23:31 16 Grudzień 2018
Na żywo
    Petro Poroszenko podczas obchodów w Sahryniu

    Kuprianowicz nie znieważył narodu polskiego. Śledztwo ws. Sahrynia umorzone

    © Zdjęcie: State sites of Ukraine
    Opinie
    Krótki link
    Dawid Blum
    6034

    Prokuratura w Zamościu postanowiła umorzyć dochodzenie z zawiadomienia wojewody lubelskiego Przemysława Czarnka. Wnosił on, że prezes Towarzystwa Ukraińskiego w Lublinie obraził Polaków, przypominając o ich winach podczas obchodów rocznicy rzezi wołyńskiej.

    Przypomnijmy: podczas uroczystości w Sahryniu z udziałem prezydenta Poroszenki, prezes Towarzystwa Ukraińskiego w Lublinie wygłosił przemowę, w której  ku zaskoczeniu wszystkich zebranych  zaczął bić się w pierś za polskie winy, czyli incydenty z 1944, kiedy polscy partyzanci w odwecie za Wołyń spalili posterunek kolaboracyjnej policji pomocniczej, a następnie mordowali cywilów, mieszkańców wsi Sahryń. Kuprianowicz mówił o ukraińskich ofiarach i polskich oprawcach, nazwał nawet czyn Polaków „zbrodnią przeciwko ludzkości".

    Te wydarzenia są udokumentowane, między innymi przez historyków z polskiego IPN. O tym, że  AK postanowiło swoją akcją „zniechęcić" Ukraińców do tego, co urządzili ich rodacy po drugiej stronie Bugu, pisali Mariusz Zajączkowski oraz Grzegorz Motyka.

    Wojewoda lubelski uznał jednak kontekst całej wypowiedzi za obraźliwy. Uznał zachowanie Kuprianowicza za niegodne zrównywanie rzezi wołyńskiej z nieporównywalnie mniejszą, choć niewątpliwą, zbrodnią strony polskiej.

    – Zostało to zrobione jako prowokacja w 75. rocznicę tragicznej, krwawej niedzieli na Wołyniu, gdzie w sposób systemowy ukraińscy nacjonaliści, bandyci, których ciężko szukać w historii tego świata, w sposób bestialski mordowali tysiące Polaków i to również podczas nabożeństw religijnych – mówił oburzony jeszcze w lipcu. – To jest już nieprawdopodobna trauma tysięcy partyzantów polskich, tysięcy członków Armii Krajowej, którym wymordowano bestialsko całe rodziny, żony, dzieci, dziadków, ojców i to na ich oczach – mówił, zaznaczając, że nie jest historykiem, lecz sugerując, że bez Wołynia nie byłoby Sahrynia.

    W międzyczasie prokuratura zastanawiała się, czy w ogóle podjąć postępowanie. Ostatecznie zobowiązała się zbadać sprawę dwutorowo: po pierwsze, czy naruszono ustawę o IPN (kto publicznie i wbrew faktom zaprzecza zbrodniom dokonanym na narodzie polskim, podlega grzywnie lub karze pozbawienia wolności do lat 3). Zbadanie tego wątku zlecono Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Instytucie Pamięci Narodowej w Lublinie. IPN wprawdzie zamknął wewnętrzne śledztwo, ale postanowił pozbyć się Kuprianowicza ze swoich szeregów. Decyzję o usunięciu działacza z Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa przy oddziale IPN podpisał sam Jarosław Szarek.

    Kuprianowicz oczywiście burzył się na decyzję Instytutu: „Działania Instytutu Pamięci Narodowej odbieram jako przejaw dyskryminacji mniejszości oraz próbę uniemożliwienia prezentowania stanowiska mniejszości w kwestii pamięci historycznej i upamiętnień" – pisał w wydanym przez siebie oświadczeniu.

    Drugi wątek śledztwa (publiczne znieważenie narodu polskiego, art. 133 Kodeksu karnego) też został umorzony: „W oparciu o zgromadzony w sprawie materiał dowodowy stwierdzono, że brak jest podstaw do przyjęcia, iż wygłoszone publicznie słowa mogły znieważyć Naród lub Rzeczpospolitą Polską, a co za tym idzie wyczerpać dyspozycję art. 133 kodeksu karnego" – poinformował Rafał Kawalec, p.o. prokuratora okręgowego w Zamościu.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Czy Agro Unia i „nowy Lepper" uszczęśliwią polskich rolników?
    Gigantyczny Lisowicia bojani: epokowe odkrycie polskich badaczy
    Ukraińcy ściągają „euroblachy”: polsko-ukraiński biznes ukrócony
    Tagi:
    nacjonaliści, polityka, historia, rzeź wołyńska, Grzegorz Kuprianowicz, Petro Poroszenko, Wołyń, Ukraina, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz