Widgets Magazine
18:24 14 Październik 2019
Węgierski parlament w Budapeszcie, Węgry

„Orban ma zbyt pragmatyczny stosunek do wschodnich partnerów”

© Sputnik .
Opinie
Krótki link
Autor
4380
Subskrybuj nas na

Jednomyślne w wielu kwestiach państwa Grupy Wyszehradzkiej w ostatnim czasie nie zawsze wykazują solidarność. Jednym z powodów takiego niezgrania jest sytuacja z chińskim koncernem Huawei, którego wizerunek aktywnie dyskredytują w Europie Stany Zjednoczone.

Polska i Czechy są gotowe zrezygnować z chińskich usług telekomunikacyjnych, podpisując się tym samym pod oskarżeniem Pekinu o szpiegostwo w sieci. Węgry natomiast wolą zachować w relacjach z Chinami neutralność.

Orban i dyktando Moskwy

Poproszony o skomentowanie niedawnego oświadczenia premiera kraju Viktora Orbana w sprawie odrzucenia próśb Stanów Zjednoczonych o zwiększenie presji na Chiny i Rosję, węgierski politolog Gabor Stier w wywiadzie dla Sputnika zauważa, że w ostatnich latach Węgry próbują prowadzić niezależną politykę, co nie wszystkim się podoba.

„Węgry nie chcą uczestniczyć w sporach wielkich mocarstw i budować stosunków z Chinami bądź Rosją według wytycznych Waszyngtonu. Orban rozumie, że polityka, zwłaszcza zagraniczna, to ciągłe targowanie się. Politycy zawsze usiłują dochodzić do jakiejś granicy, próbują wybadać, ile im można. Orban chce, żeby Węgry stały się bardziej niezależne w przestrzeni politycznej" — mówi Gabor Stier. Zdaniem Aleksandra Stykalina, wiodącego pracownika naukowego Instytutu Slawistyki RAN, to oświadczenie nie wnosi nic nowego do stanowiska premiera Węgier.

„Orban nigdy nie dawał najmniejszych podstaw ku temu, by uważać go za polityka robiącego coś pod dyktando Rosji. Rosja potrzebna mu jako przeciwwaga wobec presji Brukseli" — zauważa Stykalin w komentarzu dla Sputnik Polska. Ponadto, w przekonaniu eksperta, Orban może i będzie prowadzić niezależną od Rosji politykę, ale tylko w stopniu, na jaki pozwala mu zależność jego kraju od rosyjskich surowców energetycznych oraz potrzeba rosyjskiego wsparcia w konfrontacji z UE.

Zdaniem Gabora Stiera błędne byłoby myślenie, że rozmowami na temat samodzielności Węgry dają do zrozumienia, że nie ufają NATO i chcą opuścić Sojusz. „Wpływ USA jest bardzo duży, Budapeszt temu nie zaprzecza. Jednocześnie Węgry próbują odstąpić o krok czy dwa, żeby utrzymać i obronić swojej suwerenności w polityce zagranicznej i nie robić wszystkiego według wytycznych Waszyngtonu" — uważa Gabor Stier.

Samodzielna polityka niektórych państw nie znajduje poparcia nie tylko w Waszyngtonie, ale też w Unii Europejskiej. Jeszcze większy niepokój budzi chęć prowadzenia dialogu z „niewygodnymi" państwami, jaką przejawiają niektórzy członkowie NATO i UE. Jak wyjaśnia węgierski politolog, Węgrom nie podoba się panujący wobec Rosji stosunek. „Często można usłyszeć: nie należy rozmawiać z Rosją, jeśli Waszyngton nie jest tym zainteresowany, nie można rozmawiać z Chinami, bo Chiny i USA się pokłóciły" — zauważa Gabor Stier. „Węgry nie będą reagować na takie apele, lecz podejmą próbę prowadzenia z Rosją i Chinami względnie samodzielnej polityki". Takie przypadki w Europie już znamy. Niemcy dają taki przykład, wspierając budowę Gazociągu Północnego 2 i utrzymując dobre relacje z Chinami. „Dlaczego więc my nie może budować razem z Chinami drogi kolejowej Belgrad-Budapeszt"?— pyta węgierski politolog.

Węgierski szlak jedwabny

Rzeczywiście chińskie inwestycje odgrywają w regionie niepoślednią rolę. Węgry są największym w Europie Środkowowschodniej centrum chińskich inwestycji. One skupiają jedną trzecią wszystkich inwestycji z tego kraju. Dość wspomnieć, że do 2017 roku chińskie inwestycje na Węgrzech wyniosły 4,1 mld dolarów, powstało ok. 10 tys. miejsc pracy. Ale, jak uważa Gabor Stier, Węgry nie wiążą swojej przyszłości finansowej z Chinami, chociażby dlatego, że chińskich inwestycji jest mimo wszystko za mało. „Jeśli zarzuca się nam, że mamy z Chinami bardzo zażyłe kontakty i narusza to interesy USA, to dlaczego nie otrzymujemy chińskich pieniędzy?" — pyta Gabor Stier.

Zdaniem Aleksandra Stykalina Węgry trudno podejrzewać o dużą zależność od Chin: ten kierunek nie jest dla Węgier pierwszorzędny zarówno z punktu widzenia polityki zagranicznej, jak i stosunków gospodarczych. „To, że Orban mówi o Chinach to znak, że doskonale rozumie rolę Chin na arenie międzynarodowej. A to oznacza, że im głębiej w las, tym bardziej trzeba się będzie liczyć ze zdaniem Chin w tych czy innych kwestiach. Ale ja jak na razie nie widzę, co mogłoby świadczyć o wzroście zależności Węgier od Chin czy większej obecności chińskiego czynnika w polityce Budapesztu, w związku z czym problem osłabienia zależności od Chin nie stoi na porządku dziennym" — mówi rosyjski ekspert.

Premier Węgier Viktor Orban
© Sputnik . Alexey Vitvitsky
Zdaniem Gabora Stiera Chiny, jak każdy kraj, dąży do realizacji własnych interesów, dlatego nawet w ramach współpracy byłoby rzeczą krótkowzroczną zezwalać Pekinowi na wszystko. „My bardzo dużo mówimy o współpracy z Chinami i wychodzi na to, że wszystko idzie tak, jak chcą Chiny". Ale w wielu przypadkach interesy obydwu krajów rzeczywiście są zbieżne. Przykładem tego jest droga kolejowa pomiędzy Belgradem i Budapesztem, część projektu Szlaku Jedwabnego, czy też, jak nazywają go Chińczycy, One Belt, One Road. Węgierska część drogi, której wartość oceniana jest na 1,8 mld dolarów, w 85% finansuje Eksportowy-importowy bank Chin w postaci kredytu na 20 lat o rocznym oprocentowaniu 2,5%. Jej budową zajmuje się chińska spółka China Railway International Corporation. „Jeśli nie mamy pieniędzy na budowę infrastruktury, a Chińczycy budują, to oczywiście współpracujemy. Ale ja tak czy inaczej konsekwentniej broniłbym interesów Węgier" — mówi Gabor Stier.

5G — to dobrze, a rolnictwo — jeszcze lepiej

Do sytuacji z chińskim koncernem Huawei Węgry odnoszą się inaczej niż pozostałe kraje Grupy Wyszehradzkiej. Choć tak jak w przypadku z Polską i Czechami Huawei aktywnie współpracuje z Węgrami w zakresie sieci 5G i od początku swojej działalności w 2005 roku spółka zainwestowała w Węgry 1,2 mld dolarów. „My inaczej do tego podchodzimy. Orban ma zbyt pragmatyczny stosunek do wschodnich partnerów, żeby mieszać się w biznes. Sytuacja z Huawei to nie problem. Węgry mówią, że spróbują zbudować dobre, pragmatyczne relacje z Chinami" — mówi Gabor Stier. Jednocześnie, dodaje politolog, w większym stopniu należałoby wspierać inwestycje w rolnictwo, żeby Węgry miały możliwość większego eksportu na Wschód. „Kiedy mówimy, że trzeba rozwijać dobre relacje ze wschodnimi państwami, to mowa nie tylko o pożyczkach i inwestycjach. Dla nas korzystny byłby eksport. Ale jak na razie nie mamy czego eksportować i w tym problem" — zauważa Stier.

W tym kontekście wsparcie finansowe ze strony UE jest wciąż znaczne. Dla porównania, w tymże 2017 roku, jako członek strefy euro Węgry otrzymały 4,049 mld euro. Jeśli inwestycje ze Wschodu mają dla Węgier znaczenie nie tyle w sensie gospodarczym, co politycznym, to w handlu zagranicznym Węgry w 80% zależą od Unii Europejskiej. „Bez tych pieniędzy Węgry by się w zasadzie nie rozwijały. Natomiast wewnątrz Unii Europejskiej jesteśmy uzależnieni głównie od Niemiec. Jeśli nie byłoby niemieckich nakładów kapitału, jeśli koncerny Audi, Mercedes, BMW nie montowałyby samochodów na Węgrzech, wzrost PKB byłby o jeden procent niższy. Bez innych europejskich pieniędzy, PKB zmniejszyłby się o kolejny 1%. Brak tych 2% to już stagnacja. Jesteśmy mocno uzależnieni od Europy" — przypomina Gabor Stier.

Trump zadowolony z demokracji na Węgrzech

Jednym z bolesnych dla Węgier tematów pozostaje zdaniem politologa nierozwiązany problem mniejszości narodowej na Ukrainie. Politolog nie może przy tym wyobrazić sobie sytuacji, żeby Węgry zrezygnowały z uprzednio obranego kursu na obronę swoich interesów narodowych w regionie. „To żywy problem. Ale my się nie poddaliśmy. Ukraina ze swej strony nie robi nic, do tego trwają tam teraz przygotowania do wyborów, dlatego na nic dobrego nie liczymy. Dlatego Węgry zajęły wyczekujące stanowisko" — mówi Gabor Stier.

Jednocześnie błędem jest oskarżać Węgry o zamierzoną niechęć do przyjęcia Ukrainy do grona państw NATO. Jak wyjaśnia politolog, Węgry nie stałyby na przeszkodzie euroatlantyckiej integracji Ukrainy, jeśli znalazłby się inny sposób na to, by Ukraina przestała łamać prawa węgierskich i innych mniejszości narodowych. „W związku z tym prosimy o pomoc USA, aby wywarły nacisk na Ukrainę" — mówi Gabor Stier. „Proszę nie zapominać, że węgiersko-amerykańskie relacje poprawiły się w ostatnim roku-półtora roku. Nowy amerykański ambasador w Budapeszcie mówił, że nie ma problemów z węgierską demokracją. USA podjęły próbę nawiązania z Budapesztem dialogu. Wcześniej, za rządów Obamy, wszystko wyglądało inaczej".

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

MSZ Węgier o „miliardowym biznesie" UE i Rosji
Jeśli chodzi o gaz, Węgry myślą trzeźwo
Dlaczego Węgry zacieśniają współpracę z Rosją
Tagi:
Viktor Orban, Chiny, Węgry, USA, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz