19:24 08 Grudzień 2019
Wnuczka Saddama Husajna Hareer Husajn

Wnuczka Saddama Husajna: Z Iraku zabrałam tylko spodnie i podkoszulek

© Zdjęcie : Instagram/ Hareer Hussein Kamel
Opinie
Krótki link
1572
Subskrybuj nas na

Wnuczka byłego irackiego przywódcy Saddama Husajna Hareer Husajn Kamel mieszka w Jordanii. Zdobyła wyższe wykształcenie, teraz zajmuje się rodziną. Ale spokój w swoim życiu Hareer osiągnęła dopiero po wielu latach. Przeżyła pogróżki, trzymanie przez wiele dni w domu pod kluczem ze względów bezpieczeństwa.

Hareer Husajn Kamel opublikowała swoje wspomnienia, zatytułowane „Wnuczka Saddama".

  Proszę coś o sobie opowiedzieć.

— Pochodzę z Iraku, jestem córką generała Husajna Kamela, wnuczką byłego przywódcy Iraku Saddama Husajna. Moja mama Raghad jest jego starszą córką. Mam 32 lata. Zakończyłam wydział ekonomiczny na kanadyjskim uniwersytecie w Jordanii.

  Niedawno pojawiła się Pani książka „Wnuczka Saddama". Proszę coś o niej opowiedzieć.

— Treść książki jest zgodna z tytułem. To wspomnienia naszej rodziny o życiu w Iraku. Wspomnienia o tym, co było dobre, i o problemach. Książka rzuca światło na życie ukryte przed oczami społeczeństwa. Ten, kto przeczyta tę książkę, może nas lepiej zrozumieć. Zaczęłam ją pisać dwa lata temu. Wydałam na swój rachunek. Jej kolportażem zajmuje się Dom Arabskiej Nauki.

—  Jak i czym żyje dziś rodzina S. Husajna?

— Po amerykańskiej okupacji wszystkie dzieci z matkami wyjechały z Iraku. Nowy „rząd" wydał dekret, żeby nie wydawano nam zagranicznych paszportów, dlatego pozostaliśmy bez dokumentów. Przyjęto nas gościnnie w Jordanii i Katarze. Dali nam paszporty, zamieszkanie, utrzymanie. Z grubsza wszyscy tak po dziś żyją. Wyjątkiem są ci, którzy zawarli małżeństwo, tak jak ja, albo wyjechali za granicę zdobywać wykształcenie. Tak zrobiło wielu wnuków S. Husajna.

  Proszę opowiedzieć o tej nocy, kiedy uciekała Pani z Iraku.

— To była zimna i straszna noc. Byliśmy w Mosulu. Moja mama Raghad i ciocia Rana, druga córka S. Husajna, od razu pojechały z dziećmi do Syrii. Samą granicę przechodziliśmy na piechotę. Syryjscy funkcjonariusze straży granicznej otworzyli ogień, było strasznie. Na szczęście nikt nie ucierpiał.

—  Znalazła się Pani w Syrii. A jak trafiła Pani do Jordanii?

— W Syrii byliśmy kilka dni. Potem zaprosiło nas do siebie Jordańskie Królestwo Haszymidzkie. Pojechaliśmy tam.

  Jak przyjęła Pani wiadomość o zatrzymaniu prezydenta. O jego egzekucji?

— To były bardzo ciężkie dni. Dla nas on był przecież i prezydentem, i dziadkiem, i kochanym bohaterem jednocześnie. Uważnie śledziliśmy proces, sąd, choć było to bardzo ciężkie. Myślę, że dzięki tym transmisjom cały świat mógł poznać prawdziwego Saddama Husajna. Przecież większość ludzi ma o nim skrzywione wyobrażenie. Na rozprawie wszyscy mogli zobaczyć go takim, jakim go znała nasza rodzina.

 

Kto z krewnych zdradził Husajna i jego rodzinę?

— Tacy ludzie są, my ich znamy.

—  Jaki Pani zdaniem powinien być nowy prezydent Iraku?

— Prezydenta wybiera sam naród. To jego wybór. Polityka zależy od czasów. Prezydent kraju powinien patrzeć w dal, w przyszłość.

—  Jakie są Pani najmilsze wspomnienia o Iraku?

— W Iraku wszystko było dobre. Zostały mi po nim jak najlepsze wspomnienia. Tęsknię za szkołą, ulicą, domem. Po Iraku pozostały mi tylko wspomnienia. Z rzeczy nic nie zabrałam poza spodniami i podkoszulkiem.

—  Czy wam grożono?

— Oczywiście. Pogróżki sypały się bez przerwy, zwłaszcza pod adresem mojej mamy. Z tego powodu czasem zabraniano nam wychodzić na ulicę i żyć normalnym życiem.

—  Jak żyje się wam w Jordanii?

— Naród jordański daje nam miłość, szacunek, ludzką pracę, ma do nas dobry stosunek. To odegrało dużą rolę w odbudowie naszego życia, mogliśmy odejść od przeżytych nieszczęść. Rząd dał nam dokumenty, mieszkanie, dobrą ochronę, zasilał co miesiąc pieniędzmi.

 

Czy utrzymujecie jeszcze kontakty z członkami byłego rządu irackiego?

— Tak. Ten, kto był naszym przyjacielem, pozostaje nim.

 — Co ma Pani do powiedzenia na temat USA, Iranu i państw regionu, które napadały na Irak?

— Skutki tych ataków mówią same za siebie. Teraz cały świat sam zobaczył skutki amerykańskiej okupacji. Wielu odczuło na sobie następstwa tego okresu. Irak i cały świat zapłacił za to wysoką cenę. Mogę tylko powiedzieć: „Naprawcie, jak zepsuliście…".

—  A co powie Pani o Rosji?

— Rosja bardzo mi się podoba. Myślę, że wraz z dojściem do władzy Władimira Putina kraj zaczął dynamicznie się rozwijać.

 

Czym się Pani zajmuje?

— Piszę, czytam, zajmuję się domem, jak wiele kobiet na świecie.

  O czym Pani marzy?

— O zjednoczonym Iraku. Żeby muzułmanie, chrześcijanie i wyznawcy innych religii Iraku mieli jednakowe prawa i żyli w pokoju. Irak wiele się nacierpiał i zasługuje na wszystko, co najlepsze.

—  Co chciałaby Pani powiedzieć irackiemu narodowi?

— Irakijczycy powinni się zjednoczyć, żeby położyć kres potwornym podziałom i nienawiści. To nie jest czcze marzenie. Żyliśmy w przyjaźni stuleciami. I do tego trzeba powrócić.

 

Dokąd chciałaby Pani pojechać?

— Dużo podróżowałam. W każdym kraju poznaję coś nowego. Zrozumiałam, jak ważny jest szacunek do odmiennego zdania, światopoglądu. Teraz chciałabym zwiedzić Rosję, Japonię, państwa azjatyckie.

Saddam Husajn ma piętnaścioro wnuków. Część z nich mieszka w Jordanii, inni osiedlili się w Katarze.

 

 

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Kreml odpowiedział na list syna Kaddafiego do Putina
Wizyta Trumpa w Iraku: wycofajcie swoich żołnierzy!
Ekspert: Amerykanie przerzucą wojska do Iraku
Tagi:
Saddam Husajn, Irak, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz