16:44 25 Marzec 2019
Donald Trump i Kim Dzong Un

Od rakiet po inwestycje: czego się spodziewać po spotkaniu Trumpa z Kimem?

© AP Photo / Evan Vucci, Wong Maye-E, File
Opinie
Krótki link
8210

Wielkimi krokami zbliża się drugi szczyt Stanów Zjednoczonych i Korei Północnej. Choć nie ogłoszono jeszcze dokładnej daty i miejsca spotkania, coraz większą popularność zyskuje punkt widzenia, że odbędzie się ono w wietnamskim Đà Nẵng pod koniec lutego.

Co wyjątkowego oznacza to dla Pjongjangu i Waszyngtonu? Co takiego strony mogą sobie zaoferować w czasie rozmów? Te i inne pytania na temat nadchodzącego spotkania Sputnik omówił z wiodącymi południowokoreańskimi ekspertami.

Cicha przystań

Wzmianka o wietnamskim Đà Nẵng jako możliwym miejscu spotkania nie jest przypadkowa. Rozmowy amerykańskiego lidera z przewodniczącym Rady Państwowej KRLD do łatwych należeć nie będą, przywódcy potrzebują więc miejsca, gdzie będą mogli sobie pozwolić na spokojne i szczere negocjacje, w cztery oczy. Może to być też znaczne ustępstwo ze strony Korei Północnej. Tak uważa profesor z Gyeongsang National University Park Jong Chol.

„W Đà Nẵng w czasie wojny wietnamskiej mieściło się dowództwo piechoty morskiej USA, dlatego dla Amerykanów to znajome miejsce, które nadaje się do przeprowadzenia drugiego amerykańsko-północnokoreańskiego szczytu. Ale dla Korei Północnej ważne, aby miejsce rozmów było na poziomie Singapuru, gdzie odbyło się pierwsze spotkanie. Dlatego jeśli to nie Pekin, Szanghaj, Hanoi czy inne miasto, w którym Pjongjang dysponuje potężną siecią dyplomatów i funkcjonariuszy bezpieczeństwa państwowego, a właśnie Đà Nẵng zostało rzeczywiście wybrane w charakterze miejsce przeprowadzenia drugiego szczytu USA-KRLD, z dużym prawdopodobieństwem Korea Północna ustąpiła żądaniom strony amerykańskiej" — uważa ekspert.

Nawet jeśli nie będzie to Đà Nẵng, do spotkania dojdzie najpewniej w Wietnamie.

Rakiety do wywiezienia

Brak konkretnych ustaleń dotyczących denuklearyzacji po pierwszym spotkaniu Trumpa z Kimem i brak jakichkolwiek nowych praktycznych działań ze strony KRLD od czerwca ubiegłego roku naprowadzają na myśl, że jeśli drugi szczyt mimo wszystko się odbędzie, dojdzie na nim do podpisania rzeczywiście nietuzinkowych porozumień.

„We wrześniu ubiegłego roku mówiono o możliwym zamknięciu ośrodka badań jądrowych w Jongbjon, dlatego w czasie drugiego amerykańsko-północnokoreańskiego szczytu można się spodziewać demonstracji głębszego procesu denuklearyzacji" — mówi kierownik Ośrodka Badań Korei Północnej Instytutu Sejong Cheong Seong-Chang.

„KRLD może zaoferować częściowe lub pełne zniszczenie wszystkich ICBM, ale ponieważ samodzielnie Korea Północna utylizować ich nie może, spróbuje zorganizować ich likwidację poprzez wywiezienie do Rosji lub Chin. „Ale dla USA, które podejrzliwie spoglądają na kontakty Pjongjangu z Pekinem i Moskwą, taki długoterminowy proces przekazywania potencjału jądrowego w ręce sojuszników Korei Północnej może być odebrany jako „niepełna denuklearyzacja". Dlatego można oczekiwać, że osiągnięcie zgody w danej kwestii będzie przedmiotem długich rozmów i zaciekłych sporów" — podkreśla Cheong.

Jednocześnie zdaniem Park Jong Chola porozumienie w sprawie likwidacji części lub znacznej ilości ICBM znajdujących się w gestii Pjongjangu zostanie najprawdopodobniej osiągnięte. I w tym celu może dojść do oddelegowania do KRLD przedstawicieli USA, Chin, Rosji, Wielkiej Brytanii, Francji — stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ — i Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, którzy będą pomagać w dziele likwidacji arsenału międzykontynentalnych pocisków rakietowych.

Czego chce Korea Północna

Jednym z głównych żądań KRLD w zamian za nuklearne rozbrojenie jest zniesienie sankcji, które utrudniają północnokoreańskim władzom realizację nowego kursu na priorytetowy rozwój gospodarki.

„Korea Północna będzie najwyraźniej domagać się od USA, w pierwszej kolejności, zniesienia sankcji finansowych, ograniczeń w eksporcie do KRLD produktów ropopochodnych, a także osłabienia innych restrykcji. W związku z tym między Koreą Północną i USA rozgorzeją dyskusje na temat intensywności znoszonych sankcji. Ale choć walka będzie ostra, zarówno Trump, jak i Kim Dzong Un potrzebują teraz transakcji" — uważa Cheong Seong-Chang.

Jego zdaniem nadzieję na udane rozwiązanie problemu daje zarówno wysłanie w charakterze głównego północnokoreańskiego negocjatora stratega Kim Hyuk-chola zamiast dotychczasowego wiceministra Choi Sun-hee, a także to, że Pjongjang i Waszyngton są teraz zgodne co do tego, że drogą drobnych ustępstw można osiągnąć znacznie więcej.

Jakie ustępstwa mogą poczynić USA

W obecnych warunkach szczyt USA-KRLD będzie Trumpowi bardzo na rękę, bo pozwoli przekierować uwagę amerykańskiej publiczności z dochodzenia w sprawie „rosyjskiego śladu", budżetu na budowę muru na granicy z Meksykiem i innych wewnątrzpolitycznych nieporządków na inne sprawy. Tym niemniej, jeśli ukształtuje się opinia, że Trump poszedł na zbyt duże ustępstwa, to będzie to miało bardzo zły wpływ na jego szanse reelekcji. Dlatego amerykański przywódca będzie się starał osiągnąć maksymalny efekt przy jak najmniejszym wysiłku.

„Wydaje się, że USA zaproponowały jako warunek demontażu ośrodka badań jądrowych w Jongbjon i wywozu międzykontynentalnych pocisków balistycznych możliwość zdeponowania dużej sumy na współpracę gospodarczą w celu dalszego inwestowania w Koreę Północną. I jeśli Północ przystanął na taką propozycję ze strony USA, oznacza to, że Pjongjang i Waszyngton porozumiały się też w kwestii otwarcia w Korei Północnej biura łączności z rozmieszczonymi w nim na stałe specjalistami ds. nuklearnych, co będzie jedynym z sub-warunków realizacji porozumienia" — mówi docent z Universityof North Korean Studies Kim Jung.

„Dla Trumpa drugi szczyt USA-KRLD jest etapem przygotowań do przyszłorocznych wyborów prezydenckich, na których zamierza ubiegać się o reelekcję. W związku z tym są głosy, że na nadchodzącym szczycie Trump obierze sobie za cel otwarcie biura ds. łączności pomiędzy Koreą Północną i USA. Utworzenie takiego biura w charakterze ważnego narzędzia denuklearyzacji pozwoliłoby złożonym z wysokich rangą urzędników i uczonych zespołom ds. nawiązania stosunków dyplomatycznych między KRLD i USA oraz likwidacji broni nuklearnej znajdować się na stałe w Korei Północnej i przez długi czas promować denuklearyzację. Rachuby są tu takie, że w przededniu wyborów byłby to dobry powód do przedłużenia czasu przebywania Trumpa u władzy" — reasumuje Park Jong Chol.

Zobacz również:

NATO szykuje się do wygaśnięcia Traktatu INF
USA rozmieszczą w Japonii radar antyrakietowy
USA zwróciły się do Rosji o pomoc w agendzie rozmów z KRLD
Tagi:
denuklearyzacja, rozbrojenie, rozmowy, Donald Trump, Kim Dzong Un, Wietnam, Korea Północna, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz