05:13 18 Listopad 2018
Na żywo
    Sztabki złota

    Czerwona linia przekroczona: tylko złoto może ocalić USA przed bankructwem

    © Fotolia / Oleksiy Mark
    Opinie
    Krótki link
    211162

    Ci, którzy od czasu do czasu zwracają uwagę na nieprzerwany wzrost amerykańskiego długu publicznego, zadają sobie pytanie, jak długo ten wzrost może potrwać. Pisze o tym m.in. portal dailyreckoning.com.

    „Stosunek amerykańskiego długu wobec PKB znajduje się na najwyższym poziomie w historii naszego kraju (z wyjątkiem krótkiego okresu po II wojnie światowej) — 106%. W 1945 roku USA wygrały wojnę i nasza gospodarka dominowała w produkcji światowej. Dziś natomiast ciąży na nas ogromny dług i utraciliśmy globalne przywództwo" — czytamy w publikacji autorstwa prawnika, ekonomisty, bankiera Jamesa Rickardsa.

    „USA zawsze gotowe były zwiększać swój dług gwoli udziału i zwycięstwa w wojnie, ale po zakończeniu II wojny światowej dług publiczny szybko stopniał. Dzisiaj globalnych wojen nie ma, tym niemniej dług nie przestaje rosnąć.

    Deficyt budżetu USA za rządów Trumpa przybliża się do tryliarda dolarów. Podobny poziom deficytu obserwowaliśmy za rządów Obamy, w latach 2010-2011. To rezultat zmniejszenia podatków, zwiększenia wydatków państwowych, opóźnień ze spłatą kredytów studenckich i niewłaściwych ocen wzrostu ze strony Biura Zarządzania i Budżetu (Office of Management and Budget).

    Świętowanie zwycięstwa Demokratów na wyborach (midterms) do Izby Reprezentantów
    © AFP 2018 / Jason Connolly
    I sądząc po szacowanych wydatkach, w przyszłym roku deficyt przekroczy tryliard dolarów.

    Amerykański dług rośnie szybciej niż PKB. Łączny wzrost długu państwowego w skali roku wynosi 8,8%, a wzrost PKB — zaledwie 6,3%. To bardzo niebezpieczna i niestabilna sytuacja. Można śmiało powiedzieć, że Stany Zjednoczone posuwają się w stronę bankructwa. Ja nie przesadzam. I nie chcę straszyć ludzi. To uczciwa ocena bazująca na dostępnych liczbach" — pisze autor.

    Zadłużenie w wysokości 21,6 tryliardów dolarów USA byłoby do przyjęcia, jeśliby nasze PKB wynosiło 50 tryliardów dolarów. Stosunek długu do PKB w takim przypadku wynosiłby około 40%. Ale nasza gospodarka nie jest warta 50 tryliardów dolarów. Nasze PKB wynosi zaledwie 20 tryliardów dolarów, co oznacza, że nasz dług jest większy niż wartość naszej gospodarki.

    Kiedy dojdziemy do punktu krytycznego? Czy czeka nas los Grecji?— zadaje pytanie Rickards.

    „Ekonomiści Kenneth Rogoff i Carmen Reinhart przeprowadzili historyczne badanie porównujące losy państw i imperiów, które zderzyły się z bankructwem. Obliczyli, że stosunek długu do PKB wynoszący 90% jest punktem krytycznym. Jak tylko osiąga 90%, ma miejsce moment zwrotny.

    Obecny stosunek długu USA do PKB wynosi 106%, co oznacza, że czerwona linia została przekroczona. A my idziemy dalej" — konkluduje autor.

    „Coraz bardziej i bardziej przypominamy Grecję. Jesteśmy bliscy kryzysu długu publicznego. Jak możemy naprawić sytuację? Dla elity tak naprawdę wyjście jest tylko jedno. To inflacja. W ciągu ostatnich kilku lat wyemitowano około 4 tryliardów dolarów USD, a przy tym praktycznie nie obserwowaliśmy wzrostu inflacji.

    Powód, dla którego przez cały ten czas nie było inflacji, polega na tym, że duża część nowych pieniędzy została zwrócona bankom, które otworzyły depozyty, żeby otrzymać procenty. Pieniądze po prostu nie doszły do rynku, gdzie wywołałyby inflację.

    Problem w tym, że nawet drukowanie pieniędzy nie pomaga w rozwiązaniu problemu i zwiększeniu inflacji. Co jeszcze można przedsięwziąć?

    System Rezerwy Federalnej może zwołać radę dyrektorów, przegłosować nową politykę, wyjść na ulicę i ogłosić światu, że cena złota wynosi teraz 5000 dolarów za uncję. Wzrost cen złota z około 1230 do 5000 dolarów USD za uncję będzie oznaczać poważną dewaluację dolara.

    Sądzicie, że to niemożliwe? W ciągu ostatnich 80 lat w USA zdarzało się to już dwa razy. Po raz pierwszy w 1933 roku, kiedy prezydent Franklin Roosevelt polecił zwiększyć cenę złota z 20,67$ do 35,00$ za uncję (prawie 75%-owy wzrost dolarowej ceny złota). Roosevelt zrobił to, żeby wstrzymać Wielką Depresję i to mu się udało. Gospodarka umocniła się w latach 1934-36.

    Sztabka złota
    © Sputnik . Pavel Lisitsyn
    Drugi raz był w latach 70, kiedy Nixon zakończył proces konwersji dolarów na złoto dokonywanej przez amerykańskich partnerów handlowych. Nixon nie chciał inflacji, ale właśnie z nią przyszło mu się zmierzyć. Złoto podrożało z 35$ do 800$ za uncję w przeciągu niespełna 9 lat. To wzrost o 2200%.

    W ciągu tych pięciu lat wartość dolara spadła dwukrotnie.

    Historia pokazuje, że wzrost dolarowej ceny złota to najszybszy sposób wywołania ogólnej inflacji. Jeśli rynki tego nie zrobią, może się tym zająć rząd. Nie mówię, że dojdzie do tego w najbliższym czasie. Ale jeśli w jakimś momencie zderzymy się z głęboką recesją, Rezerwa Federalna mogłaby wykorzystać tę sztuczkę ze złotem i ustabilizować sytuację. To będzie chyba jedyna i ostatnia szansa ocalenia kraju przed nieuniknioną katastrofą" — podsumowuje autor.

    Zobacz również:

    W jaki sposób Rosja skorzystała na antyirańskich sankcjach USA
    Polska na potęgę skupuje złoto
    Niepotrzebne dolary. Amerykańska waluta wypierana z Azji
    Tagi:
    inflacja, PKB, dług, Donald Trump, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz