14:52 16 Grudzień 2018
Na żywo
    Andrzej Duda i Donald Trump w Białym Domu

    Dumni Polacy jako wasale

    © Zdjęcie : The White House
    Opinie
    Krótki link
    Adam Śmiech
    6571

    Nie kpię, broń Boże, z dumy. Jeśli myślimy o dumie (narodowej, osobistej) w ścisłym tego słowa znaczeniu, nie ma w tym nic złego. Ale jest i zła duma (pycha) i duma groteskowa, czyli hasło używane na potrzeby bieżącej akcji politycznej, bez potwierdzenia w rzeczywistości.

    Z tym właśnie mamy do czynienia dzisiaj. Pisowscy „dumni Polacy, wstający z kolan" budzić mogą tylko kpinę i politowanie u ludzi myślących i poważnych.

    Najpierw dostali po nosie (bagatela, wraz z całą Polską, z nami wszystkimi, żeby tylko oni, to można by było przejść nad tym do porządku) za zmianę ustawy o IPN, przygotowaną przez naładowanych „dumną" propagandą ignorantów.

    Minister Spraw Zagranicznych RP Jacek Czaputowicz
    © AP Photo / Vadim Ghirda
    W akompaniamencie buńczucznych haseł typu „Polska sama decyduje o swojej historii", „nikt nam nie będzie dyktował", przyjmowano zmianę ustawy na hurra, prezydent podpisywał, a zaraz potem nasi wypróbowani sojusznicy z USA i Izraela pokazali nam miejsce w szeregu.

    I ci sami „dumni Polacy" z podkulonymi ogonami, pod dyktando i równie szybko, jak wcześniej, wycofywali się ze zmiany, która miała nas podnieść z kolan.

    Podobnie z wielką pompą i z naprężeniem emocji wysługujących się władzy dziennikarzy, ogłoszono walkę z komuchami i ubekami w polskim sądownictwie, która to walka zrobi z nas na powrót dumnych Polaków, pozwalając wstać z kolan. Uczyniono to jeszcze gorzej niż z ustawą o IPN. Totalna amatorszczyzna, nocne głosowania i nocne podpisywania przez prezydenta, wszystko w atmosferze jakiegoś paranoicznego wyścigu z ubekami, żeby nas tylko nie ubiegli itp.

    Wyszło jak wszystko pisane w nocy na kolanie — bez ładu i składu, bez elementarnej kultury prawnej, a dodatkowo dało pretekst Unii Europejskiej do podjęcia działań. I znów — nie przeciwko PiS, ale przeciwko Polsce. Tak jakby lekkoduchowie z partii rządzącej zupełnie nie brali pod uwagę, że należymy do UE, że zobowiązaliśmy się do tego i tamtego w Traktacie Lizbońskim i że jak będziemy działać inaczej, to UE może nas doprowadzić do porządku.

    Ale przede wszystkim, wszyscy z PiS, łącznie z naczelnikiem państwa zapomnieli, że to sam naczelnik z największym Polakiem po Piłsudskim, czyli jego bratem (nie na darmo leżą przecież obok siebie — siebie godni dwaj bohaterowie legend, a czasem wręcz bajek z mchu i paproci), negocjowali ten traktat i uznali go za swój wielki sukces. A może nie zapomnieli, tylko uważają, że nadal jest XVI/XVII wiek, dzikie pola wokół nas i co nam tam do głowy przyjdzie, to robimy, na nikogo się nie oglądając, dumnie i nie na kolanach, rzecz jasna.

    Jarosław Kaczyński
    © AFP 2018 / WOJTEK RADWANSKI
    Nowa ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher
    © AP Photo / Czarek Sokolowski
    A tu okropny, antypolski Trybunał Sprawiedliwości UE ośmiela się żądać czegokolwiek od dumnych Polaków! Hańba! Zdrada!

    Na domiar złego, media wrogie powstałym z kolan upubliczniły rozmowę jaką odbyła pani guber…, przepraszam, ambasador Stanów Zjednoczonych AP z polskimi posłami.

    Nie chcę dobijać koni, ani być stronniczym, więc podaję dokładnie za mediami (w tym wypadku WP). Pani Żorżetta (Georgette) Mosbacher powiedziała m.in.:

    — Powinniście mieć świadomość, że jedna rzecz, co do której Kongres amerykański się zgadza — zarówno demokraci, jak i republikanie — to wolność prasy. I nie mogę tego mocniej wyrazić.

    — W tej chwili kongres w USA jest bardzo pozytywnie nastawiony do Polski. I demokraci i republikanie bardzo chętnie pomagają Polsce, bo wiedzą, że Polska jest bardzo ważnym sojusznikiem. Ale, to się może wszystko posypać, jeśli chodzi o wolność prasy, to tu wszystko jest czarno-białe w USA. I mówię to państwu, bo słyszę o tym ciągle.

    — w USA politycy są przyzwyczajeni, iż „prasa jest brutalna". Ale nie ingerujemy. Nie cierpimy tego, ale nie ingerujemy. Dlatego jeśli chodzi o wolność prasy, to z niczym państwu nie pomogę. Kongres nie będzie tolerował takich rzeczy. Będę mówiła prawdę i taka jest prawda. Jakakolwiek ustawa… — ostrzegała obóz rządzący przedstawicielka administracji Donalda Trumpa.

    — Mogę zrobić naprawdę dużo, ale w przypadku wolności prasy, proszę do mnie nie dzwonić.

    Muszę przyznać, że mocne. Nie chcę doprawdy się pastwić, ale czy tak ma wyglądać suwerenna, niepodległa Rzeczpospolita dumnych Polaków, którzy powstali z kolan dopiero w 2015 r. dzięki PiS-owi?

    Same pouczenia — już mniejsza o to dzwonienie do ambasady, choć swoją drogą ciekawe, w jakich to sprawach mogą dzwonić.

    Józef Piłsudski, Naczelnik Państwa, 05.11.1927, Warszawa
    © AP Photo / Józef Piłsudski, Naczelnik Państwa
    Jakub Moroz, teatrolog prowadzący ciekawe (tak, są ciekawe programy w publicznej telewizji) programy na TVP 3 i wspólnie z Krzysztofem Kłopotowskim na TVP Kultura, ale także człowiek związany z Klubem Jagiellońskim i Frondą, a więc zupełnie nie moja bajka, wyróżnia się tym, że pozwala w dyskusji wypowiedzieć się także ludziom zupełnie odmiennych poglądów.

    Ostatnio prowadził ciekawy dyskurs na temat naszej polskiej tożsamości po 1989 r., kondycji polskości itd.

    Ludzie różnych opcji uczestniczący w rozmowie zgodzili się, że jest z tą kondycją nie najlepiej. Że nie odnaleźliśmy się w sytuacji kraju i narodu, który jest wolny, i który może dysponować swoją wolnością dokonując swobodnego wyboru.

    Szukamy na siłę kolejnego parasola po tym utraconym w 1989 r.

    I tu już mój wniosek, na który zapewne nie zgodziliby się dyskutujący — elementem tego poszukiwania nowego pana było wstąpienie do NATO i do UE, zaś dzisiaj przybiera formę dobrowolnego oddania się (oddania suwerenności, kwestii bezpieczeństwa i niebezpieczeństwa) Stanom Zjednoczonym.

    Tak nie postępują dumni Polacy, tak postępują Polacy, którym wystarczy pozostawiony przez nowego seniora margines, w którego zakresie mogą sobie pokrzyczeć do woli na seniora poprzedniego.

    Dotyczy to w istocie całej polskiej parlamentarnej klasy politycznej z nielicznymi wyjątkami. Taka jest prawda o naszej „dumie" i suwerenności i niepodległości w stulecie odzyskania tych wartości.

    Czy naprawdę jesteśmy zdolni tylko do znalezienia nowego pana i ukrycia się w jego cieniu? Czy tylko taka droga pozostała przed Polską XXI wieku? Mimo wszystko, jestem przekonany, że nie.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Tekst jest publikowany za zgodą Redakcji gazety Myśl Polska. Oryginał pierwotnie ukazał się na stronie Myśl Polska.

    Zobacz również:

    Niezłamasy
    „Pożyteczna idiotka Putina" też ma swoje zdanie
    Dar Donalda dla Polski
    Wiem, co mówię: Jaruzelski wygrał wybory
    Nauki ze Swiridowa: „bezpieczeństwo jest najważniejsze”
    Optyka NATO. Aha.
    Prymusi Trumpa
    Powrót do Polski Ludowej
    Sławomir Dębski w Moskwie: „Śnieg pada"
    Macki Putina sięgają daleko
    Tagi:
    niepodległość, suwerenność, polityka, bezpieczeństwo, Instytut Pamięci Narodowej, Rząd RP, MSZ RP, TVP, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, NATO, Georgette Mosbacher, Józef Piłsudski, Donald Trump, Unia Europejska, Waszyngton, Izrael, USA, Rosja, Warszawa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz