02:47 12 Grudzień 2018
Na żywo
    40 lat temu takiej kolby używano podczas procedur in vitro

    Ograniczenia zapłodnienia in vitro mogą cofnąć Polskę o 70 lat

    © AFP 2018 / Daniel Leal-Olivas
    Opinie
    Krótki link
    Anna Sanina
    5104

    Najwyraźniej niebawem z procedury IVF w Polsce będzie mogło skorzystać mniej kobiet niemogących w sposób naturalny zajść w ciążę. Do polskiego Sejmu trafił projekt ustawy nakładającej znaczne ograniczenia na procedurę IVF.

    Mimo że dotkną przede wszystkim algorytmu przeprowadzenia długo oczekiwanej przez wiele kobiet procedury, można założyć, że wpłyną jednocześnie na wskaźnik urodzeń w kraju, a więc na sytuację demograficzną w ogólnym zarysie.

    Projekt ustawy, której wnioskodawcami jest grupa posłów Kukiz'15, niezrzeszonych, PSL-UED, WiS i PiS, przewiduje, iż procedura zapłodnienia pozaustrojowego będzie dostępna tylko dla par będących w formalnym związku małżeńskim (ograniczenie możliwości stosowania metody in vitro wyłącznie do małżeństw). Obecnie ubiegać się o dziecko z probówki w Polsce mogą także osoby, które nie zalegalizowały swojego związku, ale żyją w konkubinacie. Kolejna możliwa innowacja dotyczy ograniczenia liczby komórek rozrodczych, które mogą zostać zapłodnione (ograniczenie do 1 liczby komórek rozrodczych, które mogą być zapłodnione). Obecnie w ramach programu zapłodnienia in vitro standardowo zapładnia się do 6 jajeczek, co pozwala ograniczyć liczbę zarodków, które nie zostaną wszczepione pacjentce. Jednocześnie reproduktolog może zdecydować o zapłodnieniu większej liczby komórek ze względu na wiek kobiety (powyżej 35 lat), chorób towarzyszących niepłodności lub nieudany program leczenia za pomocą IVF.

    Przypuszcza się, że Sejm omówi także zakaz kriokonserwacji zarodków. Tak zwanych „zbędnych" zarodków, które zazwyczaj pozostają u pacjentek po transferze, nie można będzie poddać procedurze zamrażania i długotrwałego przechowywania (w ciekłym azocie). Później mogą zostać rozmrożone i wykorzystane przez tę samą pacjentkę, jeśli w cyklu IVF nie nastąpi ciąża. Albo też jeśli po urodzeniu dziecka z probówki kobieta będzie chciała mieć więcej dzieci. Ponadto w razie zatwierdzenia tego projektu przez Sejm dawstwo komórek rozrodczych może przestać być anonimowe, a zatem jest oczywiste, że liczba osób, które będą chciały zostać dawcą, znacznie się zmniejszy, ponieważ to anonimowość najczęściej jest koniecznym warunkiem dla dawcy decydującego się na tę procedurę.

    Mimo że szczegóły projektu ustawy na razie nie są nieznane, można założyć, że będzie to miało negatywny wpływ na wskaźniki urodzeń w kraju, które w ciągu ostatnich kilku lat, według danych GUS, choć wyglądają optymistycznie, ale na pewno przegrywają z danymi sprzed 30 lat. Jeśli w 2016 roku w Polsce przyszło na świat 382 tys. dzieci, w 2017 roku liczba noworodków przekroczyła 401 tys. (w 1990 roku ten wskaźnik wynosił 547 tys.). Jednocześnie, według danych Eurostatu podanych przez portal wiadomosci.wp.pl, wzrosła również średnia wieku nowożeńców zdecydowanych na dziecko. Mężczyźni wchodzą w oficjalny związek małżeński w wieku 29 lat, natomiast kobiety w wieku 27 lat. Dane sprzed 10 lat wyglądały inaczej: średnia wieku dla młodych mężów wynosiła 27,5 roku, dla młodych żon — 25 lat. Optymistyczniej sytuacja wyglądała jeszcze wcześniej — w latach 70. Wówczas mężczyźni decydowali się na małżeństwo w wieku 24 lat, a ich partnerki — mając 22 lata.

    Według ekspertów bezrobocie i niestabilna sytuacja finansowa nie są jedynymi czynnikami wpływającymi na wzrost wieku osób decydujących się na rejestrację związku. Chodzi między innymi o inne wartości i zainteresowania. Według danych CBOS-u są to kontakty z przyjaciółmi (42%), praca (41%), konieczność zdobycia wykształcenia (11%). Nie mniej dotkliwy w polskim społeczeństwie jest problem rozwodów, choć generalnie ich liczba ma tendencję spadkową. Jeżeli w 2015 roku zarejestrowano ponad 67 tys. rozwodów, rok później ich liczba zmniejszyła się o prawie 4 tys. Jednocześnie w 2010 roku według danych GUS ich liczba nieznacznie przekroczyła 61 tys.

    Sytuacja z liczbą urodzeń w kraju również nie jest jednoznaczna. Według danych z raportu GUS „Działania prorodzinne w latach 2010 — 2015", dotyczących liczby dzieci poniżej 24. roku życia utrzymywanych przez rodziców, ponad połowa wszystkich polskich rodzin ma tylko jedno dziecko. Nieco ponad 1/3 rodzin wychowuje dwoje dzieci, ale tylko 11,5% decyduje się na troje lub więcej dzieci. Na tym tle prognozy Organizacji Narodów Zjednoczonych, na które powołuje się dziennik.pl, wyglądają niezbyt optymistycznie. Według tych danych do końca XXI wieku liczba ludności w Polsce znacznie się zmniejszy i wyniesie nieco ponad 21 milionów ludzi (obecnie prawie 38 milionów). A więc liczba ludności w kraju będzie mniejsza niż w 1950 roku, kiedy liczyła mniej niż 25 milionów ludzi.

    Mimo że w Polsce nie ma oficjalnych statystyk dotyczących skutecznych procedur IVF, w każdym razie jest jasne, że dla bezdzietnej pary ta metoda jest niemal jedyną możliwością posiadania dzieci. Tym bardziej, że pierwsze dziecko „z probówki" urodziło się w Polsce aż w 1987 roku. Oznacza to, że polscy reproduktolodzy mają duże doświadczenie, poza tym nie brakuje chętnych do skorzystania z tej procedury, która po dodatkowych regulacjach prawnych na pewno będzie mniej dostępna i, być może, mniej skuteczna.

    Zobacz również:

    Gerhard Schroeder na „czarnej” liście wrogów Ukrainy
    Amerykanie wydali biliony dolarów na wojny
    Jak uzyskać energię z ludzkich odchodów?
    Tagi:
    in vitro, medycyna, dzieci, zdrowie, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz