16:24 19 Listopad 2018
Na żywo
    Panorama miasta Baku i Zatoki Bakijskiej na Morzu Kaspijskim

    Polskie ślady w Azerbejdżanie (wideo)

    © Sputnik . Murad Orujov
    Opinie
    Krótki link
    Nailia Efendieva
    0 161

    Polska na trwałe zagościła w Azerbejdżanie. Budynki polskich architektów pięknie dekorują Baku już od ponad 100 lat. Polskich śladów w historii Azerbejdżanu już nikt nie zetrze. W ostatnim czasie zainteresowanie językiem i kulturą polską mocno wzrosło na wybrzeżu Kaspijskim.

    Korespondentka Sputnika porozmawiała z lektorką języka polskiego jako obcego z Bakijskiego Uniwersytetu Słowiańskiego, Anną Podstawską, o tym, co łączy Azerbejdżan i Polskę, jakie tradycje można zabrać z Azerbejdżanu ze sobą i czego można nauczyć się od Azerbejdżan. Magister filologii o specjalności język rosyjski — program tłumaczeniowy Anna Podstawska była słuchaczką podyplomowych studiów kwalifikacyjnych nauczania kultury polskiej i języka polskiego jako obcego w Szkole Języka i Kultury Polskiej Uniwersytetu Śląskiego. Wyjechała do Baku w ramach programu kierowania lektorów języka polskiego do zagranicznych ośrodków akademickich. Program ten jest organizowany przez Narodową Agencję Wymiany Akademickiej.

    – Cześć, Aniu! Jesteśmy w Baku, w stolicy Azerbejdżanu. Jak się tutaj dostałaś? Jakie masz odczucia, wrażenia związane ze wszystkim, co tutaj się dzieje?

    – Cześć. Wrażenia mam świetne. Jestem lektorem języka polskiego jako obcego, dostałam się tutaj przez program Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej. Jest to program kierowania lektorów języka polskiego do zagranicznych ośrodków akademickich. Aplikowałam, udało się i jestem.

    – Z jaką grupą studentów pracujesz?

    – Moja grupa to pierwszy rok — azerbejdżańscy siedemnastolatkowie z azerbejdżańskiego sektora, to znaczy, że w szkole uczyli się po azerbejdżańsku, więc to jest dla mnie jako dla lektora dosyć duże wyzwanie. Komunikujemy się głównie po polsku — po angielsku, czasami, kiedy jest to konieczne. Uczę ich polskiego praktycznie od zera. Bardzo się cieszę, że mam okazję przeżyć to doświadczenie i na pewno dzięki temu będę wzbogacona o dużą dawkę wiedzy.

    – A jakie relacje masz ze swoimi studentami, czy łatwo jest się z nimi dogadać? Bo jednak istnieje spora różnica kulturowa.

    – Wbrew pozorom jest łatwo, dlatego że, myślę, że jeżeli są dobre chęci z obu stron i dobre intencje, i traktujemy siebie nawzajem z szacunkiem, to tutaj bariera językowa nie jest dużym problemem. Gesty pomagają, czasem Google translator, ale jesteśmy w stanie się dogadać. I myślę, że jeżeli miałabym porównywać studentów azerbejdżańskich i polskich, to tak naprawdę w moim stosunku do tych studentów nie ma za dużej różnicy. Traktuję ich tak samo jak studentów polskich, czasami po prostu jest trochę trudniej się porozumieć, ale to nie jest problem — mamy nowoczesne technologie, więc jest w porządku. Jedyna taka różnica, którą odczuwam, to może to, że studenci azerbejdżańscy są bardziej energiczni, ale tę energię też można w fajny sposób spożytkować i przyspieszyć ich rozwój językowy. Tak że to też jest dobre moim zdaniem.

    Dom operowy po renowacji w muzeum „Carycyno”
    © Sputnik . Yuriy Artamonov
    – Czy dobrze rozumiem, że oni uczą się języka polskiego, a ty sama uczysz się języka azerbejdżańskiego?

    – Tak, zgadza się, postanowiłam, głównie dla nich, ale również dla siebie, nauczyć się języka azerbejdżańskiego. Bardzo lubię uczyć się języków obcych, a to obcowanie z nimi i słuchanie, w jaki sposób oni między sobą się porozumiewają, poskutkowało tym, że zaczęłam coraz więcej rozumieć. Poszłam gdzieś do sklepu, trafiłam na nową sytuację komunikacyjną i to wszystko jakoś naturalnie zaczęło się rozwijać. Kupiłam sobie książkę, staram się słuchać filmików w YouTube po azerbejdżańsku i mam nadzieję, że w jakiś sposób uda mi się opanować chociaż podstawy tego języka. Nawet miałam ostatnio krótką konwersację z moją sąsiadką — udało się, tak że jestem szczęśliwa, że są postępy. Język azerbejdżański jest bardzo ciekawy. Bardzo trudny, ale bardzo ciekawy i piękny.

    – Wiem, że znasz już kilka języków — jakie?

    – Najlepiej znam rosyjski, z tych kilku języków, ale staram się też nauczyć estońskiego. I angielski wiadomo — miałam w szkole, próbuję jakoś w życiu wykorzystywać, chociaż nie czuję się tak pewnie, mówiąc po angielsku, jak wtedy gdy mówię po rosyjsku. To jest, wydaje mi się, rzecz jasna, bo skończyłam filologię rosyjską, więc czuję się dużo pewniej z językiem rosyjskim. Jeszcze dodatkowo bardzo bym chciała nauczyć się języka słowackiego. Zakochałam się w tym języku! W wakacje byłam w Koszycach, na Słowacji i spodobał się ten język, więc to jest moje kolejne wyzwanie na przyszłość. Na razie zarzuciłam naukę słowackiego. Właśnie ze względu na azerbejdżański słowacki musi poczekać.

     

    – Żeby gdzieś pojechać jako nauczyciel języka polskiego jako obcego, trzeba mieć jakieś doświadczenie, tak?

    – Trzeba mieć minimum dwuletnie doświadczenie w nauczaniu języka polskiego jako obcego. Trzeba mieć również wykształcenie filologiczne — albo ukończyć filologię polską albo neofilologię. Poza tym ważne jest to, żeby znać język obcy, w którym możemy porozumieć się w danym kraju, niekoniecznie język urzędowy danego kraju, ale taki, który umożliwi swobodną komunikację w codziennych sytuacjach. Ja spełniłam te warunki, więc udało się i życzę każdemu, żeby przeżył taką przygodę jak ja, bo to jest niesamowite doświadczenie. Moim zdaniem takie wyjazdy zagraniczne bardzo wzbogacają.  To zderzenie z inną kulturą, poznawanie innych ludzi, innego sposobu myślenia — to bardzo wzbogaca człowieka i życzę każdemu, żeby miał chociażby raz okazję to przeżyć.

    – Ile miesięcy już tutaj jesteś?

    – Jestem tutaj prawie 2 miesiące. Myślę, że czeka mnie bardzo dużo zwiedania i bardzo dużo kolejnych pięknych przeżyć. Nie jestem ekspertem w sprawach Azerbejdżanu, ale trochę kultury już poznałam. Jedzenie, ludzie… Miałam już pewne doświadczenia z mieszkańcami Azerbejdżanu. Jestem zaskoczona ich dobrocią, ich pozytywnym nastawieniem. Jeżeli tylko ktoś ma okazję przyjechać do Azerbejdżanu, to ja bardzo polecam.

    Baku jest dużym miastem, jak sama wiesz, łatwo tu się zgubić. Ja mam problem z orientacją w terenie, więc ja gubiłam się tu na początku swojego pobytu bardzo, bardzo często. Niejednokrotnie miałam taką sytuację, że pytałam obcą osobę, przechodnia na ulicy, jak gdzieś trafić, bo zgubiłam się, nie wiem, co robić, mam duże siatki z zakupami i nie umiem trafić. I ta osoba zatrzymywała taksówkę, nie umiała się ze mną porozumieć, ale rozumiała, gdy podawałam jej adres, pod który potrzebuję dotrzeć, mówiła taksówkarzowi, gdzie ma mnie zawieźć i gdzieś tam nawet po kryjomu mu płaciła. To nie było raz, to było kilka razy! Ja wychodzę z taksówki, próbuję zapłacić temu taksówkarzowi, a on gestami pokazuje, że przejazd już jest opłacony. Niesamowite! Nie wiem, czy w innym kraju doświadczyłabym czegoś takiego, nigdzie indziej z niczym takim się nie spotkałam, a tutaj ludzie mają serce na dłoni i bardzo pomagają. Bardzo!

    – Fantastycznie to brzmi, naprawdę. Niesamowite! A zapoznałaś się już tutaj z azerbejdżańską kulturą? Chodziłaś gdzieś? Po muzeach? Do galerii?

    – Na razie jeszcze, szczerze mówiąc, nie miałam czasu na takie typowe zwiedzanie, byłam na Starym Mieście, to taki klasyk, pojechałam do Gobustanu — na wulkany błotne, niesamowite miejsce. Wygląda jak krajobraz księżycowy. Mam nadzieję, że jeszcze będzie mi dane tam pojechać, bo myślę, że to jest takie miejsce, do którego można wracać i zwiedzać je wielokrotnie, nie tylko raz. Ja bardzo chętnie bym tam jeszcze wróciła. Gobustan jest świetny.

    – Czy chciałabyś tu zostać? A może zmienić kraj i pojechać jeszcze gdzieś jako nauczyciel języka polskiego?

    – Jeszcze chyba za wcześnie na takie deklaracje. Jeszcze tego nie wiem, ale na pewno chciałabym zwiedzić wiele państw, poznać wiele kultur. Nie chciałabym ograniczać się wyłącznie do jednej, więc myślę, że wszystko przede mną i zobaczymy, co życie przyniesie.

    – Życzę powodzenia w takim razie, mam wielką nadzieję, że jeszcze gdzieś pojedziesz! Ale poczekaj, na razie jesteś tu, to znaczy zapoznałaś się nie tylko z kulturą, ale też nowymi z warzywami i owocami?

    – Tak, fejhoa rządzi! Nie wiem, czy moi koledzy i koleżanki z innych krajów będą wiedzieli, co to jest. To taki owoc, małe zielone kuleczki, z których się robi kompot, różnego rodzaju konfitury. Do tego herbata azerbejdżańska. Wspaniała czarna herbata. Jestem herbaciarą, więc uwielbiam ją pić, tym bardziej z konfiturami albo z tutejszym cukrem. To też jest dla mnie ciekawe. U nas cukier w kostkach jest inny. Tutaj kostki są bardzo twarde, więc herbatę, jak sama wiesz, można pić tak, że wkłada się tę kostkę do buzi i zapija gorzką herbatą. Jest to moim zdaniem bardzo ciekawe, bo ja jestem przyzwyczajona do picia herbaty z cytryną i rozpuszczonym cukrem, tak tradycyjnie do śniadania, na kolację. A tutaj są różne sposoby i odkrywam to dla siebie. Myślę, że gdzieś tam przeniosę ze sobą takie nowe tradycje — jak wrócę do Polski, czy gdy będę mieszkała w innym kraju. To są takie rzeczy, który zostają w człowieku, i ja się przywiązałam do tutejszej tradycji picia herbaty, więc na pewno zabiorę ją stąd ze sobą.

    – Oprócz tej tradycji picia herbaty, którą zabierzesz ze sobą, przyniesiesz jeszcze różnego rodzaju filmiki. Założyłaś bloga, czy możesz coś o tym opowiedzieć?

    – Tak, mam taką stronę na Facebook'u i kanał w YouTube (Anna Alltiigi). Nie jest to w żaden sposób profesjonalne — daleko mi tutaj do profesjonalizmu czy też do nazywania się YouTuberką, ale mieszkałam już w kilku krajach i bardzo żałuję, że wcześniej nie udało mi się dokumentować w żaden sposób moich przeżyć, moich przemyśleń. Wydaje mi się, że byłaby to dla mnie świetna pamiątka. Wcześniej, mieszkając w Gruzji, próbowałam pisać bloga, ale pisanie postów okazało się dla mnie zbyt nużącym zajęciem, a jako że jestem gadułą i lubię gadać, pomyślałam, że być może forma wideo będzie dla mnie bardziej odpowiednia. Dlatego zaczęłam nagrywać filmiki głównie dla siebie, żeby mieć taką formę pamiętnika, ale również dla moich znajomych, żeby podzielić się z nimi moimi przeżyciami. Dodatkowo wpadłam też na pomysł, żeby dodawać do tych filmików napisy. Po pierwsze ze względu na osoby głuche — żeby umożliwić im dostęp też do tego typu filmów, ale również ze względu na moich studentów. Wiem, ze moi studenci mnie oglądają, próbują słuchać i czytać te napisy, wyłapywać jakieś słówka. Wydaje mi się, że może to być dla nich pożyteczne. Na razie widzę same plusy. Myślę, że będę kontynuować.

    Super! Więc życzę powodzenia i wszystkiego najlepszego. Mam wielką nadzieję, że jeszcze gdzieś pojedziesz — jako nauczycielka języka polskiego, jako świetna dziewczyna, która chce poznać świat.

    – Bardzo dziękuję! A ja mam nadzieję, że wtedy mnie odwiedzisz i jeszcze raz uda nam się porozmawiać.

    Zobacz również:

    Polska wciąga Rosję w „zimną wojnę"
    Azerbejdżan obiecał zestrzeliwać ormiańskie samoloty nad Karabachem
    Polski statek zatonął na Bałtyku
    Tagi:
    Słowianie, uniwersytet, język polski, nauczanie, Baku, Azerbejdżan, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz