21:51 19 Marzec 2019
Przewodniczący Rady Europejskiej (RE) Donald Tusk

Podstawowy dylemat polega na tym, z kim Polska pójdzie do Unii?

© REUTERS / Yves Herman
Opinie
Krótki link
Leonid Sigan
4154

W 28 krajach Unii Europejskiej ukazał się artykuł prezydenta Francji Emmanuela Macrona, w którym przedstawił swój plan europejskiego renesansu. A więc, rewizja traktatów unijnych, Europejska Rada Bezpieczeństwa, wspólna armia, cenzura Internetu, jednolite prawo w sprawie migracji i szereg innych postulatów.

Jeśli to ująć w skrócie, Macron widzi europejskie odrodzenie.

Sputnik omówił artykuł, a właściwie program francuskiego prezydenta z politologiem, profesorem Adamem Wielomskim.

 — Myślę, że to jest część szerszej koncepcji niemiecko-francuskiej, która prezentowana jest już od dłuższego czasu. Zmierza ona w kierunku stworzenia w dotychczasowej Unii Europejskiej, czyli organizacji państw mającej charakter, nazwijmy to, konfederacyjny państwa federalnego. Tego typu projekty pojawiały się w Niemczech już wcześniej. Mało kto pamięta, że projekt taki przedstawiła opozycyjna wówczas SPD następnego dnia po referendum w Wielkiej Brytanii w sprawie Brexitu. Niemieccy socjaldemokraci uznali, że ponieważ główny hamulec integracji Unii Europejskiej, czyli Wielka Brytania wychodzi z Unii, to nie ma już żadnych przeszkód do powołania państwa ogólnoeuropejskiego.

Myślę, że Macron idzie w tym samym kierunku. Jest to, zresztą szerszą tendencją francuskiej polityki zagranicznej, która w Polsce jest słabo znana i mało rozumiana, a której to istotą jest odtworzenie świata wielobiegunowego tak, aby w stosunkach międzynarodowych obok Stanów Zjednoczonych istniały takie bieguny potęg, jak Rosja, Chiny, czy też Unia Europejska.

Dziś polityka niemiecka i francuska przynajmniej rządzących w tej w chwili elit w obydwu krajach jest zgodna, co do tego, że ani Francja, ani Niemcy nie są w stanie samodzielnie odgrywać roli bieguna o takim potencjale ekonomicznym i politycznym, jak na przykład, Stany Zjednoczone.

Należy również wspomnieć niedostrzeżony w Polsce niedawny traktat francusko-niemiecki, który wyraźnie zapowiadał to, co teraz zaproponował Macron. Mowa tam o wspólnej armii europejskiej, o regionalizacji państw, współpracy przygranicznej. To z kolei oznacza negację przez Francuzów dotychczasowej tradycji państwa jednego i niepodzielnego oraz przekształcenia Francji we Francję regionalną, na wzór niemieckich landów.

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk
© REUTERS / Mohamed Abd El Ghany
  Przewodniczący Rady Europejskiej na Twitterze poparł postulaty polityki europejskiej przedstawione przez Macrona. Donald Tusk ocenił też, że wszyscy, którym zależy na Unii Europejskiej, powinni współpracować w trakcie wyborów do Europejskiego Parlamentu. Zaś jeśli wnioskować z publikacji w Polityce, to polska prawica jest przeciw reformom według Macrona. Jak pogodzić te dwa stanowiska?

— Polskie elity polityczne jako całość nie zajmowały w tej kwestii jednolitego stanowiska, dlatego, że przyjmują całkowicie dwie sprzeczne orientacje geopolityczne, które w moim przekonaniu, warunkują podstawowy podział na polskiej scenie politycznej, szczególnie w tej części posolidarnościowej, mianowicie, na Platformę Obywatelską i Prawo i Sprawiedliwość. Otóż, PO przyjęła założenie, że głównym partnerem Polski w polityce zagranicznej są Niemcy i Francja, które razem tworzą, nazwijmy to szumnie, „neokaroliński projekt imperium europejskiego".

Podczas gdy PiS widzi siebie, jako partię wpływów amerykańskich w Europie. Stany Zjednoczone nie są, oczywiście, zainteresowane w wyrośnięciu takiego bieguna, skierowanego również przeciwko ich potędze. W takiej sytuacji PiS będzie zdecydowanie opowiadało się przeciwko projektom politycznym zjednoczenia Europy. Ale zwracam tu uwagę, że tylko pewnym projektom politycznym. PiS, na przykład, chce wspólnej polityki europejskiej w sferze gazowej, co oznacza akceptację zjednoczenia ekonomicznego, a także pewnych postulatów politycznych, które nad tym zjednoczeniem ekonomicznym musiały czuwać.

Myślę, że PiS będzie opowiadać się przeciwko projektom tworzenia jakiejś wielkiej biurokratycznej „czapy politycznej", wspólnych instytucji unijnych, rządu Unii Europejskiej czy Rady Bezpieczeństwa Unii Europejskiej, wspólnej europejskiej armii, za czym opowiadają się Niemcy i Francuzi.

  Załóżmy jednak, że plan „europejskiego renesansu" został przyjęty. Ale czy z tego powodu uzależnienie unii od Stanów Zjednoczonych się zmniejszy, czy nie?

— Myślę, że program ten nie zostanie przyjęty w tej Unii Europejskiej, jak ona obecnie wygląda. Stąd też Niemcy i Francuzi od pewnego czasu mówią o Europie tak zwanych „dwóch prędkości". Na „prędkość pierwsza" miałyby się składać kraje zachodnie, kierowane przez Niemcy i Francję. A kraje Europy Środkowo-Wschodniej, zorientowane w zasadzie na Stany Zjednoczone, miałyby w tym programie nie uczestniczyć.

Podstawowy dylemat w tej chwili polega na tym, czy Polska będzie w jednym szeregu ze „starymi" krajami UE, czy w oparciu o Stany Zjednoczone będzie budowała Trójmorze?

Myślę, że nastąpi powolna dezintegracja Unii Europejskiej. Nie wierzę w to, żeby powstała jednolita Unia Europejska z tych wszystkich krajów członkowskich, które ona w tej chwili liczy i które przyjęłyby projekt „renesansu europejskiego". Projekt Macrona jest skierowany do takich państw, jak Francja, Niemcy, Benelux, ewentualnie Hiszpania i Włochy.

Zobacz również:

UE przeznaczy 50 milionów euro na bezpieczeństwo wybrzeża Morza Azowskiego
UE nie chce kanału przez Mierzeję Wiślaną
PiS: Nie będzie Małego Ruchu Granicznego, bo Rosjanie się zbroją
Kraje UE wzywają do organizacji wyborów prezydenckich w Wenezueli
Korwin-Mikke: Koalicja Europejska - to sprzedawczyki, gorzej jest z PiS-em - to są zdrajcy
Nikt nie da wam tyle, ile PiS wam obieca
Tagi:
renesans, artykuł, PO, Prawo i Sprawiedliwość, Emmanuel Macron, Adam Wielomski, UE, Francja, USA, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz