Widgets Magazine
01:31 19 Lipiec 2019
Kościół Mariacki w Krakowie

Chrzest jeszcze nikomu nie zaszkodził

© Sputnik . Eugene Odinokov
Opinie
Krótki link
Grażyna Garboś
111619

Nietrudno zauważyć, że ostatnio coraz częściej w mediach pojawiają się publikacje sugerujące Polakom, że nie są już tak wierzącym narodem, jak kiedyś, że coraz mniej osób chodzi do kościoła, że chrzczonych jest coraz mniej dzieci.

Co mają na celu podobne artykuły? Czy są tematem zastępczym z braku innych? Czy też mają zniechęcić Polaków do bycia osobą wierzącą?

Co najciekawsze, publicyści na poparcie swoich tez przytaczają statystyki. Autor jednego z takich artykułów, powołując się na Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego, pisze: „ Od 1990 do 2014 roku liczba udzielonych chrztów zmniejszyła się prawie o 200 tysięcy (dane z lat późniejszych nie znajdują się na stronie instytutu)." Jeśli zaglądniemy na stronę Instytutu, to okaże się, że dane z lat późniejszych są, ale pewnie nie pasowały autorowi, bo nie popierają jego tezy. I nie trzeba być wielkim statystykiem, żeby domyślić się, że ustalenie dokładnej liczby chrzczonych dzieci w jakimś konkretnym roku jest trudne, bo nie wszyscy czynią to w pierwszym roku życia, a oprócz tego dzieci niestety też umierają…I podawana liczba chrztów zawiera też osoby dorosłe, które przystąpiły do tego sakramentu.

Na przykład w latach 2015,2016,2017 różnica między liczbą narodzonych dzieci i liczby chrztów w tych latach jest rzędu od kilkuset osób do kilku tysięcy.

Jeśli zapomnimy o liczbach, z powodu których można spierać się nieskończenie, to trzeba przyznać, że rzeczywiście w porównaniu z okresem sprzed 20 lat zmienił się stosunek do kwestii chrztu dzieci. Kiedyś nawet członkowie PZPR-u chrzcili swoje dzieci, nie wdając się w zbędne dyskusje. Na zmiany w świadomości społeczeństwa wskazał też rozmówca Sputnika ksiądz Ireneusz z Warszawy.

„Nasi rodzice inaczej podchodzili do kwestii chrztu. Z jednej strony wiedzieli, czym jest sakrament chrztu świętego, a z drugiej strony była obawa, że nie daj bóg, jeśliby dziecko zmarło i było nieochrzczone, co się z nim stanie. To nie tyle kwestia raju i piekła, lecz wieczności. Teraz takiej świadomości wśród młodych rodziców nie ma. Oni się nad tym nie zastanawiają.

Jeszcze jedna obserwacja — mamy luty i dopiero w sobotę będę miał pierwszy chrzest za ten okres. A dlaczego? Bo ludzie myślą — zima, żeby dziecko się nie rozchorowało."

Petro Poroszenko z wizytą w Polsce
Służba prasowa prezydenta Ukrainy
Socjolodzy podkreślają, że Polacy stają się społeczeństwem bardziej tolerancyjnym. Nie ma już takiej presji społecznej na osoby żyjące bez ślubu lub niepraktykujące, nieślubne dziecko i rozwód nie są już czymś wstydliwym. Coraz więcej jest dyskusji w przestrzeni publicznej na tematy wolności od wiary, od rygorystycznych kanonów i wielu ludzi poczuło swobodę wyboru. Niektórzy nawet z dumą oświadczają, że są dalecy od kościoła. To nowy trend. Ale dotyczy to przede wszystkim dużych miast. Na wsiach i w małych miasteczkach presja otoczenia jest większa.

O wolności wyboru mówią rodzice, którzy nie chrzczą swoich dzieci w wieku niemowlęcym. Często słyszy się od nich „ Dziecko samo powinno podjąć decyzję, czy chce być członkiem kościoła". Oto komentarz księdza Ireneusza:

„Tłumaczenie, że dziecko może samo wybrać, jest nielogicznym tłumaczeniem.

Proszę mi powiedzieć, czy dziecko 7 czy 8 letnie może dokonać wyboru? Między czym, a czym ma wybierać? Przecież trzeba coś zaproponować dziecku do wyboru, nieprawdaż? W jakim wieku można rozmawiać z nim o sensie życia, o wierze, o wieczności? O filozofii życia? Oczywiście zdarzają się dzieci dojrzalsze od swoich rodziców. Miałem taki przypadek. Była niedziela chrztu. Prowadziłem kazanie dialogowe i jedna dziewczynka powiedziała: a ja sama poprosiłam o chrzest. Ja pogłaskałem ją pobłażliwie po głowie i zignorowałem te słowa. Potem ona przyszła z mamą do zakrystii i rzeczywiście matka potwierdziła, że rodzice są niewierzący, a córka sama zadecydowała. Dziecko okazało się dojrzalsze duchowo od swoich rodziców. Ale to są wyjątki".

Ksiądz Ireneusz zwrócił uwagę też na ciekawy fakt, że zwolennicy zasady „niech dziecko decyduje" nagle od niej odchodzą, gdy dowiadują się, o czym mówi prawo kanoniczne. Prawo kanoniczne głosi, że powyżej 7 roku życia dziecko używa rozumu i wtedy trzeba mieć zgodę ordynariusza na jego chrzest. Ono musi przejść nauki przygotowawcze, czyli powinno być świadome, czym jest sakrament chrztu. Jeden rodzic stwierdził: „O nie, ja nie chcę dla mojego „widzimisię" tak komplikować życia dziecku".

No właśnie, a jakie mogą być przyczyny tego rodzicielskiego „widzimisię"? Oto, co sądzi o tym ksiądz Ireneusz:

„Jeśli rodzice mają niepoukładane swoje religijne życie, to mają problem z decyzją o chrzcie. Jeśli nie wynieśli z domu rodzinnego prawdziwej wiary, zrozumienia istoty świętych sakramentów. W ideale rodzice powinni przecież być świadomi tego, że to oni proszą o chrzest dziecka i to oni odpowiadają za jego wychowanie w wierze. Najpierw oni muszą wnieść jasność w swój dialog z Bogiem".

Słowa duchownego potwierdza wypowiedź 40-letniej warszawianki pani Dagmary, która wraz z mężem zdecydowała się ochrzcić syna w wieku 6 lat.

Mężczyzna podlewa drzewa w New Delhi
© AFP 2019 / Money Sharma
„Moja relacja z Bogiem rozwija się… i nadszedł czas, że chciałam ochrzcić dziecko i wprowadzić je do kościoła katolickiego. Jednocześnie nie przyjmujemy wszystkiego, co głosi kościół za jedynie słuszne wytyczne w naszym życiu. Warszawa to nie Polska, więc myślę, że w małych miastach i na wsiach jeszcze jest dezaprobata z tytułu braku sakramentów świętych. W Warszawie takie pytania się nie pojawiają, to jest prywatna sprawa każdego człowieka."

Czasem przyczyną nieochrzczenia dziecka jest mniemanie, że jeżeli rodzice nie mają ślubu kościelnego, to ksiądz nie ochrzci dziecka. „Ale to nie jest tak — podkreśla ksiądz Ireneusz — Nie ma takiego wymogu, że muszą zawrzeć sakrament małżeństwa, żeby ochrzcić dziecko, bo to byłby sakrament małżeństwa pod przymusem. Jeśli jeden ksiądz odmówił, szukajcie innego".

Niekiedy można usłyszeć wymówkę. „Przez takiego a takiego księdza zraziłem się do kościoła i nie będę tam więcej chodził". Ale, gdy nas rozczaruje jeden lekarz, to czy oburzamy się na całą medycynę i przestajemy chodzić do lekarzy? Nie! Szukamy innego specjalisty.

Jeszcze jeden rozmówca Sputnika podkreślił: " Odkładaliśmy chrzest córki z różnych powodów — to była zima, to potem rodzina nie mogła przyjechać, no i tak dotrwaliśmy do trzech lat. I to było straszne, bo córeczka nie chciała stać spokojnie w kościele, uciekała. Wstyd. Nie jesteśmy zbyt praktykującą rodziną, ale przez chrzest daliśmy córce początek zgodnie z tradycją. A potem już jako osoba dorosła sama zadecyduje, czy pozostanie w kościele czy nie. Chrzest jeszcze nikomu nie zaszkodził".

Zobacz również:

Polski Kościół Prawosławny nie uznaje rozłamu na Ukrainie
Czy papież Franciszek szykuje reformę Kościoła Katolickiego?
Pedofile w kościele: Papież nie widzi, czy nie chce widzieć?
Tagi:
chrzest, kościół katolicki, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz