17:49 19 Marzec 2019
Chińskie juany

Chiny mogą stać się przyczyną nowego kryzysu

© Fotolia / Sean K
Opinie
Krótki link
Natalia Dembinska
11039

Jedną z najbardziej prawdopodobnych przyczyn nowej recesji jest niepomierne globalne zadłużenie. Szczególne obawy budzi światowy dług korporacyjny. Do jego stabilnego wzrostu przyczyniają się gospodarki rozwijające się, w tym Chiny.

Jak tylko Chińska Republika Ludowa wysunie się na czoło wyścigu gospodarczego, globalny dług „pęknie", co doprowadzi do krachu porównywalnego z kryzysem z 2008 roku. Skąd tyle długów i czym grozi „chiński scenariusz"?

O krok od kryzysu

W minionym roku jako jedno z głównych zagrożeń dla globalnej stabilności gospodarczej eksperci wymieniali protekcjonizm handlowy — nabierające obrotów wojny handlowe odbierają inwestorom chęć do podejmowania ryzyka. To wróży światowym rynkom upadek, potężny odpływ kapitału i zaostrzenie warunków finansowania. Kolejnym zagrożeniem, odnotowywanym przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, jest nieujarzmiony wzrostu globalnego zadłużenia.

W ostatnim dziesięcioleciu łączne zadłużenie na świecie w sektorach państwowym i prywatnym wzrosło o 60% i wyniosło rekordowe 182 biliony dolarów. Średni stosunek długu do PKB wzrosło z przedkryzysowych 36% do 52%.

Jak podkreśliła szefowa MFW Christine Lagarde, przyczyniły się do tego w dużej mierze decyzje polityczne podjęte pod wpływem bankructwa amerykańskiego banku Lehman Brothers. W pierwszej kolejności — polityka niskiego oprocentowania.

Zaciągali się wszyscy

Szczególne obawy ekonomistów budzi ryzykowny dług korporacyjny — zwłaszcza w formie pożyczek. Według danych Oxford Economics od 2015 roku globalny prywatny dług zagraniczny wzrósł o około 15% światowego PKB — to więcej niż w okresie przed światowym kryzysem finansowym.

W ostatnich latach banki centralne pompowały w gospodarkę tani pieniądz, by ją stymulować. Głównym celem takich działań było zmniejszenie oprocentowania na rynku dłużnym po to, aby umożliwić firmom zaciąganie nisko oprocentowanych pożyczek i finansowanie swojej działalności.

Zastrzyki pieniędzy okazały się na tyle silne, że zaciągać kredyty mogły nawet najmniej skuteczne firmy — tak zwane firmy zombie, czyli przedsiębiorstwa nieprzynoszące żadnych zysków i żyjące ciągle na kreskę. Właśnie takie przedsiębiorstwa są uważane za główne zagrożenie dla amerykańskiego rynku walutowego.

Teraz, kiedy okres niskiego oprocentowania zbliżył się ku końcowi, System Rezerwy Federalnej zaostrza politykę finansowo-kredytową, nie dając firmom zombie szans na przetrwanie: zaciąganie nowych kredytów jest dla nich nazbyt drogie, podczas gdy starych długów nie mają czym spłacać.

„Zyski takich firm były niższe niż koszty związane z obsługą długów, nawet tych oprocentowanych według ultraniskiej pokryzysowej stawki" — czytamy w raporcie Banku Rozrachunków Międzynarodowych (BIS).

Ryzyko płynące z Chin

Problem stwarza jednak nie tylko rynek walutowy USA i ogromny, sięgający 22 bilionów amerykański dług. Główną siłą napędową wzrostu długu korporacyjnego są gospodarki rozwijające się, w pierwszej kolejności chińska. Dług korporacyjny ChRL jest największy na świecie.

Kiedy w 2008 roku rozgorzał kryzys finansowy, Państwo Środka zwiększyło dostęp do kredytów, w wyniku czego już w 2016 roku poziom zadłużenia korporacyjnego osiągnął 160% PKB, a poziom łącznego długu — 230%.

W dążeniu do pochłonięcia zagranicznych konkurentów chińskie firmy zaciągały coraz to nowe kredyty. W minionym roku według danych Banku Rozrachunków Międzynarodowych korporacyjny dług Chin wzrósł o 3,8 punktów procentowych. Dla porównania — dług publiczny wzrósł o 0,8 punktów procentowych, a zadłużenie gospodarstw domowych — o 0,9 punktów.

W zaciąganiu kredytów chińskim firmom pomaga szara bankowość: sektor ten zwiększył się do zatrważających rozmiarów. Chińskie banki coraz chętniej finansują firmy brokerskie i lichwiarzy, którzy występują w charakterze pośredników między bankami i biznesem.

Mniej więcej od 2012 roku chiński rynek kredytowy przeżywa transformację. Na pierwszy plan wysunęły się parabanki, zwłaszcza tak zwane usługi zarządzania aktywami i kredyty zaufania. Te mechanizmy kredytowania stworzone zostały po to, żeby oferować klientom wysokie dochody. Wiążą się one jednak z dużo większym ryzykiem.

Dzięki tym parabankom stymulowanie gospodarki na podstawie kredytów, do którego doszło w latach 2008-2010, de facto nie ustaje — zauważa Bloomberg.

Teraz strefa szarej bankowości w Chinach osiągnęła prawie siedem bilionów dolarów. MFW ostrzega, że ta bańka może doprowadzić do krachu chińskiej gospodarki i wywołać nowy azjatycki kryzys, podobny do tego z 1997 roku.

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Der Spiegel „pozbawił” USA statusu światowego lidera
Czerwona linia przekroczona: tylko złoto może ocalić USA przed bankructwem
Znamy datę nowego kryzysu finansowego
Tagi:
korporacja, recesja, dług, kryzys gospodarczy, juan, Chiny, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz