02:23 12 Grudzień 2018
Na żywo
    Andrzej Duda i Donald Trump w Białym Domu

    Amerykanie na gwałt poszukują sojuszników w Europie

    © Zdjęcie : The White House
    Opinie
    Krótki link
    Leonid Sigan
    3515

    Po kolejnych zapowiedziach utworzenia europejskiej armii USA na gwałt poszukują sojuszników. Czy Polska z bazą Fort Trump stanie się jednym z głównych europejskich partnerów dla Amerykanów.

    W rozmowie ze Sputnikiem publicysta Adam Śmiech skomentował perspektywy polsko-amerykańskiej współpracy.

     — 100. rocznica odzyskania niepodległości przez Polskę była okazją, żeby na łamach „Rzeczypospolitej" opublikować list ambasadora USA w Polsce Georgette Mosbacher i RP w Waszyngtonie Piotra Wilczka. „Kongres Stanów Zjednoczonych i Pentagon — stwierdzają dyplomaci — rozważają dalsze zwiększenie amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce, a strona polska jest gotowa zapewnić znaczące środki, by wesprzeć te wysiłki".

    Wychodzi na to, że to, co było jedynie polskim postulatem, obecnie staje się wspólnym celem obu krajów? Czy to oznacza, że sprawa jest przesądzona?

    — Wydaje mi się, że list ambasadorów jeszcze nie przesądza sprawy. Tutaj istotne będzie jednak przejście tego postulatu przez kongres USA. Jeżeli przejdzie przez kongres, to wtedy trzeba będzie uznać, że jest sprawa załatwiona.  Jeżeli ambasador, który należy do administracji obecnego prezydenta, popiera tę sprawę, chociażby w taki sposób, jak w liście otwartym, to należy domniemywać, że spotka to się również z poparciem prezydenta.

    Ale po ostatnich wyborach trudno mi przewidzieć, jak zachowa się kongres, który niezależnie od swoich sympatii, czy antypatii, w stosunku do Rosji czy Chin może coś zrobić na złość Trumpowi. Wynik może być zupełnie odmienny od tego, co nam się wydaje na papierze.

     — Obserwatorzy zwrócili uwagę na to, że okoliczności sprzyjają realizacji polskich dążeń, bowiem prezydent Francji Emmanuel Macron oświadczył niedawno, że Europa musi budować własną armię, aby bronić się przed Ameryką, Chinami i Rosją. A więc USA na gwałt poszukują sojuszników. A tu jeden z sojuszników swoją ofertę już złożył. To była Polska! Jak Pan zapatruje się na to, że już w niedługim czasie nowi i liczni boys z ciężkim sprzętem bojowym zadomowią się na swoich bazach w Polsce, co zapewne nie ujdzie uwadze sąsiadów na Wschodzie?

    — Od samego początku byłem przeciwny temu już w czasach, kiedy jeszcze kilka administracji temu powstał pomysł tarczy antyrakietowej w Polsce, która miała bronić nas przed Koreą Północną i przed Iranem. Co było oczywiście wysokiej klasy słabym żartem! Tak to nazwijmy. W ten sposób chciano oszukać ludzi. I tak, jak Pan redaktor wie, konsekwentnie występuję przeciwko temu, co nazywam czynieniem z Polski punktu zapalnego w konflikcie, czy bieżącym, takim quasi zimnowojennym, czy potencjalnym konfliktem gorącym, który może nastąpić w przyszłości. Nigdy tego nie wiemy. Każde działanie, czy rotacyjne przebywanie żołnierzy amerykańskich na ziemi polskiej — nie wiemy jeszcze do końca, jak będzie wyglądać ta tarcza w Redzikowie — czy wreszcie zapowiedź przebywania na polskiej ziemi stałych oddziałów amerykańskich jest bardzo złą drogą dla Polski.

    Uważam, że każde działanie, polityczne, również po części militarnej prowadzące do zwiększenia zagrożenia, co przedstawia się opinii publicznej jako zwiększenie bezpieczeństwa, jest po prostu złą polityką. I oczywiście nie można tutaj uciec od konsekwencji międzynarodowych niezależnych od Polski. Czyli, że cały czas właśnie na terenie Polski buduje się coś, mam na myśli układ polityczny, co ma być również w sensie politycznym punktem zapalnym między Wschodem a Zachodem. To bardzo zły kierunek w ogóle polityki ogólnoświatowej, globalnej. Przecież ona powinna dążyć do odprężenia.

    Zamiast ugruntowywania tego, mamy od kilku lat „nieprzytomną" politykę międzynarodową z wielu kierunków, ale przede wszystkim to jest schizofrenia Zachodu. On uważa się za nośnika pokoju, demokracji itd. a w gruncie rzeczy utrzymując taki relikt zimnej wojny, jakim jest NATO, powoduje ciągłe zaognienia sytuacji i pogorszenie międzynarodowej atmosfery w kierunku już nie kultywowania pokoju, ale obawy przed nadchodzącym konfliktem i wojną.

     — Jeśli powrócimy do pierwotnego pytania. Wychodzi na to, że teraz Polska może przejąć rolę Niemiec jako głównej bazy amerykańskiej obecności w Europie. Jak to może zaważyć na polsko-niemieckich relacjach?

    — Myślę, że jeszcze jest daleko do takiego stwierdzenia, że Polska przejmie taką rolę. Obecność amerykańska w Niemczech jest trochę innego rodzaju. Jej źródło tkwi w zakończeniu II wojny światowej i w tej strefie okupacyjnej, którą USA miały w Niemczech. W kontekście dzisiejszych realiów politycznych sytuacja może rozwijać się w dwóch kierunkach. Pierwszy kierunek będzie taki, że na pewno te siły, które pragną utrzymania Niemiec w orbicie Stanów Zjednoczonych jako sojusznika Stanów Zjednoczonych mają swoje argumenty, że USA tworzą parasol ochronny nad nimi samymi. Te siły będą niezadowolone i będą przeciwdziałać polityce polskiej zakulisowo.

    A drugi kierunek to dążenie do uwolnienia się od Stanów Zjednoczonych i jednocześnie budowania, jak prezydent Francji powiedział, armii europejskiej. To inicjatywa wymierzona przeciwko Stanom Zjednoczonym, Chinom i Rosji, ale podkreślam najistotniejsze — przeciwko Stanom Zjednoczonym. I również na tym drugim kierunku dla Niemców też będziemy stawali się konkurentem dlatego, że w tym układzie my pozostaniemy ze Stanami Zjednoczonymi.

    Zobacz również:

    Rosyjski carsharing rusza na podbój Polski
    Czaputowicz: Liczę na interwencję Rady Europy ws. zwrotu wraku Tu-154
    Czy Bazylika Mariacka ma prawo być pod spódnicą? Spór o Rajtuzy Krakowskie
    Tagi:
    Unia Europejska, Chiny, USA, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz