Widgets Magazine
17:20 23 Wrzesień 2019
Premier Polski Mateusz Morawiecki z wizytą w Londynie u Theresy May, 20 grudnia 2018

Morawiecki u May: Polacy na Wyspach mogą spać spokojnie?

© AFP 2019 / Niklas Halle'n
Opinie
Krótki link
Autor
4121
Subskrybuj nas na

Wizyta Morawieckiego w Londynie to rodzaj poparcia dla Theresy May, oczywiście słabego, bo słaba też jest pozycja międzynarodowa Polski, ale w sytuacji, w której znajduje się premier May lepsze takie poparcie, niż żadne - powiedział w wywiadzie dla Sputnika politolog i niezależny publicysta Konrad Rękas.

— W czwartek w Londynie odbyły się polsko-brytyjskie konsultacje międzyrządowe, podczas których poruszono też temat Brexitu. W ocenie premiera Mateusza Morawieckiego umowa, która została wypracowana jest najlepszym z możliwych rozwiązań, ponieważ jest swojego rodzaju oknem do przyszłości. Jak to należy według Pana redaktora odczytać?

Protesty przeciwko Brexit
© AFP 2019 / Daniel Leal-Olivas
— Przede wszystkim zaskakuje nieco tradycyjne już w sumie rozdwojenie polityki Polski — z jednej strony Prawo i Sprawiedliwość, które lubi wewnątrz Polski pozować na partię eurosceptyczną, albo nawet eurorealistyczną, zachowującą jakąś tam dozę wstrzemięźliwości i godności wobec Brukseli na potrzeby polskich wyborców, oczywiście na zewnątrz w taki sam sposób się nie pozycjonuje, a wręcz przeciwnie zachowuje się jak partia euroentuzjastyczna, którą zresztą w istocie zawsze była i pozostaje.

W tym też duchu utrzymane są wypowiedzi liderów PiS-u, członków obecnego rządu, którzy wprawdzie kokietują polskich wyborców sugestiami, że być może poszliby chętnie szlakiem Brytyjczyków, zaraz jednak szybko na potrzeby zewnętrzne dodają, że oczywiście woleliby Wielką Brytanię w obrębie UE zatrzymać i oczywiście są szczerymi Europejczykami. 

Wizyta Morawieckiego w Londynie to rodzaj poparcia dla Theresy May, oczywiście słabego, bo słaba też jest pozycja międzynarodowa Polski, ale w sytuacji, w której znajduje się premier May lepsze takie poparcie, niż żadne. Pamiętajmy, że jest ona w trakcie procedury wotum nieufności na razie miękkiego, ale z ogromnym przewidywaniem wymiany rządu, jeśli nie w ciągu najbliższych tygodni czy miesięcy, to na pewno po procedurach brexitowych.

Aby utrzymać się na stanowisku szefowej Partii Konserwatywnej premier May musiała obiecać swoim posłom, że złoży dymisję przed następnymi wyborami do Izby Gmin. Jest to polityk, który ma obecnie wyjątkowo słabą pozycję w kraju i tak naprawdę pozostaje premierem Wielkiej Brytanii tylko dlatego, że nikt nie chce jej zastąpić i podpisywać kapitulacji UK, jaką byłaby umowa brexitowa, zamiast niej.

Wszyscy uważają, że no trudno niech zostanie już na swoim stanowisku do czasu ostatecznej klęski czyli Brexitu na wynegocjowanych warunkach, a potem dopiero politycy brytyjscy rozważą, kto miałby ją zastąpić. Jest to więc Chamberlain w spódnicy, a nie Churchill.

W tej sytuacji pojawienie się Mateusza Morawieckiego z wyrazami poparcia przypomina trochę odwiedzenie śmiertelnie chorego i zapewnianie go, że rewelacyjnie wygląda. Nie jesteśmy więc poważni, zwłaszcza jeśli polska dyplomacja w to wierzy, a znając jej błędy być może ktoś w Warszawie rzeczywiście nie zauważył, że premier May to jest już polityczny trup.

Brexit
© Sputnik . Alexey Filippov
— Panie redaktorze, premier Morawiecki wyraził zadowolenie, że Theresa May zapewniła, iż Polacy na Wyspach Brytyjskich mogą być spokojni i bezpieczni z punktu widzenia przywilejów społecznych i socjalnych oraz pod każdym innym względem. Ile jest w tym prawdy, skoro Morawiecki zaprasza wszystkich Polaków, zamieszkałych na Wyspach z powrotem do kraju?

— To znowu jest półprawda, czy trzecia prawda, o której mówi się często w Polsce. Po pierwsze nie ma za co w tym przypadku Brytyjczykom dziękować, dlatego że ani przez moment, oczywiście wbrew popularnym plotkom, prawa Polaków, żyjących na Wyspach nie były w żaden sposób zagrożone w wyniku Brexitu.

Oczywiście Brexit w umiarkowanym tylko stopniu dotyczy wszystkich tych, którzy są na rynku pracy, którzy już w tej chwili mieszkają na Wyspach Brytyjskich, gdyż są po prostu potrzebni brytyjskiej gospodarce — trzeba to jeszcze raz wyraźnie podkreślić.

Polacy i inni przyjechali do Wielkiej Brytanii nie dlatego, że Wielka Brytania zrobiła Polakom jakąś grzeczność, nie dlatego, że Wielka Brytania zrobiła im łaskę, Polacy zostali dlatego, że brytyjska ekonomia potrzebuje rąk do pracy, potrzebowała zwłaszcza taniej siły roboczej i te role Polacy przez ostatnie 10 lat spełniali. Teraz ta rola powoli się kończy, dlatego że Polacy, którzy mieszkają tutaj często już wiele lat wzmocnili swoją pozycję, mają większe oczekiwania płacowe, wyższe kwalifikacje.

Premier Polski Mateusz Morawiecki z wizytą w Londynie u Theresy May, 20 grudnia 2018
© REUTERS / Alex Lentati/Pool
Premier Polski Mateusz Morawiecki z wizytą w Londynie u Theresy May, 20 grudnia 2018

W tej chwili ich pozycje jako taniej siły roboczej zastępują przybysze z Rumunii, już niedługo będą to może Ukraińcy. Oczywiście w dalszym ciągu Wielka Brytania może sięgać też do dalszych rezerw tanich pracowników, to w ogóle nie zależy ani od Brexitu, ani od tego, co premier Morawiecki powie w Londynie i ustali z panią premier May.

Z drugiej jednak strony oczywiście Brexit pewien wpływ ma, ponieważ wszystkie siły, które się za nim opowiadały, licząc na przykład na nowy blok anglosaski, który Wielka Brytania miałaby powołać wspólnie ze Stanami Zjednoczonymi i innymi krajami anglojęzycznymi, wszystkie te siły jednoznacznie opowiadają się po stronie jeszcze bardziej zdeterminowanego liberalizmu gospodarczego, w tym także większych uprawnień kapitału i klas wyżej uposażonych, a ograniczeniem praw pracowniczych.

Protesty przeciwko Brexit
© AFP 2019 / Daniel Leal-Olivas
Paradoksalnie, chociaż sam Brexit nie dotyczy spraw pracowników na Wyspach, to w konsekwencji może doprowadzić do ograniczenia i tak już niezbyt dużych jak na razie uprawnień pracowników na Wyspach Brytyjskich, redukcji ochrony praw pracowniczych i związkowych, a to pośrednio uderza również w Polaków.

No i trzecia kwestia — faktem jest, że wielu Polaków, czy to nie do końca rozumiejąc zasady Brexitu, czy też bardzo nieufnie odnosząc się do skutków emigracji przybyszy z krajów Bliskiego Wschodu i Afryki do Wielkiej Brytanii, myśli teraz o powrocie.

Umówmy się, odbierająca na Wyspach Brytyjskich polska telewizja, która ciągle przedstawia niezwykle kolorowe, przejaskrawione opowieści o wielkich sukcesach Polski, też swoje robi. I rzeczywiście wielu Polaków, mieszkających w UK myśli o powrocie do Polski, wierząc w propagandę sukcesu Prawa i Sprawiedliwości.

Jednocześnie wszyscy ci, którzy już do Polski wrócili, mają też pełną świadomość, że padli ofiarą oszustwa, że nie ma elementów trwałej poprawy gospodarczej w Polsce, że rozwój gospodarczy, o którym tak chętnie mówi premier Morawiecki nie przekłada się na nowe miejsca pracy, wzrost poziomu życia, a wręcz przeciwnie, w Polsce jest coraz drożej, coraz trudniej.

Tak naprawdę wiele osób, które powróciły do Polski jeszcze szybciej się pakuje i wraca z powrotem na Wyspy. I to o nich powinien rozmawiać jeśli już premier Morawiecki, zwłaszcza że ich sytuacja może być znowu trudniejsza, ponieważ w tym jednym, jedynym punkcie, którego dotyczy Brexit ograniczenia przyjazdu do Wielkiej Brytanii będą dotyczyć nowych przybyszy.

A więc Panie premierze, niech Pan nie rozmawia tylko o tych, którzy są już na Wyspach, bo oni sobie sami poradzą, mogą bowiem zresztą głosować i wpływać na politykę brytyjską, ale o tych, którzy będą chcieli znowu uciec z Polski i mogą nie mieć dokąd, dlatego że nowe ograniczenia po Brexicie będą ich już dotyczyć. O tym oczywiście jednak rząd Polski i premier Morawiecki w Londynie nie mówią.

— Panie redaktorze, w sprawozdaniach i komentarzach nt. wizyty Mateusza Morawieckiego w Wielkiej Brytanii media głównego nurtu pominęły pewien szczegół, który nie uszedł uwadze portalu wPolityce i ukazał się nawet na jego czołówce. Otóż brytyjska premier Theresa May zapowiedziała stworzenie w Polsce centrum, zajmującego się zwalczaniem rosyjskiej dezinformacji. A więc do amerykańskiego militarnego przyczółka w Polsce dołączy teraz przyczółek propagandowy i wszystko to ma ponoć przyczynić się do bezpieczeństwa Polski. Proszę o Pański komentarz w tej sprawie.

— Tak, to jest właśnie najważniejszy element tej wizyty. Tworzy się otoczkę, że premier Morawiecki przybył na Wyspy Brytyjskie rozmawiać o mieszkających tutaj Polakach, gospodarce, a tak naprawdę to oczywiście kolejna odsłona rusofobicznej obsesji i kolejny element gry podżegaczy wojennych, bardzo silnych w rządzie brytyjskim, bardzo silnych w polityce brytyjskiej.

Oczywiście ma to bardzo konkretny cel — odwrócenie uwagi od problemów Brexitu i zwiększenie poparcia dla jednoznacznie proamerykańskiej polityki zagranicznej i wojskowej Londynu, a Polska jako najsłabszy, trzeci element tej militarystyczno-finansowej układanki Waszyngtonu i Londynu jest cynicznie wykorzystywana przez sterujących tą polityką.

 

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Jak Niemcy widzą Brexit
Wielka Brytania: rząd nie chce wprowadzić w życie „prawdziwego Brexitu"?
Nowe referendum ws. Brexitu na horyzoncie?
Brexit, Polexit... zły exit
Ostateczne ustalenia brytyjskiego rządu ws. Brexitu
Juncker nazwał Brexit tragicznym błędem
Tagi:
praca w Wielkiej Brytanii, polityka, dyplomacja, rusofobia, Brexit, Prawo i Sprawiedliwość, Unia Europejska, Theresa May, Mateusz Morawiecki, Wielka Brytania, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz