Widgets Magazine
02:52 17 Wrzesień 2019
Kampania wyborcza Aleksandry Dulkiewicz w Gdańsku. Zdjęcie z Głównego dworca PKS

Gdańsk: duch Adamowicza unosi się w powietrzu

© Sputnik . Weronika Książek
Opinie
Krótki link
Autor
5121
Subskrybuj nas na

Mieszkańcy w zasadzie podjęli już decyzję. W rozmowach na temat zbliżających się wyborów najczęściej pada nazwisko Aleksandry Dulkiewicz, ale nie tylko. Coraz głośniej słychać oczekiwanie, że w politykę zaangażuje się... żona zamordowanego prezydenta, Magdalena Adamowicz.

Pod Bramą Złotą, prowadzącą na gdańskie Stare Miasto, cały czas stoją kwiaty i znicze, zapalone ku pamięci Pawła Adamowicza. Weekend w połowie lutego był wyjątkowo ciepły, miasto zaroiło się od turystów. Nawet moi zagraniczni znajomi, z którymi się tu spotkałam, czytali bądź słyszeli o tym, co wydarzyło się miesiąc temu. Gdańsk pamięta i chociaż żałobne symbole zniknęły już z ratusza, to w mieście panuje klimat zadumy. Jedno jest pewne: ani PiS ani kontrkandydaci Aleksandry Dulkiewicz nie mają tu czego szukać.

W ostatnich tygodniach Grzegorz Braun ostro wystartował z kampanią wyborczą. Na początku lutego zakwestionował nazwę jej komitetu wyborczego, która była taka sama jak nazwa stowarzyszenia, które ją wystawiło. Sąd Najwyższy odrzucił jednak skargę Brauna, a zebrane przez komisarz podpisy uznał za ważne. Teraz więc postanowił zaatakować z innej strony: zażądał wyjaśnień dotyczących ewentualnego audytu decyzji podjętych przez urząd miasta przy organizacji feralnego finału WOŚP. Braun wystąpił na konferencji prasowej, na której dopytywał, kto „zaakceptował bezprawną formułę wydarzenia, która jak wiadomo polegała na zaakceptowaniu tzw. wyłączenia pasa ruchu, nie zaś organizacji imprezy masowej".

I  to mógł być celny strzał. Kontrkandydat Dulkiewicz całkowicie jednak chybił, wchodząc w antyuchodźczą narrację. „Polityka migracyjna miasta, to źle pojmowane miłosierdzie" — grzmiał reżyser. — „Miasto Gdańsk, ani zresztą żadne polskie miasto, nie powinno na koszt obywateli angażować się w import uchodźców". Jednak gdańszczanie tego zdania nie podzielają. Większość młodych ludzi, z którymi rozmawiałam: w tramwaju, na ulicach Wrzeszcza i pod ratuszem, twierdzi, że otwartość Adamowicza napawała ich dumą, a Gdańsk wizerunkowo zyskał na polityce integracji.

„W zagranicznych gazetach piszą o Gdańsku jako o nowoczesnym, europejskim mieście, które dzięki Adamowiczowi zmieniło się nie do poznania. Dulkiewicz to gwarancja kontynuwacji polityki Pawła Adamowicza, w świadomości ludzi zlali się już w jedną osobę" — mówi Kasia (35 lat), która w Gdańsku odwiedza rodziców, sama po studiach wyemigrowała do Włoch.

Michał, który studiuje prawo, mówi, że na uczelni wszyscy dopytują o Magdalenę Adamowicz. Aktualnie przebywa ona cały czas na urlopie naukowym, który miała poświęcić na pisanie habilitacji. Gdańszczanie wiedzą, że żona zmarłego prezydenta nie przejmie sterów w mieście, oczekują jednak, że zamiesza w polityce krajowej. 

„To prawniczka, kompetentna, zorientowana w kulisach polityki samorządowej. To oczywiście trochę casusu „wdów smoleńskich" — jeśli Magdalena Adamowicz wejdzie do polityki, to już zawsze będzie słuchała od swoich przeciwników, że zrobiła karierę na śmierci swojego męża. Ale z wywiadu dla „Newsweeka" widać, że polityka ją kusi" — twierdzi Michał.

„Trzeciego marca wygra moja imienniczka" — mówi Aleksandra (33 lata), zajmująca się wynajmem mieszkań, współpracująca z lokalnymi mediami. „Śmierć Adamowicza była wydarzeniem tak wstrząsającym, że po prostu zamknęła usta jego wcześniejszym krytykom. Ale prawda jest taka, że całe swoje życie ten człowiek poświęcił miastu".

Podczas zwiedzania Oliwy, dzielnicy z parkiem i katedrą, gdzie mieszka sporo starszych osób, zorientowałam się, że gdańszczanie nie do końca wiedzą, kto rzeczywiście w najbliższych wyborach startuje. Z około dziewięciu przepytanych przeze mnie osób połowa kojarzyła Grzegorza Brauna. Trzeciego kandydata — czyli Marka Skiby — nikt. Wszyscy byli zaskoczeni, kiedy słyszeli ode mnie, że Braun zwracał się m.in. do Radia Gdańsk oraz miejscowego oddziału TVP o zorganizowanie debaty przedwyborczej trójki kandydatów.

Co ciekawe, nie wszyscy pochlebnie wypowiadali się o Pawle Adamowiczu. Padały sarkastyczne stwierdzenia — „zapomniał, ile ma mieszkań", „nie był to polityk, którego największą cnotą była bezinteresowność". Ale i tak pójdą głosować na Dulkiewicz. W mieście praktycznie tylko ją widać na plakatach. Prócz tego mieszkańcom wydaje się to po prostu naturalną kontynuacją wyniku ostatnich wyborów samorządowych. Wygląda na to, że Gdańsk jest — pod względem politycznym —  zamkniętą twierdzą. I taki pozostanie na najbliższe 4 lata.   

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Joanna Senyszyn: „Morderstwo Pawła Adamowicza niczego nie nauczyło”
„W Gdańsku nikt nie może być sam”. Bezdomny tym bardziej
Grzegorz Braun: Program dla Gdańska albo Jak zostać „ruskim agentem"
Tagi:
prezydent miasta, wybory, WOŚP, Prawo i Sprawiedliwość, Magdalena Adamowicz, Aleksandra Dulkiewicz, Paweł Adamowicz, Grzegorz Braun, Gdańsk, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz