z Odessy Dmitrija Dybina) rzeczywiście toczy się w obozie koncentracyjnym z czasów II Wojny Światowej. Duże kontrowersje budzi także fakt, że w grze można się wcielić w strażnika obozu i decydować o losie zamkniętych w obozie więźniów.

    Dr Jarosław Szarek, prezes Instytutu Pamięci Narodowej skierował w związku z grą skargę do prokuratury. Warszawska Prokuratura Okręgowa prowadzi w związku z tą skargą postępowanie wyjaśniające, o czym informowała Rzeczpospolita.

    Gazeta podała, że chodzi o "znieważenie Narodu Polskiego i propagowanie faszystowskiego ustroju państwa w związku z pojawieniem się w internecie materiałów promujących grę komputerową, której akcja ma się rozgrywać na terenie obozu koncentracyjnego". W rozmowie z Rzeczpospolitą Łukasz Łapczyński, rzecznik warszawskiej PO poinformował, że "śledztwo jest na etapie gromadzenia materiału dowodowego".

    Po wybuchu "internetowo-medialnej" burzy wokół gry z sieci usunięto związane z nią materiały, a na stronie projektu pojawiła się imnformacja, że wszelkie zbieżności fabuły z faktycznymui miejscami i postaciami są przypadkowe.

    W rozmowie ze Sputnikiem Dmitrij Dybin wyjaśnił, jakie będą dalsze losy jego projektu.

    — Zacznijmy może po kolei. Jak długo istnieje firma Alien Games i czy wcześniej już coś produkowaliście?

    — Oficjalnie firma nie istnieje. To absolutnie normalne, kiedy twórca indie, czyli początkujący producent, na przykład student bierze i nazywa jakoś swoją rzekomą firmę. Jest to, można nawet powiedzieć, pseudonim. Po drugie, gier wcześniej nie było…

     — Można więc powiedzieć, że jest to debiut?

    — Tak, to debiut. Nie mamy na celu promowania się na tym tragicznym temacie i nie spodziewaliśmy się, że wywoła to taki rozgłos. Ludzie są różni, my odnosimy się do tego spokojnie, ponieważ każdy ma prawo grać w to, co chce. I kraj może albo zakazać, albo zezwolić na wyjście gry.

    — Gier na temat II wojny światowej jest dużo, po prostu fabuła związana z Auschwitz…

    — (Przerywa). Sprostowanie odnośnie Auschwitz: W oficjalnych zwiastunach w YouTube i na stronie nie ma nigdzie napisów Auschwitz, symboliki faszystowskiej czy żydowskiej, w ogóle nie ma nigdzie wzmianek o Polsce. Ta informacja, jak i późniejsze pretensje w Polsce zaczęły się po tym, jak nasze zwiastuny przerobił jakiś nieznany Polak i opublikował to jako nasz produkt. Można wpisać w YouTube The Cost of Freedom i zobaczycie jeden z pierwszych, jeden z najpopularniejszych kanałów Pierro Cocco z prawdziwymi obelgami w kierunku Polaków, z czego jestem bardzo niezadowolony. Złożyłem skargę, ale filmiku nie zakazano, ponieważ został przemontowany.

    To nie kopia naszego, a jego przemontowana wersja. Tam naprawdę śpiewa się o „polskich psach". To najważniejsze. Dlatego nie można mieć do nas pretensji, że zrobiliśmy obóz koncentracyjny (w grze). Każdy widzi w różnych scenach to, co chce zobaczyć. Na przykład mamy bramę. Jest ona podobna do bramy jakiegoś obozu koncentracyjnego. Jednak to, że ją przypomina, to nie dowód, a skojarzenie.

    Taką bramę można spotkać wszędzie. Albo pasiasty strój więźnia, który też można zobaczyć w wielu miejscach. Inna sprawa to to, że my uprzedzamy w swoich zwiastunach o treściach, które po pierwsze są przeznaczone dla użytkowników 18+, po drugie informujemy, że wszystko (co zostało pokazane — red.) to fantazja autora. I wszelka zbieżność z wydarzeniami i imionami jest przypadkowa. Z drugiej strony jesteśmy gotowi rozpatrzeć niektóre skargi w szerokim wymiarze, jeśli coś robimy nie tak. Ale pretensje dotyczą tego, czemu nie jesteśmy winni.

    —  Moje kolejne pytanie dotyczy właśnie potencjalnej krytyki ze strony takich wpływowych graczy. Niedawno doszło do strzelaniny w synagodze w Pittsburghu i takie wydarzenia co jakiś czas się powtarzają. Czy nie obawia się Pan krytyki ze strony bardzo wpływowych organizacji, a być może nawet krajów takich jak USA i Izrael? Nie mówimy już tylko o Polsce.

     — Oczywiście, że się obawiam. Ale jak na razie prawo jest po mojej stronie. Nikt nie powiedział mi, gdzie konkretnie w naszych zwiastunach zostało złamane prawo. A ukraińskiego prawa nie łamię. Jeśli wszystko z grą się uda, a na Ukrainie powiedzą „nie rób", to ja nie będę jej robić. Bez problemu. Jednak na razie mi tego nie powiedziano. A w Polsce… To wszystko ma oczywiście rozmach polityczny. Powiem Pani tak — znam człowieka, który zaczął to wszystko w mediach. To on napisał pierwszy artykuł (mogę dać Pani do niego linka) i mnie zignorował, nazywając to wszystko rosyjską propagandą.

    — Tak, i pojawiła się nawet informacja, która krąży w polskim internecie, że grę zrobili Rosjanie, żeby oczernić wizerunek Ukrainy w Polsce.

    — Przyślę Pani pierwszy artykuł, na którym bazuje ta informacja. (Jej autorem — red.) jest znany polski dziennikarz, który pisze, iż jego zdaniem jest to rosyjska prowokacja. Co oczywiście nie jest żadnym dowodem. Dlaczego tak myśli? Ponieważ w 2012 roku znalazł tę informację w Google. Brałem udział w Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Rosji, ale mnie tam nawet nie było. Zgłosiłem tam swój film, ponieważ jestem reżyserem i po prostu brałem udział w tym wydarzeniu, w filmowym festiwalu studenckim. A on twierdzi, że pracuję tam od 2012 roku.

    — Cóż, fakty to bezsporna rzecz i dobrze, kiedy są. Tym bardziej że możemy się powołać na Pana, jak na autentyczne źródło. Zapytam w takim razie, jak by Pan określił, jako osoba z Odessy, swoją narodowość? Ukrainiec, Rosjanin?

    — Jestem Ukraińcem, odessyjczykiem (śmiech). Nie jestem Rosjaninem.

    — Odessa to takie wielonarodowe, wielokulturowe miasto. Czy Pana krajanie normalnie odbiorą tę grę?

     — Oni już ją normalnie odbierają. Przynajmniej wszyscy ukraińsko- i rosyjskojęzyczni w większości mają do niej normalny stosunek, chcą zagrać i na nią czekają. I nie widzą w niej nic złego… Wręcz przeciwnie, chcą, żeby to była realna historia. Chodzi o to, że podkreśla się to, iż można tam rzekomo grać po stronie faszystów…

    — Jak rozumiem, można grać po obydwu stronach…

    — Tak, ale nikt nie mówi o tym, że można również grać po stronie więźniów obozu i zemścić się za swojego dziadka. Grasz po stronie swojego przodka i mścisz się na tych, którzy go zabili w tamtych czasach. O tym się jakby zapomina. Mówią tylko, że można grać po stronie faszysty czy więźnia. Całe szczęście milczą o tym, że również po stronie Żyda.

    — Może coś jeszcze powiedzą… A kiedy ma się pojawić gra?

    — Na razie mamy wersję demo, można będzie pobiegać, spróbować „poczuć" grę, która wyjdzie za dwa tygodnie, a odsłona wersji online, jeśli ją zrealizujemy, cóż… Jesteśmy niezależnym studiem, nie mamy pieniędzy, żeby zrobić wszystko szybko i na wysokim poziomie. Działamy dzięki naszemu entuzjazmowi. Jak na razie jej pokaz zaplanowany jest na ósmego grudnia, a być może pojawi się nawet wcześniej, piątego czy szóstego.

    Zobacz również:

    Nowy zwiastun Trzeciej Wojny Światowej (wideo)
    Gra komputerowa Kursk. Jak reagują Rosjanie?
    Polacy „bawią się" w Kursk. „To taniec na kościach rosyjskich marynarzy"
    Tagi:
    gra komputerowa, Oświęcim, Odessa, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz