Widgets Magazine
02:34 17 Wrzesień 2019
Mierzeja Wiślana

Przekop Mierzei Wiślanej: być albo nie być

© Zdjęcie: Andrey Fimushkin
Opinie
Krótki link
Autor
34117
Subskrybuj nas na

Kolejny protest przeciwko wycince Mierzei Wiślanej odbył się w czwartek pod urzędem wojewódzkim w Gdańsku. "Władza minie, wstyd zostanie", "Drelich pod sąd" - takie hasła trzymali protestujący, bo to właśnie wojewoda Dariusz Drelich wydał w miniony piątek decyzję o wycince drzew pod planowany kanał i nadał jej tryb natychmiastowej wykonalności.

Protesty, które spotęgowała wycinka, trwają od poniedziałku. W środę służby państwowe poinformowały, że prace zostały zakończone. Jak informują Lasy Państwowe, w ciągu pięciu dni wycięto ok. 10 tys. drzew na ok. 25 hektarach Parku Krajobrazowego Mierzeja Wiślana. Miejsce wycinki jest w tej chwili sprzątane, a drzewa układane w stosy, żeby można było rozpocząć przekop w ramach programu „Budowa drogi wodnej łączącej Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską w latach 2016-2022".

Zwolennicy projektu widzą w nim planowaną od lat inwestycję, która umożliwi otwarty dostęp portu w Elblągu do Morza Bałtyckiego i będzie gwarancją swobodnej żeglugi statków. Przeciwnicy oraz okoliczni mieszkańcy upatrują w przekopie dewastację obszaru Natura 2000 i niszczenie cennego ekosystemu. Poprzez akcję protestacyjną liczą, że uda im się jeszcze zastopować inwestycję.

Zdaniem Włodzimierza Rydzykowskiego z Katedry Polityki Transportowej na Uniwersytecie Gdańskim, cytowanego przez Rzeczpospolitą, gospodarczego uzasadnienia dla budowy przekopu Mierzei Wiślanej nie ma. Według prof. Rydzykowskiego, nawet gdyby znalazły się ładunki do transportowania tą drogą, to przy zakładanych 5 metrach głębokości kanału zmieściłyby się tam jednostki o nośności najwyżej 3,5 tys. ton, czyli statki pływające po Renie i w rejonie kanału La Manche, a nie na Bałtyku. Biorąc pod uwagę koszt budowy kanału, okazuje się, że nakłady zwracałyby się przez 450 lat — dodaje prof. Rydzykowski.

Jedna z uczestniczek protestu Anita Czarniecka z Komitetu Obrony Demokracji w rozmowie ze Sputnikiem powiedziała, że mieszkańcy Pomorza żądają zatrzymania tego, co się dzieje na Mierzei Wiślanej. Uważa, że brakuje udowodnionej potrzeby realizacji inwestycji, brak jest analizy wariantów alternatywnych.

„Mamy tu podobną sytuację do tej, jaka była z Puszczą Białowieską. Broniliśmy Puszczy i Komisja Europejska stanęła wtedy po naszej stronie. Udało się wówczas zatrzymać wycinanie lasu. Takich mamy polityków, którzy prowadzą politykę rabunkową. Już nie wspomnę o tym, co się dzieje w słynnej stadninie koni w Janowie. Fachowcy odchodzą, stadnina na krawędzi bankructwa" — mówi pani Anita.

Tym razem Komisja Europejska również zareagowała na sytuację. Chce pilnie spotkać się z przedstawicielami polskich władz. Bruksela nie jest pewna, czy przekop będzie rzeczywiście miał — jak twierdzą polskie władze — tylko "nieznaczący wpływ" na środowisko na obszarach Natura 2000. Poza tym, Bruksela zwraca uwagę na uzasadnienie projektu. W decyzji środowiskowej budowa jest tłumaczona czynnikami społeczno-gospodarczymi, natomiast MON wyjaśnił, iż uważa tę inwestycję za niezbędną dla bezpieczeństwa państwa.

Jerozolima
© Depositphotos / Ivga
Jeszcze w 2017 roku gen. broni rezerwy Mirosław Różański w wywiadzie dla Dziennika Gazety Prawnej nawiązał m.in. do planów przekopania Mierzei Wiślanej. „Wiecie, gdzie był początek dyskusji na ten temat? W MON. Wiceminister Grabski chciał na mnie wymusić pisemne stanowisko, że się zgadzam na przekopanie tej mierzei. Tłumaczyłem mu, że takich projektów nie da się uzasadnić względami bezpieczeństwa i obrony, bo na Zalew Wiślany nie wpłynie żadna jednostka pływająca Marynarki Wojennej. Średnia głębokość wynosi tam 1,7 m. W porcie w Elblągu żaden okręt wojenny nie wykona nawet manewru" — mówił prawie dwa lata temu.

Budowa kanału potrwa do 2022 roku, a jej koszt wyniesie ok. 880 milionów złotych i w całości będzie pokryty z budżetu państwa. Anita Czarniecka twierdzi, że będą protestować nadal, używając argumentów, które są oparte na analizie ekonomicznej, ekologicznej opracowanej na zlecenie sejmiku Pomorskiego, a nie na partyjne polecenie, że komuś to po prostu przyszło do głowy.

„Chcemy dialogu. Chcemy rozmowy opartej na argumentach. Chcemy, żeby w naszym kraju było przestrzegane prawo. Jeżeli rząd, ministerstwo, wojewoda nie są partnerami, będziemy protestować. Jesteśmy obywatelami tego kraju, wyborcami, płacimy podatki i to od nas zależy, kto będzie rządził Polską"- powiedziała Anita Czarniecka i dodała: „Mam nadzieję, że nie będziemy mieć nieprzyjemności z powodu udzielenia Sputnikowi wywiadu".    

Zobacz również:

Polska zaczęła wycinać drzewa na Mierzei Wiślanej w celu budowy kanału
Polska ogłosi przetarg na kanał przez Mierzeję Wiślaną
Budowa kanału przez Mierzeję Wiślaną „zabije" część ekosystemu
Tagi:
akcja protestacyjna, Zatoka Gdańska, Mierzeja Wiślana, Gdańsk, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz