20:57 19 Kwiecień 2019
Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz występuje na antyfaszystowskiej manifestacji w Gdańsku, 21 kwietnia 2018

Polskie życie publiczne stało się przekleństwem

© AP Photo / Wojciech Strozyk
Opinie
Krótki link
Maciej Eckardt
8342

Po zaatakowaniu nożem prezydenta Gdańska, nic już w Polsce nie będzie takie samo. Zdarzały się wcześniej sytuacje krańcowe, w których z powodów politycznych zginął człowiek — choćby w Łodzi — ale nigdy jeszcze nie miała miejsca sytuacja, jaka wydarzyła się w Gdańsku, czyli udany zamach na przedstawiciela władzy, w tym przypadku samorządowej.

Trudno dzisiaj dociec, co kierowało nożownikiem. To wyjaśni śledztwo. Przynajmniej taką mam nadzieję.

Wiele wskazuje, że mamy do czynienia z osobą niezrównoważoną, odreagowującą swoją krzywdę. Tak przynajmniej wynika z okrzyków, jakie zamachowiec wznosił. Ale obojętnie, jakie rezultaty przyniesie śledztwo, wydarzenie to z pewnością wpłynie na sytuację polityczną w kraju.

Jeszcze zanim prezydent Gdańska trafił na stół operacyjny, rozpoczęły się polityczne harce.

Nieuniknione, bo Paweł Adamowicz, to postać w polskiej polityce znana, będąca w ostrej opozycji do rządu. Fighter, z którym w Gdańsku każdy musi się liczyć.

Dzisiaj, trafiony nożem, staje się dla opozycji symbolem brutalizacji życia publicznego. Nie bez kozery, wszak każdy widzi w jak wściekłym ulu żyjemy.

Polskie życie publiczne stało się przekleństwem. Rządzą nim dramaty i krew. Nienawiść i zemsta. Zapiekłość i swoisty sadyzm. Tak, sadyzm, bo niczym innym przecież nie jest stosowana namiętnie w polityce zasada nie brania jeńców, czyli ich wyrzynania. Wprawdzie zawodowego, medialnego i politycznego, ale jednak.

Polska potrzebuje przełomu. Przełomu radykalnego.

Nie ideologicznego, prawicowego czy lewicowego. Potrzebuje przełomu zasad, przełomu personalnego oraz mentalnego. Dlatego, że nawa życia publicznego — i nie chodzi tylko o rząd — spoczywa dzisiaj w rękach środowisk niebezpiecznych, spychających nas w przepaść nie tylko w kraju, ale i na arenie międzynarodowej.

Niestety, nie potrafię być optymistą. Wzajemna nienawiść wdrukowywana Polakom każdego dnia, w pierwszym rzędzie dotyka tych, którzy to robią.

Tych, którzy odpowiadają za klimat i jakość naszego życia publicznego.

Nie mamy dzisiaj żadnych autorytetów, bo zostały splute i sponiewierane, a ci którzy mogliby nimi być, kierując się instynktem samozachowawczym, z życia publicznego się wylogowali.

Polska dzisiaj, to jeden wielki dramat.

Kraj na wskroś teoretyczny.

Silny jedynie pyskiem i knutem (służbami) w stosunku do własnych obywateli.

Polska dzisiaj, to ryba rozkładająca się od głowy. Państwo żyjące w świecie wyimaginowanych zagrożeń, agentów i spisków.

Polska, to jedna wielka psychodelia, podkręcana z zewnątrz, gdzie szkodliwa dla nas narracja, trafia na jakże podatny grunt.

Źle się dzieje. Naprawdę źle.

Naprawdę, czas na przełom. Radykalny. Do imentu.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tekst jest publikowany za zgodą Redakcji gazety Myśl Polska. Oryginał pierwotnie ukazał się na stronie Myśl Polska.

Zobacz również:

Paweł Adamowicz zmagał się z językiem nienawiści
A mogłoby być w Polsce z sensem
Owsiak o ataku na Adamowicza: To jest momentami dziki kraj, nie róbcie tego
Żuliki z Platformy Obywatelskiej
Paweł Adamowicz żyje: najbliższe godziny będą decydujące
On jest Antoni, nikt go nie dogoni
Moment ataku na prezydenta Adamowicza trafił na wideo
Tagi:
przestępstwo, życie, polityka, krew, WOŚP, Rząd RP, Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość, Paweł Adamowicz, Łódź, Gdańsk, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz