Widgets Magazine
14:25 17 Lipiec 2019
Akcja protestacyjna „żółtych kamizelek” w Polsce

Agro Unia zapowiada „prawdziwą bombę"

© AFP 2019 / Mateusz Grochocki
Opinie
Krótki link
Leonid Sigan
7972

W środę rano została zablokowana autostrada A2 na wysokości Brwinowa. Był to protest rolników ze zjednoczenia Agro Unia, którzy założyli żółte kamizelki i wyszli na autostradę w akcji protestu przeciwko problemom ze skupem żywca i z ubojem zwierząt w ramach walki z ASF.

W rozmowie z korespondentem Sputnika Leonidem Siganem o przebiegu akcji opowiedział lider zjednoczenia Agro Unia Michał Kołodziejczak.

— Bardzo dużo postulatów dotyczyło rynku wieprzowego, polscy rolnicy domagają się wypłat odszkodowań za wybite świnie z przyczyn ASF, domagają się także zwolnienia pracowników weterynaryjnych, działających na szkodę polskiego interesu, w tym Głównego Lekarza Weterynarii, jego zastępcy, lekarza weterynarii z województwa lubelskiego i Powiatowego Lekarza Weterynarii w Parczewie.

Rolnicy chcą też, żeby żywność w Polsce była znakowana flagą kraju produkcji oraz audytu wszystkich organizacji i związków rolniczych pod kątem wydawanych pieniędzy, które dostają z rządu, ze skarbu państwa. Rolnicy domagają się również normalizacji działalności izb rolniczych, ich odpartyjnienia i zmiany ustawy, na podstawie której są powoływane.Chcemy także zmiany międzynarodowych stosunków dyplomatycznych, tak, by uwzględniały głównie interes polskich rolników, to, co dla nas jest ważne. Mówimy bardzo odważnie o tym, żeby nie wspierać polskim kapitałem zagranicznych inicjatyw rolniczych, tak, jak to miało miejsce, że wspieraliśmy Ukrainę, Gruzję czy Mołdawię — nie może tak być.

Trzeba wrócić do normalnych stosunków międzynarodowych, bo widzimy, że Polacy potrafią handlować z Rosjanami — w tym roku do Polski przyjechało z Rosji ponad 10 mln ton węgla, a polski rząd nie może sobie uzmysłowić, że warzywami też mamy razem handlować. Minister kłamie mówiąc, że Rosja ma nadprodukcję zboża i dlatego nie będziemy już z nią handlować — dobra, zboża nie będziemy wysyłać, zboże będziemy wysyłać gdzie indziej, a do Rosji chcemy wysyłać warzywa i owoce, czyli produkty, na które jest zapotrzebowanie. W Polsce jest najlepszy klimat, żeby uprawiać warzywa i owoce, i mimo tego, że Rosja też ma dobre tereny, to nie robi tego jeszcze w takiej skali, jak chce, a chcieliby kupować od nas z sympatii i przywiązania. Więc to są te nasze postulaty, a taki dodatkowy postulat w największym skrócie dotyczy wolności w internecie — dokumentu ACTA 2.

—  Domagaliście się spotkania z premierem Mateuszem Morawieckim, a przybył minister rolnictwa Ardanowski. Co to spotkanie dało?

— Nic.

 Do protestu odniósł się przewodniczący Stałego Komitetu Rady Ministrów Jacek Sasin, zacytuję go: „Mamy tu do czynienia z ruchem, który nie ukrywa swoich aspiracji, również politycznych. Chcą budować pozycję polityczną poprzez tego typu protesty. To też trzeba wziąć pod uwagę" — stwierdził Sasin. Ile jest w tym prawdy, Panie Prezesie?

— Ja mogę powiedzieć tylko tyle, że w Polsce decyzje polityczne zapadają bardzo często na szczeblu parlamentarnym, mają na nie wpływ różne grupy czy to społeczne, czy to biznesowe. I Pan Jacek Sasin chce oczywiście odwrócić uwagę od problemów rolnictwa opowiadaniem głupot, ale jeśli tak bardzo będą się domagali, żebyśmy stworzyli ruch stricte polityczny, który będzie miał mieć siłę w parlamencie, to go stworzymy, chociaż ja nie przewiduję, żebym chciał zostać posłem w Polsce.

 — Protestujący byli w kolorowych kamizelkach, czy był to taki wyraz solidarności z francuskimi kamizelkarzami?

— Z jednej strony na pewno tak było, a z drugiej chcieliśmy się oznaczyć, żeby widzieć, kto jest kto, kto jest z nami, a kto przeciwko nam. Było bardzo dużo policji, bardzo źle do nas nastawionej, jeden z protestujących miał podejrzenie złamania żebra, policja bardzo chciała nas zepchnąć. Więc kamizelki pozwoliły nam mieć jeden wspólny symbol i z Francuzami, i między nami. Jest to bardzo dobry zabieg psychologiczny.

— Wczorajsza akcja wywoła duże poruszenie w mediach, no ale co dalej?

— Dalej budujemy na pewno naszą strukturę w całym kraju, taka akcja nam w tym na pewno bardzo pomoże, udało nam się przebić do mediów, chociaż Telewizja Polska nie zaprasza Agro Unii do swoich programów, zaprasza rolników z PSL-u, z PiS-u, ale nie z Agro Unii, czyli organizacji, która podnosi te wszystkie tematy. Co dalej? Budujemy organizację i tak, jak to dzisiaj napisali w internecie: była blokada autostrady, a teraz zapowiadamy prawdziwą bombę, więc proszę się spodziewać ciekawego ruchu w przeciągu jakichś kilku tygodni.

— Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w Pańskiej działalności.

Zobacz również:

Media donoszą o kolejnej ofierze śmiertelnej protestów „żółtych kamizelek”
Wirus ASF szaleje, odstrzał dzików nie pomógł
Jak zamach w Strasburgu wpłynie na protesty „Żółtych Kamizelek"?
Poległ na ASF. Dymisja Krzysztofa Jurgiela
Tagi:
autostrada A2, akcja protestacyjna, AGROunia, Micha Kołodziejczak, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz