09:38 22 Marzec 2019
Połów sandaczaObwód kaliningradzki

I ucieknie sandacz z Krynicy Morskiej

© Sputnik . Igor Zarembo © Sputnik . Igor Zarembo
1 / 2
Opinie
Krótki link
91325

Dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej (RZGW) Wody Polskie w Gdańsku wydał pozwolenie wodnoprawne na wykonanie kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną. To jeden z dokumentów, które inwestor musi uzyskać, by rozpocząć budowę nowej drogi wodnej między Zalewem Wiślanym a Zatoką Gdańską.

O wydaniu decyzji kończącej postępowanie — wszczęte na wniosek Urzędu Morskiego w Gdyni — o udzielenie pozwolenia wodnoprawnego na wykonanie urządzeń wodnych, w ramach zadania inwestycyjnego Budowa drogi wodnej łączącej Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską poinformował PAP we wtorek rzecznik prasowy Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie w Gdańsku Bogusław Pinkiewicz. Decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności.

Jak zapowiada resort, pierwsze jednostki przez kanał żeglugowy o długości 1,3 km i 5 metrów głębokości będą mogły przepłynąć w 2022 roku. Inwestycja ma kosztować ok. 880 mln zł; będzie finansowana w całości z budżetu państwa.

Rosja wielokrotnie wyrażała obawy, że realizacja tego projektu może negatywnie wpłynąć na ekologię całego regionu bałtyckiego. Biją też na alarm polscy ekolodzy i mieszkańcy samej Mierzei Wiślanej, którzy rozumieją unikatowość tego półwyspu. Przeciwny jest także marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk, który przytacza liczne argumenty, m.in. ignorowanie zdania mieszkańców, zaniżony koszt inwestycji i znaczne zagrożenie dla środowiska i obszarów chronionych.

Zaniepokojeni są też członkowie Koalicji Czystego Bałtyku łączącego 27 organizacji z 9 krajów regionu bałtyckiego (Danii, Niemiec, Łotwy, Litwy, Polski, Rosji, Finlandii, Szwecji, Estonii). Przecież negatywne skutki zakłócenia równowagi ekologicznej mogą dotknąć nie tylko region południowego Bałtyku, ale też rozszerzyć się dalej na północ, dotknąć krajów skandynawskich.

Komisja Europejska bada obecnie wnioski naukowe przemawiające za budową kanału żeglugowego oraz argumenty natury geopolitycznej, które na jej prośbę przygotowało Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Według ministerstwa przekop Mierzei Wiślanej to inwestycja kluczowa, która ma ożywić gospodarczo Warmię i Mazury, a jednocześnie projekt ten realizowany jest pod kątem bezpieczeństwa państwa.

Na bezpieczeństwo Polski to raczej nie wpłynie — uważa przewodniczący kaliningradzkiego regionalnego oddziału międzyregionalnej ekologicznej organizacji społecznej „Zielony Front Oleg Iwanow. — Ale już w charakterze obiektu rybno-przemysłowego region może stracić.

Dziki w lesie pod Monachium
© AP Photo / Matthias Schrader
Jak wyjaśnił Sputnikowi Oleg Iwanow, mierzeja to wyciągnięty półwysep, który oddziela Zalew Wiślany od Morza Bałtyckiego. Woda w nim jest praktycznie słodka. Dzięki temu w zalewie pływają różne gatunki ryb, których środowiskiem do życia jest woda słodka. W rezultacie sztucznego podziału mierzei kanał odetnie od niej wyspę, zmianie może ulec współczynnik zasolenia wody, co ujemnie wpłynie na przemysł rybny, bo przecież istotnie może zmaleć, a nawet zniknąć taki na przykład sandacz.

Ucierpią też kurorty takie jak Krynica Morska, Przebrno i cztery rezerwaty przyrody. Występują tam rzadkie rodzaje roślin, zwierząt, które nie będą mogły swobodnie przemieszczać się po polskiej części Mierzei Bałtyckiej, ptaków. Areał występowania ptaków lądowych zostanie rozdzielony przeszkodą nie do pokonania, i one nie będą w stanie przelatywać z jednego miejsca na drugie. To może zaburzyć równowagę lokalnego ekosystemu, a nawet doprowadzić do wymarcia poszczególnych gatunków, które teraz występują na tej części, z której planuje się zrobić wyspę w rezultacie budowy kanału.

Struktura Ziemi
© Depositphotos / Shad.off
Zdaniem Olega Iwanowa tutaj ryzyko jest znacznie większe niż przy budowie sztucznej wyspy, która powstanie w ramach programu budowy drogi morskiej łączącej Zalew Kaliningradzki z Zalewem Gdańskim.

— To raczej wymuszona decyzja. Wyspa w kształcie elipsy o powierzchni 181 ha zostanie zbudowana z odpadów po przekopie kanału, bo przecież trzeba je jakoś utylizować. Taka praktyka istnieje na świecie od dawna. Sztuczne wyspy są w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Japonii. Teoretycznie Polacy mogą ją zastosować. Niezbędne jest przeprowadzenie ekspertyzy gruntów na brak poważnych substancji zanieczyszczających i trzeba przejść wszystkie niezbędne międzynarodowe ekspertyzy, w tym z Unią Europejską i Rosją. Ponieważ chodzi o projekt transgraniczny, który będzie wywierać wpływ na wszystkie strony. Powinny mieć miejsce procedury uzgadniające wszystkie prace. Ich zlekceważenie może być powodem skierowania sprawy do różnych międzynarodowych instancji sądowych. Ale według mnie sama wyspa kardynalnie na ekosystem nie wpłynie. Istotny wpływ może natomiast wywrzeć kanał. Ale Unia Europejska może zabronić Polsce realizacji takiego projektu, bowiem prawo międzynarodowe jest nadrzędne wobec prawa narodowego — powiedział Oleg Iwanow.

Zobacz również:

Polska może powiększyć swoje terytorium. Co na to Rosja?
Naukowcy dotarli do tajemniczego jeziora na Antarktydzie
Niesamowite odkrycie w kamczackim wulkanie
Tagi:
kanał, Oleg Iwanow, Zatoka Gdańska, Zalew Wiślany, Mierzeja Wiślana
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz