17:17 25 Marzec 2019
Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz występuje na antyfaszystowskiej manifestacji w Gdańsku, 21 kwietnia 2018

Czy atak na Adamowicza był motywowany politycznie?

© AFP 2019 / Simon Krawczyk
Opinie
Krótki link
Stanisław Lewicki
4194

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz zmarł w wyniku ugodzenia nożem. Dlaczego doszło do zamachu i czy można było mu zapobiec?

Zamach miał miejsce podczas imprezy, związanej z finałem zbiórki organizowanej przez fundację WOŚP pana Owsiaka, w tym mieście. Media zalała fala komentarzy, gdzie egzaltacja miesza się z histerią, politycznym kabotynizmem i zwykłym hejtem oraz głupotą.

Ale ujawniły się także hieny, które zwietrzyły łatwą polityczną korzyść i rozpoczęły grę na wykorzystanie sytuacji.

Doszło do zamachu na osobę publiczną pełniącą ważne stanowisko. Czy atak był motywowany politycznie?

Z tego co mówił sam sprawca, miał on pretensje do Adamowicza i PO za wyrok i „tortury". Ten wyrok otrzymał z powodu kilku napadów na placówki bankowe z użyciem broni i atak na policjanta. Niedawno wyszedł z więzienia. Był to zatem przypadek, kiedy sprawca dokonuje ataku z powodu przekonania, że dana osoba jest „winna" jego osobistym perypetiom. To, że nie ma żadnych obiektywnych podstaw by tak sadzić, nie jest dla sprawcy ważne, gdyż ma on zachwianą oceną sytuacji, zaś jakiegoś winnego jego psychika znaleźć musi.

Jest to przypadek, w jakiś sposób, podobny do zapomnianego już ataku rolnika-rencisty na byłego prezydenta Wojciecha Jaruzelskiego.

Wojciech Jaruzelski
© Sputnik / Leonid Swiridow
Kamieniem uderzył on w głowę Jaruzelskiego, w wyniku czego ten odniósł poważne obrażenia.

Różnica jest taka, że wspomniany rolnik faktycznie mógł zostać pokrzywdzony przez ówczesne prawo, natomiast w przypadku osobnika, który zaatakował Adamowicza, należy raczej zastanawiać się nad tym, dlaczego otrzymał on tak mały wymiar kary, tylko pięć i pół roku więzienia, za kilka napadów z bronią.

Gdyby to było w USA, to zapewne orzeczona łączna kara wynosiłaby kilkadziesiąt lat więzienia, zaś ataku na policjanta, najpewniej by w ogóle nie przeżył, znając sposób działania amerykańskiej policji.

Polski wymiar sprawiedliwości potraktował go łagodnie, a ponadto proces resocjalizacji w zakładzie karnym nie dał żadnych rezultatów i w efekcie tego wypuszczono na wolność jeszcze bardziej niebezpiecznego człowieka. Mamy tu porażkę polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Inna kwestia to słabe zabezpieczenie imprez masowych.

Jak piszą media, gdańska impreza nie była nawet zgłoszona policji jako impreza masowa, co skutkowało mniejszym poziomem ochrony. Choć w tym przypadku, to zapewne niewiele by pomogło, ale w innych przypadkach może to mieć znaczenie dla powstrzymania atakującego.

Jestem zdziwiony ogólnie bardzo pobłażliwym traktowaniem w polskiej praktyce przypadków zakłócania imprez masowych poprzez wtargniecie na scenę. Miało to miejsce w Gdańsku i wiemy jakie były skutki.

A nie tak dawno, w Bydgoszczy, doszło do próby zakłócenia występu słynnego Chóru Aleksandrowa, poprzez wtargniecie na scenę dwóch aktywistów politycznych. Nie wiadomo jak ten ich czyn zostanie ostatecznie potraktowany, ale na miejscu zostali oni jedynie spisani przez policję i wypuszczeni, po czym pikietowali przeciwko koncertowi. Według mnie, takie przypadki zakłóceń imprez masowych powinny być traktowane o wiele bardziej restrykcyjnie przez prawo.

Porównuje się też przypadek w Gdańsku do ataku na biuro poselskie w Łodzi, w wyniku którego śmierć poniósł asystent posła a inny pracownik biura został poważnie ranny.

Sprawca czynu, według dostępnych danych, kierował się czystą polityczną nienawiścią i nie miał wobec ofiar żadnych osobistych pretensji. To istotna różnica.

I jeszcze jedno pytanie. Czy poziom politycznej walki w Polsce jest zbyt wysoki i może powodować, że jakieś osoby będą dokonywać ataków motywowanych politycznie? Zapewne niektórzy politycy i osoby kreujące przekaz w mediach przekraczają bariery i przykładów na to jest dostatecznie dużo po obu stronach barykady.

Tym niemniej, przypadkowi gdańskiemu trudno przypisać taką przyczynę, gdyż mamy tu do czynienia bardziej z atakiem psychopaty.

Na dodatek, nie tylko nie potrafiącego ocenić pod względem moralnym swego czynu, ale nawet poprawnie kalkulować. Tacy się zdarzają i zdarzać się będą i tylko w nieznacznym stopniu można zwiększyć bezpieczeństwo poprzez ścisłe stosowanie się do właściwych zasad, procedur i stanowienie odpowiedniego prawa.

W przypadku gdańskim, w każdym z tych obszarów były błędy, ale nie ma żadnej pewności, że gdyby było inaczej, to do zamachu by nie doszło.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tekst jest publikowany za zgodą Redakcji gazety Myśl Polska. Oryginał pierwotnie ukazał się na stronie Myśl Polska.

Zobacz również:

Paweł Adamowicz: człowiek, który sprawił, że Rosjanie zakochali się w Polsce
Choroba psychiczna przyczyną tragedii? Kim jest zabójca Pawła Adamowicza
„Nasz wielki przyjaciel”: Pawła Adamowicza wspominają mieszkańcy obwodu kaliningradzkiego
"Stop Nienawiści". W Polsce odbywają się marsze poświęcone pamięci Pawła Adamowicza
Duda: Dzień pogrzebu Pawła Adamowicza będzie dniem żałoby narodowej
Paweł Adamowicz zmagał się z językiem nienawiści
Moment ataku na prezydenta Adamowicza trafił na wideo
Tagi:
atak, zabójstwo, polityka, Chór im. Aleksandrowa, WOŚP, Jurek Owsiak, Wojciech Jaruzelski, Paweł Adamowicz, USA, Łódź, Bydgoszcz, Gdańsk, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz