01:30 19 Czerwiec 2019
Aktorka Ludmiła Sawieljewa w roli Nataszy Rostowej na planie filmu Wojna i pokój

„Z Leningradu uciekły już ptaki i zwierzęta”

© Sputnik . V. Uvarov
Opinie
Krótki link
1360

Aktorka Ludmiła Sawieljewa wcieliła się w rolę Nataszy Rostowej w filmie „Wojna i pokój” i w 1969 roku odebrała w Los Angeles Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny jako przedstawicielka tego filmu.

Aktorka urodziła się 24 stycznia 1942 roku w oblężonym Leningradzie. Styczeń był jednym z najcięższych miesięcy: codziennie umierało 265 dzieci, a przy tym utrzymywała się wysoka liczba urodzeń — do 150 niemowląt w dzień. Większość z nich kończyła jednak tragicznie.

Ludmiła urodziła się w kuchni jednego z mieszkań w Leningradzie.

— Udało nam się przeżyć po pierwsze dzięki temu, że przed odjazdem na front tata postawił nam piecyk żeliwny (…) I mieliśmy dużą kuchenkę, którą opaliliśmy drewnem lub czymś innym. Gazu oczywiście nie było, wody także. Trzeba było chodzić po wodę nad Newę — wspomina aktorka w wywiadzie dla Sputnika. — Kiedy mamie skończyło się mleko, było ciężko. Mama chodziła na targ i kupowała klej w kostkach, przypominających mydło. Gotowała go cały dzień i wychodził kisiel. I wszyscy go jedliśmy. Oczywiście było trudno, ciężki czas. Z Leningradu uciekły już ptaki i zwierzęta. Ja w ogóle byłam okrąglutka po tym kisielu, ale cała owrzodzona — mówi Sawieljewa.

W „Wojnie i pokoju" bohaterka Sawieljewa zmuszona będzie uciekać z płonącej Moskwy przed Napoleonem. Ale Ludmiła miała z czym porównywać:

— Przeżyliśmy. Mama opowiadała o Drodze Życia (…) Zebrała resztkę rzeczy, jaka nam pozostawała, paliliśmy przecież w piecu przedmiotami i meblami (…) I nas wywieziono. To było straszne. Wokół wpadające do jeziora samochody razem z dziećmi i rodzicami. Ale nam się poszczęściło. Po blokadzie każde jedzenie wydawało się niewypowiedzianym luksusem.

— Bardzo dobrze pamiętam okres po blokadzie. I to też był straszny czas (…) Żyło nam się źle i monotonnie (…) Któregoś razu przysłano nam puszkę z kiełbasą. Spróbowałam kawałeczek, potem jeszcze jeden i jeszcze dwa, i tak całą puszkę. Rozumiałam, że robię rzecz straszną, dlatego że poza mną była jeszcze siostrzyczka dwa lata starsza ode mnie, mama, tata i babcia, i wszystkim się należało. Kiedy przyszła mama, wpadłam w histerię przez to, że zjadłam całą kiełbasę. Ale mama mnie uspokoiła i powiedziała, że przeżyjemy, coś ugotujemy".

Zobacz również:

Niemiecka gazeta krytykuje Rosję za gloryfikację blokady Leningradu
Echa II wojny światowej: walka o zabytki kultury czy rewidowanie historii?
Cud w Leningradzie. Jak Tu-124 wodował na Newie
Tagi:
blokada, Ludmiła Sawieljewa, Leningrad
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz