17:48 16 Listopad 2018
Na żywo
    Kosowskie Siły Bezpieczeństwa na defiladzie poświęconej 10. rocznicy niezależności Kosowa w Prisztinie

    „Siły KFOR miały stabilizować region, a kosowska armia ma go destabilizować"

    © AP Photo / Visar Kryeziu
    Opinie
    Krótki link
    Brankica Ristić
    0 516

    Mało tego, że armia nie przysługuje Kosowu na mocy prawa międzynarodowego, to jeszcze decyzja o jej utworzeniu zapadła z naruszeniem ustawodawstwa wewnętrznego republiki. Pełnowartościowe siły zbrojne „problematycznego terytorium" destabilizują cały region i mogą zostać wykorzystane do przeprowadzenia czystek etnicznych.

    W swoim wywiadzie dla Sputnika prezydent Serbii Aleksander Vucic przypuścił, że Prisztina ogłosi utworzenie armii Kosowa 28 listopada, w tzw. Dzień Flagi, i zrobi to tak, jakby wręczała Albańczykom „najlepszy spośród prezentów". Choć komendant Kosowskich Sił Bezpieczeństwa (KSF) (to swego rodzaju „przedarmia", formacje zbrojne z ograniczonym przez wspólnotę międzynarodową kręgiem zadań, ściśle określoną charakterystyką uzbrojenia i liczebnością: 2500 osób pełniących czynną służbę wojskową i 800 rezerwistów. Serbia uważa KSF za formację nielegalną — red.) Rahman Rama zdementował tę informację, problem formowania pełnowartościowych sił w proklamowanej w trybie jednostronnym republice i skutków tej decyzji dla bezpieczeństwa w regionie jest wciąż aktywnie omawiany w bałkańskich mediach.

    18 października kosowski parlament zignorował wymóg konstytucyjny dotyczący konieczności zapewnienia sobie poparcia 2/3 deputowanych należących do mniejszości narodowych i przyjął pakiet projektów ustaw o przekształceniu KSF w armię, choć deputowani z ramienia „Serbskiej Listy" zbojkotowali głosowanie i opuścili w pełnym składzie salę posiedzeń.

    Przedstawiciele kosowskich Serbów mają 9 mandatów w parlamencie Kosowa, przedstawiciele innych mniejszości narodowych — 11, w związku z czym bez deputowanych z ramienia „Serbskiej Listy" nie sposób zebrać 2/3 głosów deputowanych narodowości innych niż albańska. Jedna kwestia niepokoi Serbię w sposób szczególny. Chodzi o dalszy los międzynarodowych sił pokojowych NATO — KFOR, utworzonych w 1999 roku zgodnie z Rezolucją № 1244 Rady Bezpieczeństwa ONZ. Zgodnie z obowiązującym prawem międzynarodowym (ta rezolucja pozostaje w mocy pomimo jaskrawych naruszeń jej zapisów w 2008 roku, kiedy Kosowo w trybie jednostronnym ogłosiło niezależność od Serbii, a część wspólnoty międzynarodowej uznała jego suwerenność — red.) KFOR to jedyna formacja zbrojna działająca legalnie na tym terytorium.

    W rozmowie ze Sputnikiem podpułkownik serbskiego kontrwywiadu w stanie spoczynku Ljuban Karan zauważył, że obecność międzynarodowej misji wojskowej w Kosowie straciłaby jakikolwiek sens w przypadku uformowania kosowskiej armii. Ekspert neguje przy tym możliwość „odziedziczenia" przez kosowską armię zadań KFOR.

    „To po prostu niemożliwe, dlatego że RB ONZ nijak nie będzie mogła przyjąć tego typu decyzji z powodu Rosji i Chin".

    Rozmówca Sputnika jest zdziwiony, że KFOR nie tylko aprobuje, ale też forsuje utworzenie armii na tym samym terytorium, za którego bezpieczeństwo jest odpowiedzialna.

    Już samo to, że biorą pod uwagę możliwość utworzenia tej armii, sprowadza do zera ich własną rolę. Można to traktować jako przygotowania do redukcji sił misji pokojowej, a następnie jej odwołania z Kosowa, dlatego że do zdań KFOR należy stabilizacja tego terytorium, a armia Kosowa formowana jest w celu jego destabilizacji.

    Karan uważa, że Belgrad powinien być zaniepokojony przede wszystkim tym, że w Kosowie formowana jest realna siła wojskowa, która może zająć północ kraju, gdzie mieszczą się serbskie gminy.

    My wiemy, po co tworzona jest ta armia. Po to, żeby okupować północ Kosowa i zająć znajdujące się tam strategiczne obiekty (elektrownię wodną, sztuczne jezioro „Gazivoda" i kompleks górniczy Trepcza — red.). Nie można też wykluczyć totalnej czystki etnicznej w tej części Kosowa w przypadku gdy nie uda się osiągnąć z Serbią porozumienia.

    Były serbski funkcjonariusz kontrwywiadu nie uważa jednak, aby NATO dążyło od opuszczenia tego regionu, zwłaszcza jeśli się weźmie pod uwagę wysiłki Sojuszu mające na celu włączenie Macedonii. „Tak naprawdę, pozwalając Prisztinie na formowanie armii, chcą wywrzeć presję na Belgrad i wywołać w Serbii kryzys podobny do tego w Macedonii" — mówi Karan.

    Uważa się, że armia Kosowa będzie liczyć 8000 osób, w tym 3000 rezerwistów.

    Kosowskie Siły Zbrojne będą się różnić od obecnych Kosowskich Sił Bezpieczeństwa nie tylko ilościowo. KSF  mają prawo włączyć się do działania tylko w przypadku katastrofy naturalnej lub klęski żywiołowej, natomiast armia ma na celu „bronić suwerenności i integralności terytorialnej Kosowa".

    Zobacz również:

    „Utworzenie armii Kosowa grozi nowym bałkańskim wybuchem"
    Kosowo chce stworzyć armię „według standardów NATO"
    USA popierają stworzenie armii Kosowa
    Tagi:
    głosowanie, armia, KFOR, Kosowskie Siły Bezpieczeństwa (KSF), NATO, Aleksandar Vučić, Kosowo, Serbia
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz