00:50 22 Styczeń 2019
Ulica Lecha Kaczyńskiego. Warszawa.

„Hybrydowa wojna" nad Wisłą: Rok 2018

© Sputnik . Krzysztof Żurek
Opinie
Krótki link
Jerzy Czerski
10493

Jak ogłosił nieodżałowany były polski szef MON, Pan Antoni Macierewicz, Rosja toczy z Polską wojnę. Wojnę hybrydową.

Potwierdził to również Pan Prezydent RP Andrzej Duda nazywając Rosję największym zagrożeniem.  

Zatem prześledźmy jak przebiegły „działania wojenne" w roku 2018.

Styczeń

Rozpoczął się rok z przytupem efektownie i ofensywnie.

W 73 rocznicę wyzwolenia Olsztyna z rąk hitlerowców, przez 3 Gwardyjski Korpus Kawalerii, należący 2 Frontu Białoruskiego dowodzonego przez marszałka  Konstantego Rokossowskiego, prawicowi ekstremiści, nazwani w mediach, w tym w „Gazecie Wyborczej" „działaczami patriotycznymi", dokonali skandalicznej prowokacji wymierzonej we wspólną pamięć historyczną. Niejako przy okazji, dopuścili się też  znieważenia prezydenta Federacji Rosyjskiej.

Na wielkich słupach, elementach pomnika „Wyzwolenia Ziemi Warmińsko-Mazurskiej", który zaprojektował słynny polski artysta Xawery Duńkowski, w centrum Olsztyna za pomocą podnośnika rozpięto baner. Bojowy i  „prawicowo-patriotyczny". 

Widniała  na nim „zmodyfikowana" reprodukcja antyradzieckiego plakatu goebelsowskiej propagandy z czasów II Wojny Światowej —  postać czerwonoarmisty w czapce „budionowce" z czerwoną gwiazdą, o twarzy prezydenta Władimira  Putina, gwałcącego kobietę.

Nikt nie poniósł żadnych konsekwencji. Pomnik jednak, póki co ocalał.

Luty

W lutym rozprawiliśmy się w Polsce z symbolem legendą,  polsko-radzieckim generałem, „który się kulom nie kłaniał". Generał Karol Świerczewski pseudonim „Walter", był Warszawiakiem, urodzonym na Woli. Podczas I Wojny Światowej ewakuowany w głąb Rosji, walczył w szeregach Armii Czerwonej, a w latach 30-tych przeciwko faszystom generała Franko,  w szeregach armii republikańskiej. Przyjaźnił się tam z słynnym pisarzem Ernestem Hemingwayem, który w swojej książce „Komu bije dzwon",  uwiecznił go w postaci generała Golza.

Następnie Świerczewski dowodził wojskami w walce z hitlerowskimi Niemcami w szeregach Armii Radzieckiej, potem od 1943 w Wojsku Polskim, jako dowódca 2 Armii Wojska Polskiego.

Pomnik generała Świerczewskiego stał  w miejscu śmierci w Jabłonkach k. Baligrodu w Bieszczadach.

To tu, dosięgły Go kule Ukraińskiej Powstańczej Armii, która 28 marca 1947 r. urządziła zasadzkę. Mierzący ponad dziewięć metrów wysokości granitowy monument zwieńczony był stylizowanym piastowskim orłem i był dobrze widoczny z drogi łączącej Lesko z Cisną, na tzw. wielkiej pętli bieszczadzkiej. Przez lata ów pomnik był atrakcją, przy której zatrzymywały się wycieczki zmierzające w Bieszczady, gdzie fotografowali się turyści.

Koniec z tym, za rządów PiS pod dyktando IPN pomnik zniszczono.

Legendę dowódcy trzech narodów w walki z faszyzmem wymazano.

Marzec

W marcu walecznie rozprawiliśmy się z „Pomnikiem Wdzięczności w Choszcznie" pod Szczecinem, po 68 latach od jego odsłonięcia.

Monument został ustawiony ku czci walczących o miasto radzieckich żołnierzy 2 Armii Pancernej Gwardii z I Frontu Białoruskiego.

„Komu to przeszkadza? To pomnik postawiony pamięci ludzi, którzy tu walczyli o Choszczno i zginęli tu. Nie rozumiem, dlaczego burzyć przeszłość. Tych poległych trzeba uczcić" — mówiła część mieszkańców.

Ale po co mają młodzi Polacy dowiedzieć się, że to tu przeprowadzono operację  Unternehmen Sonnenwende znaną również jako Pancerna Bitwa o Stargard.  Była to jedna z ostatnich wielkich niemieckich ofensyw pancernych  na froncie wschodnim. Miała na celu opóźnić w marcu 1945  natarcie wojsk marszałka Żukowa na Berlin.

Zginęło tu wielu żołnierzy radzieckich, ale zwyciężyli.

Zdobyli dla Polski potem Choszczno, Stargard Szczeciński i sam Szczecin.

Nie ma pomnika, nie ma pamięci więc  nie ma wdzięczności.

Maj 

9 maja to największe w Rosji święto, Dzień Zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. Wielka defilada na Placu Czerwonym, ale i miliony Rosjan idących z portretami przodków w ramach marszu „Nieśmiertelnego pułku".

Internet pozwala na przełamanie blokady informacyjnej i tradycyjnie niemała grupa mieszkańców Polski, z satysfakcją na rosyjskich kanałach oglądała defiladę zwycięstwa sojusznika, z którym połączeni  braterstwem broni, żołnierze polscy zdobyli Berlin.

Zwycięstwo nad Hitlerowskimi Niemcami było zatem wspólne, tak jak pamięć o licznych ofiarach tej wojny. Wspólna też satysfakcja ze zwycięstwa.

Fachowcy od wojny hybrydowej musieli jednak zadziałać, aby nawet cień po byłym sojuszu nie został.

W maju doszło do kulminacja prześladowań Stowarzyszenia „KURSK", które zajmuje się odbudową pomników i cmentarzy poległych żołnierzy radzieckich.  

Historie deportacji działających na rzecz stowarzyszenia obywatelek Rosji mieszkających w Polsce, Katarzyny Cywilskiej i Anny Zacharian dotarły do wielu rosyjskich mediów i stały się symbolem wrogich działań  władz polskich względem obywateli rosyjskich.

Czerwiec — Lipiec

Kontrofensywa rosyjska.

XXI Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej które odbywały się w Rosji w dniach od 14 czerwca do 15 lipca 2018 roku okazały się wielkim sukcesem.

Mimo wrogiej propagandy straszącej współczesną Rosją, dziesiątki tysięcy polskich kibiców wyjechało do miast Rosji kibicować polskiej drużynie. Miliony śledziły wydarzenia na ekranach telewizorów.

Serdeczność Rosjan, wspaniała organizacja, świetne obiekty i gościnny kraj podbiły serca kibiców.

Kibic po zwycięstwie Rosji nad reprezentacją Hiszpanii
© AFP 2018 / Konstantin Chalabov
Straszeni „Potiomkinowskimi wioskami", terrorem Putina, rosyjskimi szowinistami, biedą i głodem powalonej ekonomicznymi sankcjami rosyjskiej gospodarki zastali kraj dokładnie odmienny.

Serdeczność, gościnność, wspólna słowiańska mentalność, zaopatrzone sklepy, nowoczesne piękne stadiony i profesjonalna, organizacja na najwyższym poziomie.

Szybka porażka polskich piłkarzy przy niezwykłej waleczności rosyjskiej drużyny trenera Stanisława Czerczesowa idącej dalej, sprawiła że Polacy masowo kibicowali rosyjskiej sbornej.

W „wojnie hybrydowej" czerwiec i lipiec należał do Rosji.

Sierpień

Świętowaliśmy z wielką pompą tragiczną rocznicę Wybuchu Powstania Warszawskiego w 1944.  

Wedle obowiązującej dziś narracji prawicowej z IPN, to Rosjanie są winni jego klęski, mimo że nie było ono uzgodnione z dowództwem Armii Radzieckiej i  wymierzone było politycznie w ZSRR. 

Poniosło ono straszliwą klęskę w walce z hitlerowcami, na skutek błędnych kalkulacji i nieodpowiedzialnych decyzji dowództwa AK.

Teraz jednak propaganda uczy nas, ze było na skutek braku pomocy wojsk radzieckich, czemu winna jest współczesna Rosja.

Wrzesień

Tradycyjnie, polskie prawicowe władze PiS ogłosiły, że II wojna światowa rozpoczęła się od napaści Niemiec Hitlerowskich i ZSRR  we wrześniu 1939, z tym, że 17 września jest dziś zasadniczo ważniejszy niż 1 września.

Najistotniejsze jednak, że we wrześniu doszło do długo wyczekiwanej wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w USA.

Tam w trakcie wspólnej z prezydentem Trumpem konferencji, Donald  Trump bez wahania zgodził się z Dudą, że „Rosja działa agresywnie i najlepszym sposobem na jej powstrzymywanie jest demonstracja siły".

Rolę takiego instrumentu odstraszania najlepiej odegrałaby amerykańska baza wojskowa w Polsce.

I Trump powiedział, że „poważnie rozważa lokalizację baz amerykańskich w Polsce".

Rozentuzjazmowany Prezydent Duda zaproponował, aby bazę nazwać „Fort Trump".  Zadeklarowano kilka miliardów $,  aby Amerykanom sfinansować w Polsce dywizję pancerną.

Póki co sojusznik decyzji nie podjął, aleśmy Rosję postraszyli.

Październik

W okresie PRL było takie hasło „październik miesiącem pamięci narodowej".

Apele w szkołach i imprezy masowe dedykowano ofiarom II Wojny Światowej, był to bowiem miesiąc zakończenia walk w 1939 i koniec Powstania Warszawskiego.

W 2018 tez pamiętaliśmy,  przystępując do demontażu stojącego w warszawskim parku Skaryszewskim pomnika „Wdzięczności Żołnierzom Armii Radzieckiej".

Tym razem Ambasador Rosji w Polsce Siergiej Andriejew w głośnym wywiadzie w gazecie „Komiersant" zareagował.  

Stwierdził wówczas, że polskie władze prowadzą „wojnę z pomnikami radzieckimi", która w rzeczywistości jest „wojną z pamięcią o uratowaniu Polski przez Armię Czerwoną w latach 1944-45".

— Jest to wybór polityczny strony polskiej na rzecz konfrontacji z nami, ponieważ w Rosji takie działania są postrzegane przez przeważającą większość naszych obywateli jako bluźniercze i głęboko obraźliwe dla naszego narodu — podkreślił Ambasador Rosji w Polsce Siergiej Andriejew.

 „- Nie zapomnimy i nie przebaczymy. Dopóki w Polsce nie zostanie uznany, bez jakichkolwiek zastrzeżeń, wieczny dług wdzięczności wobec żołnierzy radzieckich, którzy tutaj ginęli, dopóki będzie trwać obecna skandaliczna sytuacja, gdy wyzwolicieli nazywa się okupantami, to na płaszczyźnie oficjalnej na tematy historyczne nie mamy o czym rozmawiać".

Listopad

Aby rok zakończyć hybrydowo równie udanie, jak go rozpoczęto na ekranach polskiej TVP3, tą samą metodą znieważono Rosję i jej prezydenta.

Prowadzący telewizyjną audycję  znany rusofob Michał Rachoń przebił swój występ z września 2009. 

Wówczas przed sopockim hotelem Sheraton, gdzie odbywała się konferencja z udziałem ówczesnego premiera Rosji Władimira Putina, zorganizował „happening". 

Pojawiła się tam grupa kilkudziesięciu osób, wśród nich jedna przebrana za ogromnego… penisa z napisem "Putin". Jak się potem okazało, w stroju tym ukrywał się redaktor Michał Rachoń. 

Tym razem w swej rusofobii Rachoń przeszedł samego siebie.

W „scenografii programu" na tle której komentowano ukraińską prowokację w Cieśninie Kerczeńskiej, na żółtym tle widniała czaszka z piszczelami, która miała twarz prezydenta Rosji Władimira Putina. Stylizowano ją na wzór „trupiej czaszki" przyklejanej na puszki z gazem Cyklon B, którym mordowano Żydów i inne ofiary obozów hitlerowskich w komorach gazowych.

Mało tego, napis "Achtung Rassija!" — po niemiecku „Uwaga Rosja", słowo Rosja stylizowano pod runy „SS".

Reakcja rosyjskiego MSZ to wezwanie polskiego ambasadora i żądanie wyjaśnień.

Grudzień 

7 grudnia podczas koncertu w Hali Łuczniczki w Bydgoszczy „polscy patrioci" zaatakowali „spontanicznie" słynny na całym świecie wojskowy Chór imienia Aleksandrowa.

Artyści występujący na scenach całego świata, w tym przed papieżem Janem Pawłem II w Watykanie, zadziwiają melomanów kunsztem solistów, wirtuozerią chóru i orkiestry, oszołamiają widzów niezwykłym baletem.

Tymczasem w Bydgoszczy Rafał Suszek i Michał Wojcieszczuk wbiegli na scenę i  trzymali flagi polską i ukraińską oraz  transparenty — „Kremlowski raszyzm won za Don" i  „Chwała Ukraińcom walczącym za wolność waszą i naszą".

Wywrócili i podeptali też rosyjską flagę.

Mateusz Piskorski, lider partii Zmiana.
© Photo courtesy of Zmiana political party/Tomasz Gzell
Zapewne w odpowiedzi, Rosjanie znów sformowali  pułk, który wyzwolił  w lutym 1945 sąsiadujący z Bydgoszczą Toruń spod hitlerowskiej okupacji.

Pułk dowodzony był wówczas ppłk Jurija Mironowicza  Kusenko, któremu za tę akcję w 1945  Rada Miasta nadała tytuł honorowego obywatela Torunia.   237 toruński desantowo szturmowy pułk został odtworzony i stał się częścią elitarnej 76 dywizji desantowo szturmowej garnizonem w Pskowie.

Historycznie Postanowieniem Naczelnego Wodza armii ZSRR nr 59 z 5 kwietnia 1945 r. za walki o zdobycie będącego hitlerowska twierdzą Torunia, nadano pułkowi zaszczytny honorowy tytuł "Toruński".

22 czerwca 2001 roku,  dyrektywą Szefa Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej, pułk został rozwiązany, a jego sztandar pułkowy został złożony w Muzeum Sił Zbrojnych Rosji.  Jednak od grudnia 2018 roku sztandar znów jest w rękach działającej jednostki —  pułku spadochroniarzy elitarnej pskowskiej 76 dywizji desantowo szturmowej.

Torunianie znani z wzajemnej awersji do Bydgoszczy dowcipnie przepowiadają, że już raz „toruński pułk" przepędzał rusofobicznych faszystów, to teraz „uprzejmi ludzie" mogą przepędzić rusofobów z Bydgoszczy. Nie ma też obaw o szybkość działania, wszak jak mawiał Kazimierz Pawlak w komedii „Sami swoi" „Ruskie wprawione, raz dwa skończą". 

I  tylko modlić się, aby żart pozostał żartem, bo kiedyś cierpliwość Moskwy wobec „hybrydowego wojowania"  nad Wisłą, może się skończyć.

Jerzy Czerski, polski publicysta

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Ławrow: Stosunki z Polską należy traktować filozoficznie
Agenci Kremla i wojna hybrydowa: ABW w służbie lepszego trollingu
Historia bez IPN: WOŁYŃ
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
Leszek Miller: Rusofobia w Polsce stała się doktryną państwową
"Na normalizacji stosunków z Polską zależy nam nie bardziej niż stronie polskiej"
Sławomir Dębski w Moskwie: „Śnieg pada"
Wstyd w Imieniu Rzeczypospolitej Polskiej
Centrum Nie-Porozumienia: Rusofob, bo mu kazali
Brawo, IPN. Piszą historię od nowa
Tagi:
Rok 2018, polityka, II wojna światowa, Armia Czerwona, pomnik, TVP Info, Instytut Pamięci Narodowej, Stowarzyszenie KURSK, Rząd RP, Chór im. Aleksandrowa, Prawo i Sprawiedliwość, Anna Zacharian, Katarzyna Cywilska, Jan Paweł II, Donald Trump, Adolf Hitler, Siergiej Andriejew, Andrzej Duda, Władimir Putin, Wisła, Kreml, Berlin, ZSRR, Niemcy, USA, Rosja, Ukraina, Warszawa, Moskwa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz