Widgets Magazine
10:48 18 Sierpień 2019
Widok na Jerozolimę

Co robić, jeśli mleko się już rozlało?

© Sputnik . Kristina Afanasyeva
Opinie
Krótki link
Leonid Sigan
4346

W poniedziałek doszło do ostrego sporu polsko-izraelskiego, po tym, jak szef MSZ Izraela wystąpił z antypolskim oświadczeniem. Po jego słowach premier Mateusz Morawiecki ogłosił decyzję o rezygnacji Polski z udziału w szczycie V4. Ostatecznie szczyt został odwołany. Oto jak zaistniałą sytuację ocenia były poseł na Sejm Andrzej Rozenek.

 — Szczyt został odwołany, a jednak premierzy niektórych państw polecieli do Izraela i tam się spotkali. Nawet z Węgier dopływają sygnały o szczycie V3, co świadczy o tym, że Polska po raz kolejny pozostała sama. A pozostała sama, dlatego, że nasza dyplomacja przez ostatnie trzy lata jest na poziomie zerowym. Praktycznie jej nie ma, a jeżeli się pojawia, to wyłącznie szkodzi, a nie pomaga naszemu krajowi. No, i to są tego skutki. Udało się nam osiągnąć taki oto efekt, że w zasadzie partnerem, od którego możemy czegokolwiek oczekiwać, są Stany Zjednoczone. Jest tylko pytanie, czy to jest rzeczywiście partner, gdy o zwołaniu konferencji bliskowschodniej w Warszawie dowiadujemy się z mediów. To nie jest poważne traktowanie. Niestety, z tego widać również, że nasza dyplomacja i na tym polu ponosi klęskę. Sytuacja jest wyjątkowo niedobra. Ale można było tego się spodziewać. Trzy lata takiej pseudodyplomacji musiały do tego doprowadzić.

— Premier Mateusz Morawiecki w wywiadzie dla Dziennika Gazety Prawnej w wyważonych słowach mówił o sporze polsko-izraelskim: „Powinniśmy wziąć głęboki oddech i poczekać, aż miną wybory w Izraelu. Trzeba także poczekać, aż przejdziemy przez wybory do parlamentu Europejskiego. Według premiera, fundamentem w stosunkach polsko-izraelskich jest deklaracja z zeszłego roku, w której potępiono antysemityzm, jak i antypolonizm. Czy to oświadczenie premiera daje nadzieję, że mogą ucichnąć te spory i dobre relację powrócą?

 — Ma rację premier Mateusz Morawiecki, że czas, rzeczywiście, jest wysoce niewłaściwy dla podejmowania jakichkolwiek inicjatyw dyplomatycznych, bo rzeczywiście, zbliżają sią wybory w Izraelu, rzeczywiście, mamy kampanię do Parlamentu Europejskiego. Najpierw trzeba było o tym pomyśleć, zanim się zgodzimy na organizację w Polsce szczytu antyirańskiego przez naszych sojuszników zza oceanu. Wtedy trzeba było o tym myśleć, a nie teraz. Teraz mleko się rozlało, zostaliśmy sami. Ja się spodziewam jeszcze tego, że za chwilę w obronie Izraela wystąpią Stany Zjednoczone, bo to jest naturalna kolejność. Nigdy jeszcze tak się nie stało, że Izrael został osamotniony bez pomocy Ameryki. Więc zostaniemy w tym momencie naprawdę sami, jak palec. Pamiętam trudne czasy polskiej dyplomacji, gdy na czele tego resortu stała pani Anna Fotyga. Było wiele chwil dramatycznych. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że runęła kontynuacja, która miała miejsce w dwudziestu paru lat kontynuacji naszej polityki zagranicznej, która była skoncentrowana na naszej obecności w Unii Europejskiej, na naszym wsparciu Ukrainy. To wszystko zostało zniszczone, a w to miejsce nie powstała żadna nowa strategia. Nie mamy nowej strategii, tamtej też już nie mamy, tak naprawdę błąkamy się bezmyślnie, jak dziecko we mgle, zamiast robić politykę zagraniczną.

— Wróćmy jednak do konferencji bliskowschodniej, która odbyła się w Warszawie. Politycy opozycji i wielu komentatorów uważa, że to było porażką polskiej dyplomacji. Ale przecież faktem jest, że przedstawiciele Izraela i państw arabskich siedli przy jednym stole, aby przedyskutować bezpieczeństwo w regionie. Czy pan poseł wierzy, że to wystarczy dla pozytywnej oceny warszawskiej konferencji?

 — Rzeczywiście, usiedli. Wielu z tych przedstawicieli było nie tej rangi, której się spodziewano, ale faktycznie doszło do rozmów na temat Iranu. Te rozmowy są potrzebne dlatego, że Iran jest liczącym się krajem tamtego regionu, krajem, który postawił na rozwój energetyki atomowej. Krajem, który rzeczywiście może zagrażać Izraelowi, czyli pośrednio może zdestabilizować jeszcze bardziej sytuację na Bliskim Wschodzie. Tylko jest pytanie, dlaczego my się w to wplątujemy? Czy Polska ma jakiekolwiek interesy na Bliskim Wschodzie? Z tego, co wiem, to nie. Tam interesy mają Stany Zjednoczone, i dobrze by było, żebyśmy jednak się kierowali przede wszystkim interesem Polski. Polska ma gdzie indziej swoje interesy. Jeżeli powinniśmy organizować jakąś konferencję, jakiś szczyt, to dotyczący absolutnie innego regionu świata, nie Bliskiego Wschodu.

Zobacz również:

Ambasador Izraela w Polsce wezwana do MSZ
Izrael odliczy 138 milionów dolarów z funduszy przekazanych władzom Palestyny
Kancelaria Premiera Izraela tłumaczy: Netanjahu mówił o Polakach, a nie o polskim narodzie
Tagi:
Mateusz Morawiecki, Izrael, USA, Warszawa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz