18:14 19 Marzec 2019
Banknoty euro

Tysiąc sposobów, by oskarżyć o korupcję Matteo Salviniego

© Zdjęcie : Pixabay
Opinie
Krótki link
Alessio Trovato
3114

Jak mówił admirał w filmie pt. „Polowanie na Czerwony Październik” (The Hunt for Red October), „Rosjanie nie działają bez planu”. Być może było to właśnie punktem wyjścia dochodzenia dziennikarskiego, przeprowadzonego przez gazetę L'Espresso.

Włoski tygodnik w tekście pod tytułem „3 miliony dla Salviniego" twierdzi, że przedstawiciele partii Liga Północna prowadzili tajne rozmowy w Moskwie, żeby zapewnić jej finansowanie w przededniu majowych wyborów do Parlamentu Europejskiego. Rosyjskie pieniądze miały dotrzeć do Ligii dzięki podpisaniu umowy między koncernami Rosnieft i Eni na dostawy 3 mln ton paliwa diesel w ciągu 6 miesięcy czy roku.

Oprócz tego strona rosyjska dała rzekomo Włochom zniżkę w wysokości 6%, z których 4% miała właśnie dostać Liga Północna. Jak twierdzi tygodnik, w ściśle tajnych negocjacjach ws. umowy brali udział Gianluca Savoini („jeden z najwierniejszych ludzi") przewodniczącego Ligii, wicepremiera Matteo Salviniego i „wysokopostawieni urzędnicy z otoczenia Putina".

Przedstawiciel wicepremiera Rosji Dmitrija Kozaka kategorycznie zdementował te rewelacje L'Espresso.

Czołg IS-2 na obrzeżach osiedla Krabozawodskoje na wyspie Szykotan w obwodzie sachalińskim
© Sputnik . Andrey Shapran
Podobnie jak w przypadku Skripalów nie ulega wątpliwości, że jeśli rosyjskie służby specjalne chcą kogoś zlikwidować, to ostatnią rzeczą, jaką zrobią, będzie upozorowanie wypadku samochodowego czy rozstrzelanie kogoś z karabinu. Wszelkie działania profesjonalistów wyglądają jak działania profesjonalistów, dlatego potrzebny jest kamuflaż.

Lepiej otruć całą dzielnicę substancją chemiczną, która rzekomo może znajdować się tylko w Rosji i żeby zginął np. tylko chomik — wtedy można jednoznacznie orzec, że nie były to służby specjalne. A to oznacza, że była to właśnie ich robota, ponieważ ludzie nie wierzą w tę wersję.

Włoskie dziennikarstwo jak zawsze jest o krok do przodu. I tylko dzięki jego wnikliwym dochodzeniom i pokoleniu fenomenalnych dziennikarzy do tej pory udaje się nam unikać kłów rosyjskich niedźwiedzi na naszych delikatnych pośladkach.

Nowe ekskluzywny materiał śledczy L'Espresso, który przedrukowały wszystkie inne portale grupy medialnej GEDI, doprawdy otwiera przed nami nowe horyzonty.

Dziennikarze tej gazety stworzyli precedens i w końcu możemy dać upust własnej, nieposkromionej fantazji — nie trzeba już więcej przedstawiać jakichkolwiek dowodów czy źródeł. Dzięki temu nowemu formatowi „wolności prasy" my, zwykli pismacy, możemy w końcu spokojnie alarmować o wszelkich zagrożeniach, które przychodzą nam tylko do głowy i wyrażać ukrywane dotąd emocje.

Oto moje dowody, potwierdzające, że Rosja wywierała wpływ na Salviniego.

Widzicie mężczyznę w okularach? Salvini nazywa go Alfredo, ale cały jego tweet (serowa focaccia u Alfredo jest taka, jakby jutra miało nie być) to zaszyfrowany kod. W rzeczywistości jest to Dmitrij, kucharz z Nowosybirska, który stworzył przepis focaccii z sera i gazu Nowiczok.

Jednak żołądek to bynajmniej nie najsłabszy punkt 45-letniego włoskiego kawalera Salviniego. Jego największą słabościa są kobiety. Widzimy więc zdjęcie naszego ministra z dziennikarką Sputnik Germany Saszą Konkiną, wykonane 17 października 2018 roku. Czy ta data coś wam mówi? Po kilku godzinach od tego spotkania Salvini nie wykluczył, że będzie kandydować na stanowisko szefa Komisji Europejskiej, zastępując na nim Junckera. Przypadek? Oczywiście, że nie. Nie ulega wątpliwości, że Rosjanie wykorzystali urodziwą dziennikarkę, aby przekonać naszego wicepremiera do zostania główną częścią rosyjskiej piątej kolumny w samym sercu UE.

W przedrukach „dochodzenia" L'Espresso figurowało również to zdjęcie z Tatianą Santi ze Sputnik Italia, która przy pomocy kobiecych sztuczek przekonała swoją ofiarę, by ta poparła zniesienie sankcji przeciwko Rosji, praktycznie pod lufą pistoletu.

Matteo Salvini na Placu Czerwonym w Moskwie, październik 2014
© Zdjęcie : Stefano Cavicchi/Corriere della Sera
Matteo Salvini na Placu Czerwonym w Moskwie, październik 2014

A na tym zdjęciu?

 

A czy jesteście w ogóle pewni, że to Włoszka? Przecież we Włoszech mieszka pełno młodych kobiet z rosyjskich służb specjalnych właśnie po to, aby wpływać na plany włoskich polityków i zmieniać bieg historii Unii Europejskiej. Wyobrażacie sobie, jaki mają arsenał?

Atrakcyjne rosyjskie dziewczyny „atakują" naszych polityków, zaraz po tym, jak ci lądują w Szeremietiewo. To operacja pod kryptonimem „fly and die",  która jak tylko zostaje rozpoczęta, nie ma już przed nią ratunku. Dlatego radzę wam nie jeździć do Rosji, jeśli dbacie o swoje morale, to zostańcie we Włoszech, nawet jeśli nie jesteście politykami!

OK, żarty na bok — mówiąc serio, jest to już styl współczesnego dziennikarstwa. Przykrywając się wolnością mediów można pisać tak naprawdę wszystko i zakończyć nawet taki artykuł, jak tygodnika L'Espresso słowami (oni na poważnie, a my oczywiście na żarty): „Dochodzenie, o którym Państwo czytają, wymagało dokładnego sprawdzenia źródeł, profesjonalizmu i odwagi. To oznacza dla nas właśnie dziennikarstwo".

Zobacz również:

Władimir Putin przesłał telegram kondolencyjny do rąk premiera Włoch Matteo Renzi
Konferencja prasowa Władimira Putina i Matteo Renzi - wideo
Putin i Miedwiediew spotkają się z premierem Włoch Matteo Renzi
Tagi:
Matteo Salvini, Włochy, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz