Widgets Magazine
09:03 16 Lipiec 2019
Migranci po przekroczeniu austriacko-niemieckiej granicy

Kraje unijne, które nie przyjmą migrantów, będą musiały za to zapłacić?

© AFP 2019 / Christof Stache
Opinie
Krótki link
7619

Członkowie UE, którzy odmawiają przyjmowania uchodźców, powinni wpłacać składki do unijnego budżetu albo inwestować pieniądze w afrykańskie projekty. Według doniesień agencji Reutera Francja i Niemcy przedstawiły odnośny dokument ministrom spraw wewnętrznych państw UE.

Sputnik omówił francusko-niemiecką inicjatywę z Anną Triandafyllidou, profesor zarządzania globalnego z Europejskiego Instytutu Uniwersyteckiego we Florencji.

Akcja zwolenników przyjęcia przez Polskę uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej w Warszawie
© REUTERS / Franciszek Mazur/Agencja Gazeta
 — Co Pani sądzi na temat propozycji Francji i Niemiec w sprawie migrantów dającej państwom UE możliwość „wykupienia się" od obowiązku przyjmowania uchodźców?

— Wydaje mi się, że francuskie i niemieckie władze, mające oczywiście duży wpływ na inne kraje UE, usiłują wyjść z impasu, jaki powstał wskutek działań państw Europy Środkowej, do których dołączyły teraz Włochy. Dotyczy to rozmieszczania migrantów lub uchodźców, którzy przestąpili granice Europy, jakiegokolwiek kraju członkowskiego UE znajdującego się przy zewnętrznej granicy wspólnoty. Uważam, że ten krok może nas ruszyć z miejsca. Ma on związek z zaplanowanymi na lipiec wyborami do Parlamentu Europejskiego. Istnieją obawy, że nowy skład Parlamentu Europejskiego będzie skrajnie prawicowy. W związku z czym dużo lepiej znaleźć może nie lepsze, ale dobre rozwiązanie, które przyniesie skutek, niż tkwić w martwym punkcie do czasu wybrania nowego składu Komisji Europejskiej i nowego Parlamentu Europejskiego. Z jednej strony można powiedzieć, że wykupywanie się od uchodźców jest z gruntu niewłaściwe, ale jeśli na przykład zmusić te państwa do udzielania wsparcia finansowego, na przykład poprzez pomoc na rzecz rozwoju, bezpośrednie inwestycje w Afryce lub wpłacanie składek do unijnego budżetu, to będzie to także forma pomocy dla państw przyjmujących uchodźców. Musimy się jeszcze dowiedzieć, ile będą w stanie płacić, bo tego rodzaju dyskusje były już odrzucane z powodu nieakceptowalnego brzemienia finansowego dla i tak niezbyt bogatych Słowacji i Węgier.

 — Jak Pani uważa, czy słusznie media mainstreamowe mówią o tej propozycji jako o złagodzeniu wymogów UE?

— Nie powiedziałabym, że chodzi o złagodzenie. Ja bym powiedziała, że politycy stają się bardziej pragmatyczni, muszą działać pod presją, i powiedziałabym, że polityka stała się bardziej realistyczna. Nie powiedziałabym, że to złagodzenie. Tego rodzaju propozycje wykupienia się od integrowania uchodźców wysuwane były już wcześniej i chyba nadszedł czas, by podjąć decyzję. Z drugiej strony nie powinniśmy ignorować problemów wielu krajów położonych bardziej na północ takich jak drugorzędne nieformalne działania. To druga strona medalu. Oczywiście nie jest to problem państw bałtyckich, Słowacji, czy Polski, ale jest to problem Holandii, Danii i Wielkiej Brytanii. Nie wiem, ilu ludzi wie, że Polska, zaciekle występująca przeciwko migrantom i uchodźcom, nie przyjęła ani jednej osoby. To samo dotyczy Słowacji i państw bałtyckich. Mowa o kilkuset osobach. Właśnie to nazywany islamofobią bez muzułmanów i migrantofobią bez migrantów. Dlatego ta kwestia jest bardzo ważna, ale jest ona teraz ważna, żeby zawrzeć jakąś umowę, a nie czekać na to, co będzie wyborach.

 — Inny problem polega na tym, że wszystkie kraje mogą wybrać składki zamiast przyjmowania uchodźców. Na ile prawdopodobny jest taki scenariusz?

— Nie wydaje on mi się prawdopodobny, tym bardziej z politycznego punktu widzenia. Wydaje mi się, że sens tkwi w tym, żeby uspokoić niektóre szczególnie aktywne kraje. One demonstrują taki upór, żeby zyskać w oczach wyborców wewnątrz kraju, ale utrudniają też realizację niektórych kierunków polityki UE. Mi się wydaje, że chodzi o uspokojenie niektórych państw po to, żeby nie zabrnąć w ślepy zaułek lub iść na konfrontację. Z tego punktu widzenia UE i jego najwięksi członkowie dobrze robią, bo na przykład Polska i Węgry prowokowały unię albo podejmowały przeciwstawne mu działania także w innych ważnych kwestiach związanych z demokracją w ich kraju. Chodzi o ich własne władze, niezawisłość sądów, prawa człowieka, aborcję i kwestie związane z kobietami. Na Węgrzech ofiarą ataków padły organizacje pozarządowe, a co za tym idzie ludność cywilna, którego część stanowią. Dlatego uważam, że dla UE lepiej teraz trzymać ich na odległość wyciągniętej ręki i podjąć próbę wywarcia na nich pozytywnego wpływu, a nie wstępować z nimi w konfrontację poprzez zrywanie kontaktów.

Zobacz również:

Rewolucja, czyli na pohybel Europie
Ukraińcy „masowo i w panice” uciekają z kraju
Słowacja chce decydować samodzielnie: parlament odrzucił porozumienie ONZ ws. migracji
Tagi:
uchodźcy, migranci, Francja, Niemcy
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz