03:42 14 Listopad 2018
Na żywo
    Wizyta prezydenta USA Donalda Trumpa w Warszawie

    Donald Trump nie dorasta do pięt Janowi Pawłowi II

    © AP Photo / Evan Vucci
    Opinie
    Krótki link
    Irina Czajko
    5255

    Z sondażu przeprowadzonego przez IBRIS dla „Rzeczpospolitej" wynika, że aż 61,5% respondentów nie chce, aby baza wojsk amerykańskich, o której budowę zabiega prezydent Andrzej Duda oraz MON, nazywała się „Fort Trump". Za taką nazwą jest zaledwie co dziesiąty ankietowany (11,5%), pozostali nie mają zdania na ten temat.

    MON zakłada, że liczba żołnierzy USA może się zwiększyć do poziomu dywizji, czyli nawet kilkunastu tysięcy żołnierzy. Teraz wojska amerykańskie przebywają w Polsce rotacyjnie, ich liczba waha się w zależności od pory roku i planowanych ćwiczeń od ok. 3 do 4 tys. żołnierzy. Amerykanie stacjonują m.in. w Skwierzynie.

    Korespondentka Sputnika Irina Czajko rozmawiała na ten temat z doktorem nauk politycznych Marcinem Domagałą.

    — O czym świadczą wyniki sondażu i czym jest Pan zdziwiony?

    — To, że sama potencjalna baza amerykańska ma nie nosić imienia obecnego prezydenta USA, to mnie akurat nie dziwi, natomiast bardziej mnie zastanawia sama przychylność, nastawienie społeczeństwa do potencjalnej obecności wojsk amerykańskich w Polsce. Przypomnijmy, że ta obecność już niestety istnieje. Mam na myśli budowę bazy w Redzikowie dla tarczy antyrakietowej. Jeżeli zaś pytamy się o samą nazwę, to realnie rzez biorąc, wynoszenie pod niebiosa żyjących ludzi w Polsce nie jest specjalnie dobrze postrzegane. Wyjątek stanowił tylko i wyłącznie papież Jan Paweł II. Jak wiadomo, Donaldowi Trumpowi jest do niego bardzo daleko…

    — Niemieckie media, w tym „Die Welt" i „Die Zeit", napisały o amerykańskich planach wycofania się z Układu o całkowitej likwidacji pocisków pośredniego i średniego zasięgu, o możliwości rozmieszczenia amerykańskich pocisków w krajach europejskich, a także o reakcji Rosji na to. Publikacje wywołały burzliwą reakcję ze strony czytelników. Wielu wyraziło obawy, że ze względu na rozmieszczenie amerykańskich pocisków w krajach europejskich Europa stanie się celem ataku w przypadku rozpoczęcia poważniejszego konfliktu. Niemieccy czytelnicy piszą: „Europa nie powinna stać się zabawką jankesów. Nie powinniśmy zapominać, że ewentualna wojna może wybuchnąć u naszych drzwi, a nie za Atlantykiem". Jak by Pan to skomentował?

    — To powód do jak najbardziej słusznych obaw. Nie zapominajmy, że USA w sposób poważny przyczyniły się do wybuchu zarówno I, jak i II wojny światowej na kontynencie europejskim. Proszę zwrócić uwagę, że jakiekolwiek problemy zbrojne, które przeżywała Europa, zawsze odbywały się przy akompaniamencie, przy pomocy USA. Silna, zjednoczona, pewna siebie Europa jest potencjalnym wrogiem USA. Dlatego Stany Zjednoczone robią wszystko, by tutaj wzmocnić swoją obecność, a także spowodować zagrożenie. Tak należy odczytywać zamiary budowy kolejnych baz amerykańskich między innymi w Polsce. Przykre jest to, że Polska bardzo dobrze wpisuje się w te zamiary. Obawy Europy, które są słusznie wyrażane między innymi w Niemczech, bardzo nieodpowiedzialne zapędy między innymi Warszawy i innych krajów, które tak chętnie goszczą USA u siebie. Zobaczymy oczywiście, co będzie dalej. Chciałbym zwrócić uwagę na to, że działania amerykańskie również uderzają bezpośrednio w Unię Europejską. Tak bym odczytywał na przykład kwestię zamiaru budowy bazy amerykańskiej tzw. „Fortu Trump" w Polsce między innymi w kontekście ewentualnego wyjścia Polski z UE.

    Ćwiczenia NATO. Polska. Kwiecień 2014 r.
    © REUTERS / Kacper Pempel
    — „Fort Trump" na terenie Polski jeszcze nie istnieje, ale już niepokoi przede wszystkim Rosję i Białoruś. Jaka może być reakcja tych państw?

    — Na razie trwają rozmowy między stroną polską i amerykańską na temat budowy kolejnej amerykańskiej bazy. Entuzjastów tego kroku po stronie amerykańskiej mimo wszystko wielu nie ma. Zobaczymy, co z tego tak naprawdę wyniknie. Budowa bazy amerykańskiej to nie jest kwestia zapewnienia bezpieczeństwa Polsce, lecz zabezpieczenia rynku zbytu dla bardzo wielu amerykańskich firm zbrojeniowych. W tym momencie Polsce jako bardzo ścisłemu sojusznikowi USA, a dokładnie armii polskiej, można będzie sprzedać sprzęt kompatybilny do sprzętu amerykańskiego, bo sojusznicy muszą się przecież posługiwać w miarę identycznym uzbrojeniem, aby być skutecznymi. To jest jeden aspekt ekonomiczny. Ja bym się nie spodziewał tego, żeby wybuchła jakakolwiek wojna pomiędzy jakimkolwiek państwem Europy a Federacją Rosyjską. Z tego wszyscy zdają sobie sprawę. Tak to wygląda na chwilę obecną. Nie wiadomo, co będzie w przyszłości. Wojska amerykańskie w Polsce mogą pełnić przede wszystkim rolę generującą potencjalne konflikty i stany napięcia, co będzie realnie wpływać na relacje pomiędzy krajami Europy Środkowej, również Unią Europejską a Federacją Rosyjską. To bardzo niebezpieczne zjawisko. W Stanach Zjednoczonych mimo wszystko wiele środowisk zdaje sobie sprawę, że nie jest to najlepsze rozwiązanie. Trwają prace sondażowe i analityczne, czy to się opłaca.

    Zobacz również:

    Ukraina zatrzymała rosyjski okręt w Mariupolu
    OBWE: Tylko pod tym warunkiem mieszkańcy Donbasu „przestaną cierpieć”
    Amsterdam: dzielnica czerwonych latarni może zniknąć
    Tagi:
    Fort Trump, Jan Paweł II, Donald Trump, Białoruś, USA, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz