12:49 25 Marzec 2019
Uchodźcy na serbsko-węgierskiej granicy

„To, z czym igra Merkel, bardzo przypomina Generalny Plan Wschodni”

© Sputnik . Dmitriy Vinogradov
Opinie
Krótki link
2331

Mury w Europie jak były, tak są. Ludzie krytykujący Rosję z reguły nic o niej nie wiedzą. Grupy Wyszehradzkiej nie męczy sumienie postimperialne. Te i inne tematy Sputnik Česká Republika omówił z politologiem i historykiem Zdenekiem Zborilem.

Zboril zakończył wydział filozoficzny na Uniwersytecie Karola w Pradze, gdzie zgłębiał historię, indonezystykę i politologię. Karierę naukową Zboril zaczynał w charakterze asystenta w katedrze politologii na Uniwersytecie Karłowa, następnie zajmował stanowiska wicedziekana na Wydziale Teatralnym Akademii Sztuk Muzycznych i profesora nadzwyczajnego na Uniwersytecie Studiów Zagranicznych Hankuk. Zboril został nagrodzony medalem pierwszego stopnia za zasługi przed Czechami w sferze edukacji.

Nienawidzili i szanowali

„Myślę, że jeśli pojęcie globalizacji nie byłoby uważane za przekleństwo, można by było pokusić się o stwierdzenie, że wszystko to (mury, kurtyny itd.) to wynik globalizacji" — mówi Zboril. „Globalizacja była koncepcją polityczną, która miała zjednoczyć cały świat — każdego z każdym. A wyszło na odwrót — świat był i pozostaje podzielony przez globalizację. Dlatego nie Czechy, które nie odgrywają w tym żadnej roli, lecz przede wszystkim tradycyjne kraje Europy raptownie powracają do stereotypów, które się zakorzeniły. Jednym z takich stereotypów była zimna wojna. Stąd narastające napięcie między Zachodem i Wschodem" — powiedział.

Zdaniem Zborila Europa została „podbita" ze wschodu przez Armię Czerwoną, a z Zachodu przez armię USA. Obydwie siły, ZSRR i USA, usiłowały utworzyć granicę, ideologiczny (i metaforyczny) mur, który by je dzielił i który by obydwa mocarstwa uznawały. 

Zabawne, że od momentu ogłoszenia doktryny Trumana USA i ZSRR zaczęły się wzajemnie nienawidzić. Było zagrożenie trzecią wojną światową, strony zresztą miały do siebie szacunek. Dzisiaj szacunku nie ma — podkreśla Zboril.

Rozmówca Sputnika wspomina, że pod koniec ubiegłego stulecia, choć runęły mury i pojawiła się możliwość swobodnego podróżowania, powstały nowe trudności. Dotknęło to także Czechów nawet pomimo akcesji kraju do UE w 2014 roku. „Ogrodzenie od granic przesunięto do terminala praskiego lotniska Ruzyne" — zauważa politolog.

Orban nie chce Turków

Zboril uważa, że kolejnym przykładem murów jest kryzys migracyjny.

 „Granice otwieraliśmy chaotycznie. Mieliśmy poczucie, że nastał czas pokoju, otwartości i odwołania paktów. Okazało się, że nie do końca tak to działa. Duże postimperialne kraje, takie jak Wielka Brytania i Francja, już teraz mają świadomość, że nie pociągną programu Merkel" — powiedział Zboril i zauważył, że UE zbeształa premiera Węgier Orbana z powodu polityki migracyjnej, ale z Budapesztu dał się słyszeć głos, że oni już od 500 lat bronią się przed Turkami i nie porzucą swojej „antyimigracyjnej" polityki.

Wystarczy spojrzeć na to, co dzieje się we francuskim Calais, żeby była jasność, że myślącym rządzącym, na przykład władzom państw Grupy Wyszehradzkiej, z pewnością nie uda się narzucić kwoty imigrantów. Nie męczy nas jak widać nasze postimperialne sumienie. Jeśli mowa o obozach dla uchodźców, sądzę, że wiedzą Państwo, że są one, delikatnie mówiąc, ogrodzone? Znowu więc znajdujemy się naprzeciw muru — uważa historyk.

Mówiąc o kryzysie migracyjnym, Zboril używa określenia „niemiecka polityka osiedleńcza". Jak podkreśla Zboril, wszystko to „mocno przypomina Generalny Plan Wschodni, to znaczy to, z czym igra teraz Angela Merkel".

Premier Węgier Viktor Orban
© Sputnik . Alexey Vitvitsky
 „Jak odnieść się do tego, że od pięciu lat jesteśmy skonfrontowani z migracją, a UE dopiero teraz zaczyna sporządzać analizy demograficzne, które badają wpływ uchodźców na nas, to znaczy to, do czego to wszystko może doprowadzić. UE przy tym przeznacza granty na różne głupoty. Jeśli natomiast mówić o ważnych rzeczach, to oczywiście to buksuje" — powiedział politolog.

Rasizm antyrosyjski: państwa nie znam, ale nie lubię

Mówiąc o stosunku środowisk czeskich i politycznych do Rosji, Zboril zauważa: często ludzie krytykujący Rosję, sami bardzo źle znają Federację Rosyjską.

„Fala emocjonalnego rasizmu antyrosyjskiego popchnęła w końcu prezydenta Milosa Zemana ku temu, by tę tendencję osłabić. Milos Zeman chce, żeby ludzie zrozumieli, że istnieje współczesna Federacja Rosyjska i współczesna Chińska Republika Ludowa, Milos Zeman reaguje też na fakt, że wykładowcy na Uniwersytecie Karola (najstarszym i najbardziej prestiżowym uniwersytecie Czech — red.) wiele o Rosji nie wiedzą, kiedy mówią o niej jak o Rosji „Putina", podczas gdy właściwiej byłoby użyć terminu Federacja Rosyjska. Czy nasi politycy wiedzą, co to takiego na przykład Republika Sacha (Jakucja), że to największy administracyjno-terytorialny podmiot Federacji Rosyjskiej, który pod względem powierzchni porównywalny jest z Indiami? Właśnie dlatego ważne, abyśmy o Federacji Rosyjskiej mówili w sposób właściwy" — reasumuje rozmówca.

Zobacz również:

Komisja Europejska naciska ws. podpisania porozumienia ONZ o migracji
Wszystko dla uchodźców. A co z własnymi mieszkańcami?
USA wyślą na granicę z Meksykiem tysiące żołnierzy
Tagi:
mur, granica, uchodźcy, Zdenek Zboril, Czechy, Niemcy
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz