17:59 19 Marzec 2019
55. Międzynarodowa Konferencja Bezpieczeństwa w Monachium

„USA kierują NATO przy pomocy przymusu i szantażu”

© AFP 2018 / Thomas Kienzle
Opinie
Krótki link
1362

Zakończyła się 55. Międzynarodowa Konferencja Bezpieczeństwa w Monachium. Willy Wimmer, były sekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Niemiec, przez wiele lat brał w niej udział. Jego zdaniem monachijska konferencja była spotkaniem koalicji przeciwko Trumpowi.

Amerykańscy żołnierze na pokazie sprzętu wojskowego NATO na Łotwie
© Sputnik . Stanislav Savelyev
— Podsumowując konferencję bezpieczeństwa, zauważyłem pęknięcia w relacjach transatlantyckich. Jeden z kolegów poprawił mnie, że chodzi o rozdźwięki nie ze Stanami Zjednoczonym, a z Trumpem. Co Pan sądzi na ten temat?

— Tak, w Monachium stało się to oczywiste. Było to w pewnym sensie spotkanie „koalicji antytrumpowskiej”. Mowa Merkel została entuzjastycznie przyjęta nawet przez tych, którzy zawsze są zwolennikami koalicji wojskowej pod wodzą USA. Było to widać również podczas przemówienia wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych Pence’a, który też należy do tej kolacji wojennej i którego mowa była absolutnie nieprzekonująca, choć ciągle pochylał się w stronę Trumpa w odniesieniu do Atlantyku. Po wysłuchaniu jego przemówienia można stwierdzić: Stany Zjednoczone odgrywają wiodącą rolę w NATO nie ze względu na zbieżność interesów wszystkich jego uczestników, ale dlatego, że ciągle używają przymusu i szantażu wobec innych członków sojuszu.

Było to bardzo widoczne kilka tygodni temu w Moskwie, gdy Rosja zaprosiła attaché wojskowych państw zachodnich, aby pokazać im pocisk, który stał się dla Stanów Zjednoczonych pretekstem do wycofania się z Układu o całkowitej likwidacji pocisków rakietowych pośredniego zasięgu (INF). Stany Zjednoczone, o ile wiem, wywierały presję na zachodnich attaché wojskowych, w wyniku czego żaden z nich, z wyjątkiem przedstawicieli Cypru i Grecji, nie zdecydował się na przyjazd i obejrzenie pocisku na własne oczy.

Flaga Stanów Zjednoczonych na ulicy Madrasu, USA
© AP Photo / Rick Bowmer
Te same groźby usłyszeliśmy w Monachium z ust wiceprezydenta Mike’a Penca’a w odniesieniu do gazociągu Nord Stream 2, dzień wcześniej w Warszawie. Ale jeśli ktoś jest liderem w jakiejś grupie tylko dzięki przymusowi i szantażowi, wcześniej czy później ona się rozpadnie.

— Nie jest tajemnicą, że Amerykanie przyjechali do Europy, aby forsować co najmniej dwie kwestie: Nord Stream 2 i porozumienie z Iranem. I w żadnej z nich nie odnieśli sukcesu. Co to mówi o amerykańskim supermocarstwie, a także o relacjach między Niemcami a USA?

— Właściwie sprawy nie mogą rozwijać się gorzej. Świadczy o tym monachijska konferencja, jak i demonstracja przed hotelem Bayerischer Hof, którą wszyscy widzieli. Jeśli w kontekście trudnej sytuacji na Bliskim i Środkowym Wschodzie trzeba przypominać o Auschwitz i Holokauście (jak swego czasu Joschka Fischer w związku z bezprawnym wtargnięciem do Jugosławii), jest to tak odrażające, że należałoby od tego natychmiast się odwrócić. Czyżby nie było dla nich nic świętego? Jeśli trzeba odwoływać się do tego, by rozpalać współczesne konflikty, to sojusz, który tego potrzebuje, znalazł się na dnie.

— Oczywiście Rosja w Monachium znowu została przedstawiona jako główny wróg – w mniejszym lub większym stopniu. Ale przynajmniej dla USA Rosja – jak się wydaje, patrząc z boku – nie jest wrogiem numer jeden. W tym „rankingu” wyprzedziły ją Iran, Wenezuela i Chiny.

— Jutro wszystko może się zmienić. Na przykładzie incydentu z ukraińskimi statkami wojskowymi na Morzu Czarnym widzieliśmy, jak twarde stanowisko mają wobec Rosji. Według doniesień w ramach tej operacji użyto AWACS dyslokowanych w pobliżu mojego domu w Niemczech. Ich zadanie polegało na ustaleniu lokalizacji rosyjskich radarów w tym regionie. Przypomina mi to bardzo czasy zimnej wojny. Jeśli w Waszyngtonie któregoś dnia rzadziej mówi się o Rosji, nic to nie znaczy.

Dlatego amerykański prezydent Donald Trump musi w końcu zyskać przestrzeń do manewrowania, aby prowadzić własną politykę. Na razie jest to niemożliwe. Wychodzę z założenia, że transatlantycka koalicja wojskowa w Waszyngtonie, Berlinie, Paryżu, Brukseli i Londynie zrobi wszystko, aby świat NIE był bezpieczniejszy. 

Zobacz również:

Ukraina będzie się sądzić z Rosją o Most Krymski
Misja ExoMars odkryła ogromny lodowiec na Marsie
W Iraku odkryto największą w historii sieć finansowania terrorystów
Tagi:
Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa, Willy Wimmer, Donald Trump, Russia, USA, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz