10:17 14 Listopad 2018
Na żywo
    Samochód TVP

    Sanocki: Telewizja publiczna podczas tych wyborów rozczarowała

    © AP Photo / Czarek Sokolowski
    Opinie
    Krótki link
    Irina Czajko
    4141

    Wyniki wyborów samorządowych będą rzecz jasna jeszcze długo dyskutowane i analizowane. Jedni świętują zwycięstwo, inni muszą się pogodzić z porażką. A niezależny poseł na Sejm Janusz Sanocki szczerze przyznał się, że jest rozgoryczony. Swoją oceną* wyborów podzielił się w wywiadzie dla Sputnik Polska.

    *Poglądy rozmówcy stanowią subiektywną opinię i mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    — Co w tych wyborach, Pana zdaniem, było najbardziej oczywistym?

    — Wybory w Polsce wygrały układy istniejące. Nie wygrał ani PiS, ani Platforma. Wygrali ci burmistrzowie i prezydenci miast, którzy rządzili do tej pory, i którzy zbudowali wokół siebie układ zależności służbowej, ekonomicznej, zwykłych ludzkich kontaktów. I tak jest wszędzie w Polsce. Jeśli 90% prezydentów burmistrzów, wójtów wygrywa w pierwszej turze i obejmuje urząd, to znaczy, że ten układ na tyle się umocnił, że nie podlega on krytyce w porównaniu z kryteriami sprawności, wyników ekonomicznych. Tylko ważne jest, żeby była stabilizacja.

    Moim zdaniem, to jest poważne zagadnienie dla wszystkich, którzy chcieliby się tym zająć — teoretyków, konstytucjonalistów, politologów, bo pokazuje, że ten model samorządności w Polsce nie jest dobry. Konkretnie chodzi mi o bezpośredni wybór burmistrza, wójta i prezydenta. Okazało się, że dając władzę jednej osobie w bezpośrednich wyborach, w pewnym sensie pozbawiliśmy się kontroli nad tą osobą, bo ona ma możliwość obsadzania stanowisk wokół siebie na wielką skalę.

    Bardzo mnie zraziło też to, że publiczna telewizja, która powinna zachować minimum bezstronności i obiektywizmu, nawet nie kryła, że robi propagandę i promocję tylko kandydatom partii rządzącej i tępiła wszystkich kandydujących z Platformy, opozycji. Uważam to za ewidentną nieuczciwość, bo taki przekaz medialny jest kłamstwem instrumentalnym, zmierzającym do wywarcia pewnego skutku na odbiorcach.

    —  Czy to jest łamanie reguł państwа prawnego?

    — Według mnie jest to złamanie reguł państwa prawnego. Artykuł 60. Konstytucji RP mówi, że każdy obywatel ubiegający się o urząd publiczny ma prawo się ubiegać na takich samych zasadach. A tutaj obywatele, którzy byli wystawieni jako kandydaci opozycji tych praw byli pozbawieni przez publiczną telewizję.

    Napisałem zresztą do pana przewodniczego Państwowej Komisji Wyborczej (wczoraj wysłałem pismo), żeby mi wyjaśnił, czy to nie jest złamanie Konstytucji. Moim zdaniem, to PKW powinno interweniować, a nie robi tego z lenistwa. Nikt nie chce się wychylać, chce doczekać się emerytury. To jest najgorsze w tym wszystkim.

    Gdzie są te wielkie zadania, gdzie jest dobro publiczne? Wszyscy tylko patrzą, żeby bez kłopotów doczekać wieku emerytalnego. Prawdę powiedziawszy, każda władza jakoś tam „nagina", bo ma kontrolę nad telewizją. Musiałaby mieć niebywały zestaw cnót heroicznych, żeby się powstrzymać od takiego wykorzystania, elegancko traktować przeciwników politycznych.

    Ale to, co teraz robiono, to po prostu przekroczenie wszelkich reguł. To już nie kwestia etyki, ale estetyki, złego smaku. Prowadzenie takich niesprawiedliwych metod jak publiczna telewizja, takie sekowanie wszystkich ludzi z PO, zawsze pozostawia po sobie gorycz, poczucie niesprawiedliwości i zawsze jest destrukcyjne dla dobra publicznego. Przecież to są nasi rodacy- ludzie z PO — dlaczego ich traktować w sposób tak drastycznie dyskryminujący.  

    Zobacz również:

    Jarosław Kaczyński oddaje swój głos, czyli zwykłe wybory na Żoliborzu (wideo)
    Wybory samorządowe 2018: PSL najgorsze czasy ma już za sobą?
    Całkiem serio: Patryk Jaki to wielki wygrany tych wyborów
    Tagi:
    wybory samorządowe, Prawo i Sprawiedliwość, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz