17:57 26 Kwiecień 2019
Prawosławna Pascha w Doniecku

Presja będzie rosnąć: „Precz z moskiewskimi duchownymi z Ukrainy”

© AFP 2019 / Odd Andersen
Opinie
Krótki link
0 01

Deputowany Rady Najwyższej, były przywódca radykalnej grupy „Prawy Sektor” Dmitrij Jarosz wezwał do „otwartego polowania” na duchownych kanonicznego Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego. Napisał o tym na Facebooku.

„Polowanie" na moskiewskich popów, którzy wiernie służą Putinowi i Cyrylowi, jest sprawą, zasługującą na uznanie przez Boga i naszą Ojczyznę. Precz z moskiewskimi duchownymi z Ukrainy!" — napisał.

Ukraiński deputowany oznaczył w swojej publikacji prokuratora generalnego Ukrainy Jurija Łucenki, szefa najwyższego organu legislacyjnego Andrija Parubija, jego zastępcy Iriny Herashchenko, wielu innych deputowanych, mera Dniepru Borysa Filatowa oraz dyrektora Instytutu Pamięci Narodowej Wołodymyra Wjatrowycz.

Ukraińskie władze spodziewają się w styczniu otrzymać od Konstantynopola tomos o autokefalii. 15 grudnia w Kijowie odbył się „sobór zjednoczeniowy", na którym „metropolita" niekanonicznej struktury kościelnej Epifaniusz Dumenko został wybrany na głowę „nowego kościoła" — Autokefalicznego Ukraińskiego Kościóła Prawosławnego. „Teraz będzie tu chwalebny Patriarchat Konstantynopolitański" — powiedział w swoim pierwszym przemówieniu nowowybrany zwierzchnik.

Oznacza to, że schizmatycy będą podporządkowywać się bezpośrednio Stambułowi. I nawet krzyźmo do sakramentu bierzmowania będzie teraz przywożone z Turcji. Również pozwolenie, kogo kanonizować, a kogo nie, ta rzekomo niezależna cerkiew będzie musiała dostawać ze Stambułu.

Kanoniczny Ukraiński Kościół Prawosławny odmówił udziału w tym wydarzeniu. Według ukraińskich mediów w katedrze byli obecni tylko dwaj przedstawiciele kanonicznego kościoła, którzy zostali z niego wykluczeni i uznani za schizmatyków.

W opinii Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego znaczenie kanoniczne „soboru" w Kijowie jest nieistotne, a uznanie zwierzchnictwa Epifaniusza w świecie prawosławnym za zadanie, niemożliwe do zrealizowania.

Sobór, który odbywał się w katedrze Mądrości Bożej w Kijowie, był zamknięty dla mediów. Uczestniczyli w nim przedstawiciele niekanonicznych Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Kijowskiego oraz Ukraińskiej Autokefalicznej Cerkwi Prawosławnej, a także dwóch biskupów kanonicznej Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego.

Zwierzchnik autokefalicznego Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego ma otrzymać z rąk patriarchy Konstantynopola tomos o autokefalii nowo powstałego Kościoła. Patriarcha Bartłomiej zamierza go wręczyć 6 stycznia w Stambule.

Politolog Aleksandr Asafow na antenie Radia Sputnik wyraził opinię, że post Jarosza wyraża nie tylko jego osobisty pogląd.

„W obecnej sytuacji ukraińscy radykalni nacjonaliści nie mogli nie wzmocnić nacisku na kapłaństwo kanonicznego Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego, który już i tak wywierają władze. Publikacja Jarosza to nie tylko jego osobiste stanowisko. To apel do tych kilku tysięcy bojowników, którzy brali udział w wydarzeniach na linii styku w Donbasie i poczuli tam krew.

Tak naprawdę wzywa ich do przejmowania świątyń i wywierania siłowego nacisku na ukraińskie kapłaństwo, które nie chciało przyłączyć się do niekanonicznej, nowej struktury cerkiewnej. Pokazuje to, że presja, wywierana na duchownych będzie rosnąć, pomimo wszystkich zapewnień prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki (…).

Cel jest oczywisty — spróbować zmusić siłą kapłanów do przejścia w szeregi nowej struktury, przejąć świątynie i podporządkować je jednej, zideologizowanej strukturze" — powiedział Asafow.

Dodajmy, że na wiec wierzących, który odbył się w Kijowie podczas soboru zjednoczenia ukraińskiej cerkwi, przywieziono zorganizowane grupy pracowników budżetówki — informuje „Strana.ua". Według korespondentów portalu uczestnicy przywożeni autobusami z różnych regionów kraju, trzymali się w grupach po 15-20 osób. Dziennikarze najczęściej spotykali pracowników oświaty.

Jak podkreślono, wielu z nich nie wiedziało nawet, w jakim celu przybyli, albo myśleli, że na soborze zostanie wybrany ukraiński patriarcha. Członkowie jednej z „delegacji" powiedzieli, że przywiozła ich administracja i że nie są w stanie stwierdzić, kogo widzieliby jako lidera nowego kościoła. Pewna uczestniczka wiecu oświadczyła natomiast, że na tym stanowisku widzi Onufrija, metropolitę Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego, który odmówił udziału w soborze.

Protestujący nieśli ukraińskie flagi, niektórzy mieli zawiązane wstążki z hasłem „Idziemy własną drogą". Portal „Strana.ua" zauważa, że jest to powtórzenie hasła kampanii wyborczej prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki.

Ponadto dziennikarz Anatolij Szary napisał w swoim koncie w Facebooku, że członkowie radykalnej grupy „C14" przybyli na wiec i „nie dopuszczali niesłusznych dziennikarzy do miejsca, w którym gromadzili się pracownicy budżetowi".

Zobacz również:

Ukraina: Kraje unijne nie wpuszczają nas na swój rynek
Ukraina: „Nasze dzieci wyłapywane są wprost na ulicach”
„Rosja wciąż stara się ochronić Ukrainę jako państwo”
Tagi:
Ukraiński Kościół Prawosławny, Prawy Sektor, Dmytro Jarosz, Rosja, Ukraina
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz