Widgets Magazine
01:31 19 Lipiec 2019
Kobieta w czerwonej bieliźnie

Liberał Gwiazdowski: „Wolność miała wtedy, jak zdejmowała majtki”

© Fotolia / Nik Merkulov
Opinie
Krótki link
Agnieszka Wołk-Łaniewska
149544

Dobra wiadomość: Ryszard Petru definitywnie wypadł z polityki. Zła jest taka, że zastąpi go Robert Gwiazdowski. Kiedy słuchałam polityczno-ekonomicznych wywodów Petru zawsze myślałam sobie, że trudno wyobrazić sobie bardziej prymitywną propagandę systemu opartego na apoteozie chciwości, maskowanej jako „zdrowe poglądy gospodarcze".

Niedocenianie przeciwnika jest zawsze błędem. Przy Gwiazdowskim, retoryka Petru była subtelna i wyważona.

Robert Gwiazdowski — doktor habilitowany nauk prawnych, który lubi przedstawiać się jako profesor ekonomii („Profesor Robert Gwiazdowski wchodzi do polityki" — reklamuje jego własna strona www.wiadomoscgwiazdowskiego.pl) jest bezcenną skamieliną z wczesnych lat 90. i powinien leżeć w Muzeum Myśli Neoliberalnej tuż obok Leszka Balcerowicza.

Gwiazdowski najwyraźniej przeoczył ostatnią dekadę, kiedy to „deregulacja" sektora bankowego wywołała ogólnoświatowy kryzys, po którym już nawet MFW i Bank Światowy zauważyły, iż koncept, że „przypływ podnosi wszystkie łodzie" się nie sprawdza, skoro ośmiu facetów ma majątek większy niż połowa ludzkości żyjąca w nędzy.

Antysocjalna retoryka Gwiazdowskiego prezentuje tę cudowną świeżość, którą osobiście pamiętam z wystąpień dorobkiewiczów z początku lat 90., kiedy każdy szczyl bez matury z polówką pod Pałacem zarabiał 10 razy więcej niż profesor uniwersytetu, toteż słusznie wszystkich innych za idiotów. Teraz „profesor Gwiazdowski" ogłosił nazwę swojego projektu politycznego, którego celem jest walka o to, żeby bogaci stali się jeszcze bogatsi. Projekt nazywa się „Polska Fair Play". Ironia tej nazwy najwyraźniej umyka jej twórcy.

Oto próbka wykładu „profesora Gwiazdowskiego" na temat podatku progresywnego: „Wyobraźmy więc sobie trzech górników pracujących na akord. (…) Dwóch wyfedrowało po tonie. (…) Ale trzeci górnik pracował dłużej, ciężej, rzadziej robił przerwy i sam jeden wyfedrował tyle, ile tamci dwaj razem — czyli dwie tony. Zarobił w związku z tym 2.000 zł. (…) Jaka zasada sprawiedliwości uzasadnia, żeby trzeci górnik miał zapłacić od drugiego tysiąca wynagrodzenia za wyfedrowanie drugiej tony węgla nie 20% tylko — na przykład — 30%??? (…) Skoro jeden górnik wyfedrował tyle samo co dwóch innych i zarobił tyle samo, co dwaj inni, to dlaczego ma zapłacić wyższy podatek niż tamci dwaj razem?"…

Polska publicystka Agnieszka Wołk-Łaniewska i komentator agencji Sputnik Leonid Swiridow. Moskwa
© Sputnik . Aleksandr Nastruskin
Gwoli porządku — podatek progresywny, obowiązujący we wszystkich cywilizowanych krajach świata, naprawdę nie służy do rozróżniania ludzi, którzy zarabiają 1000 złotych od tych, którzy zarabiają 2000. To czysta demagogia. Najwyższe skale podatkowe adresowane są do ludzi, których absurdalnie wysokie zarobki zaburzają sens gospodarki światowej — jak Jeff Bezos, który w sekundę zarabia tyle, co jego pracownicy w miesiąc. I nie, to nie jest figura retoryczna: jak obliczył „Business  Insider", właściciel Amazona zarabia 2489 dolarów na sekundę — podczas, gdy pracownicy w jego magazynach, po wywalczonej w listopadzie (głównie przez nieustępliwą kampanię Berniego Sandersa) podwyżce dostają 15 dolarów za godzinę, czyli 600 dolków tygodniowo. I to zjawisko narasta.

W 2018 roku — informuje opublikowany w styczniu raport Oxfam — ziemia wzbogacała się o jednego miliardera na dwa dni.

Ich zbiorowy majątek wzrósł o 12 procent — o 2,5 miliarda dolarów dziennie — podczas gdy wartość wszystkiego, co do kupy posiada biedniejsze pół ludzkości zmalała o 11 procent. Trzeba doprawdy być „profesorem Gwiazdowskim", żeby nie rozumieć, że coś tu jest jest pochrzanione.

Faceci tacy jak Gwiazdowski — którzy są bardzo zadowoleni z siebie ponieważ przynoszą do domu 5 czy 10 tysięcy dolków miesięcznie i w związku z tym walczą jak lwy o prawa tych, którzy zarabiają w miesiąc 6,5 miliona USD — są po prostu pożytecznymi idiotami kasty miliarderów.

A ich przekaz winien trafiać tylko do innych idiotów,  wierzących w baśnie o tym, że jak będą „pracowici, zaradni i inteligentni" to już za chwileczkę, jak za momencik dołączą do grona władców świata.

Kłopot polega wszakże na tym, że większość wyborców nieszczególnie pilnie analizuje wypowiedzi swoich potencjalnych wybrańców. Partia Gwiazdowskiego — która ewidentnie jest drugą edycją partii Petru — może, niejako automatycznie, trafić do tego samego elektoratu. Petru dostał w 2015 roku 7,6 procent głosów i nie wszystkie były głosami pożytecznych idiotów, śniących Wielki Amerykański Sen w osiedlowym sushi barze. Spora część to zapewne zdroworozsądkowi, acz niezbyt analitycznie myślący przedstawiciele zamożnego mieszczaństwa, którzy wyobrażali sobie, że będzie to partia rzeczywiście „Nowoczesna" — liberalna gospodarczo i obyczajowo, cywilizowana i proeuropejska. Będąca alternatywą dla panoszącej się w Polsce prymitywnej konserwy. I pod tym względem mieli trochę racji: to, co dziś zostało z Nowoczesnej bardziej kojarzy się z wystąpieniami w zakresie praw kobiet i świeckości państwa, niż umizgiwaniem się do nielicznych polskich miliarderów.

Minister obrony Poslki Antoni Macierewicz
© AP Photo / Markus Schreiber
Ale jeśli chodzi o Gwiazdowskiego, to raczej bym na to nie liczyła. To inny typ liberała.

Z publikacji nowej nadziei polskiego liberalizmu wyziera straszliwy polski kołtun: agresywny mizogin ze skłonnością do najobrzydliwszej demagogii.

Próbka: podatki. Gwałt na wolności osobistej: „podatki dochodowe służą głównie inwigilacji obywateli". Trzeci próg podatkowy dla najbogatszych? To jakby wydzierać organy z ciała zdrowych obywateli: „Skoro niesprawiedliwe jest, że jedni mają więcej pieniędzy niż inni, którzy w dodatku są chorzy, to chyba jeszcze bardziej niesprawiedliwe jest to, że jedni mają obie nerki zdrowe, a inni mają obie chore. (…) Więc nie rozumiem, dlaczego rząd się zatrzymuje wpół drogi, i nie chce przy pomocy nowego prawa wesprzeć sprawiedliwość i pomóc ludziom którzy mają chore nerki". Podatek spadkowy? To „podatek od wdów i sierot", a państwo, które ściąga taki podatek jest gorsze od alfonsa: „Gdy więc ojciec rodziny przed śmiercią przehula pieniądze w agencji towarzyskiej, pracujące tam dziewczyny znajdujące się w trudnej sytuacji materialnej (…) nie płacą podatku dochodowego. Ale jak zostawi je córce, to ona płaci podatek spadkowy. Agencję towarzyską wyręcza państwo — zabiera córce część majątku odziedziczonego po ojcu i dokonuje redystrybucji" — żartuje sobie subtelnie „profesor Gwiazdowski".

Subtelność jest generalnie jego mocną stroną — a szczególnie intensywnie ujawnia się ona w stosunku do „kwestii kobiecej". Na przykład: co liberał Gwiazdowski myśli o prawach reprodukcyjnych kobiet?— „Prawo kobiety do dokonania aborcji nie jest kwintesencją wolności w jej klasycznym rozumieniu. Wolność miała wtedy, jak zdejmowała majtki".

Majtki i ich zdejmowanie są zresztą tematem powracający razy w publicystyce „profesora Gwiazdowskiego" dość często.

Agnieszka Wołk-Łaniewska
© Zdjęcie : Leonid Swiridow
Na przykład: komentarz do kwestii nadużyć podatkowych czynionych w oparciu o przepis mówiący o nieopodatkowaniu dochodów z nierządu: „W szczególności sędziowie nie dali wiary (…) że rzeczona pani przez wiele lat nie zmieniła ceny swoich usług. Znaczy organ (podatkowy) musiał panią na tę okoliczność pytać. Skąd miał jednakowoż przekonanie, że cena powinna ulec zmianie? W górę — z powodu inflacji? Czy może w dół — z powodu zestarzenia się „środka produkcji"?".

Inny żarcik — tym razem przy okazji podatku spadkowego: „Może więc wróćmy do socjalistycznej idei dzielenia się żonami? Bo przecież dziewczyna mająca przez przypadek po mamie ładne nogi ma zdecydowanie większe szanse na dobre zamążpójście niż pozbawiona tego atrybutu".

Bo oczywiście zamążpójście jest jedynym sensem istnienia kobiety oraz jej jedyną drogą do sukcesu: „Jak zostać najbogatszą kobietą na świecie? Wziąć rozwód" — zażartował sobie „profesor" na twitterze, opatrując ów żart emotikonem buźki turlającej się i płaczącej ze śmiechu.

Aha: specjalnie dla wszystkich liberałów, którzy spędzili ostatnie kilka tygodni na żałobie po Pawle Adamowiczu. Komentarz z twittera „profesora Gwiazdowskiego" z wieczoru 13 stycznia: „Zaczęliście się już sztyletować? No brawo wy!".

Agnieszka Wołk-Łaniewska, publicystka polska, Warszawa

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Dar Donalda dla Polski
Macki Putina sięgają daleko
Moskwa, Szeremietiewo: Rewolucja październikowa i spotkanie ... z Majakowskim
Niezłamasy
Nauki ze Swiridowa: „bezpieczeństwo jest najważniejsze”
Rozmiar Schetyny
Hanna Zdanowska, postrach szarańczy
Powrót do Polski Ludowej
Wiem, co mówię: Jaruzelski wygrał wybory
Tagi:
wolność, liberalizm, polityka, kobiety, gospodarka, majtki, Rząd RP, Twitter, Nowoczesna, Robert Gwiazdowski, Jeff Bezos, Paweł Adamowicz, Agnieszka Wołk-Łaniewska, Leszek Balcerowicz, Ryszard Petru, PRL, Gdańsk, Warszawa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz