Widgets Magazine
18:27 25 Sierpień 2019
Na oficjalnej stronie projektu NATO Anakonda-16 w Polsce pojawił się komunikat prasowy o tragicznym wypadku, w wyniku którego zmarł cywil.

Aleksander Kwaśniewski: 20 lat w NATO - nie jesteśmy po dobrej stronie mocy

© AP Photo / Czarek Sokolowski
Opinie
Krótki link
Aleksander Kwaśniewski
91126

Za zdjęcie przy kominku w Białym Domu wysyłaliśmy żołnierzy do Afganistanu, zwiększaliśmy kontyngenty wojskowe, dokonujemy zakupów broni, unieważniamy przetargi, jak choćby ten na zakup Caracali z Francji, chcemy budować jakiś Fort Trump, proponujemy sfinansowanie pobytu amerykańskich żołnierzy na terytorium Polski, aby tylko „dogodzić” Ameryce.

12 marca 2019 roku minie 20 lat polskiego członkostwa w Pakcie Północnoatlantyckim. Każda rocznica staje się powodem do refleksji i  dokonywania podsumowań. 20 lat NATO w Polsce — nie Polski w NATO — należy rozpatrywać na płaszczyźnie wojskowej, politycznej i gospodarczej.

NATO jest sojuszem „amerykańskim" i kwestia ta nie podlega dyskusji.

Pierwsi przekonali się o tym Francuzi i w 1966 na mocy decyzji generała Charlesa de Gaulle'a wycofali swoich przedstawicieli z dowództwa Sojuszu. Francuski mąż stanu chciał w ten sposób sprzeciwić się hegemonii USA w Europie. Trwali w takim stanie przez 43 lata.

Andrzej Duda i Donald Trump w Białym Domu
© Zdjęcie : The White House
Andrzej Duda i Donald Trump w Białym Domu
12 marca 1999 roku do tego „ekskluzywnego" grona dołączona została Polska wraz z Węgrami i Czechami. Architekci przystąpienia ogłaszali, że od 12 marca 1999 roku dzięki NATO możemy spać spokojnie.

O ile polscy politycy fakt ten ogłaszali jako wielki sukces Polski w polityce międzynarodowej i traktowali go jako dołączenie do ekskluzywnego grona — będącego gwarantem pokoju —  to dość szybko przekonali się, że obronny sojusz NATO, do którego tak ochoczo wstępowali okazał się być agresywnym i w ramach operacji Allied Force, między 24 marca i 20 czerwca 1999 roku, czyli 12 dni po rozszerzeniu — o Polskę, Czechy i Węgry-  bombardował Jugosławię.

Nie popsuło to — przynajmniej publicznie — dobrego samopoczucia ani koalicji rządzącej w Polsce, ani Prezydenta Kwaśniewskiego, wszak radość wynikająca z poczucia przynależności do tak zacnego grona nie mogła być zmącona setkami zabitych, a przekonanie, że Stany Zjednoczone zawsze mają rację utwierdzało wszystkich w przeświadczeniu, że zabijanie bezbronnych — jak się później okazało pod fałszywym pretekstem — nie stanowi problemu.

Prezydent Aleksander Kwaśniewski, który wstąpienie do NATO zapisuje jako jedno z większych osiągnięć swojej prezydentury, musiał przełknąć jeszcze jedną gorzką pigułkę, kiedy po latach dowiedział się, że jego decyzja o poparciu wojny z Irakiem — a później wysłaniu tam polskich żołnierzy, to błąd wynikający z naiwnej wiary i neofickiego przekonania, że teraz jesteśmy po dobrej stronie mocy.

Rzeczywistość okazała się o wiele bardziej złożona niż chciałoby się wierzyć. Nasz akces do wojny przysporzył nam kłopotów z Unią Europejską, a Prezydent Francji Jacques Chirac określił to bardzo dosadnie: (Polacy) „Stracili dobrą okazję, aby siedzieć cicho".

Czas pokazał, że opowieści Colin'a Powell'a o broni biologicznej w Iraku to bujda na resorach.

Agnieszka Wołk-Łaniewska
© Zdjęcie : Igor Motowiłow
Anakonda-2016
© AP Photo / Alik Keplicz
Ani Jugosławia, ani Irak dla polskich entuzjastów amerykańskości w polskim życiu politycznym nie stanowiły i nie stanowią żadnej nauki, a tym samym nie prowadzą do żadnych konstruktywnych wniosków.

Należy przyznać, że Prezydent Aleksander Kwaśniewski, którego Amerykanie „nabrali" także w innych — już bardziej osobistych sprawach jak obiecanki stanowisk sekretarza generalnego NATO czy sekretarza generalnego ONZ — przyznał w wywiadzie dla niemieckiej gazety "Der Tagesspiegel", że: "Colin Powell, wtedy szef dyplomacji Busha, także nie obstaje już przy tych przyczynach wojny. Nie mnie o tym sądzić, kto błędnie poinformował Powella o broni masowej zagłady. Wiem tylko, kto mnie informował o rzekomej sytuacji: Colin Powell. Na tej podstawie weszliśmy do wojny. Za błędne informacje nie odpowiada Polska, lecz rząd USA" — zapewniał Kwaśniewski.

Nie posiłkując się eufemizmami można skonstatować, że pojechaliśmy na wojnę do Iraku, bo Amerykanie oszukali nas, że Saddam Husajn ma broń masowej zagłady.

Inną kwestią jest to, że prezydent suwerennego kraju wysyła swoich żołnierzy na wojnę, bo prosi go o to jakiś tam szef dyplomacji.

Te dwie sytuacje mające miejsce w początkach naszego funkcjonowania w NATO zaświadczają o pozycji jaką zajmujemy w tej organizacji. Bardziej ukierunkowanym politycznie i ideologicznie spieszę dodać, że służalczy stosunek jest udziałem wszystkich opcji politycznych w Polsce.

Za zdjęcie przy kominku w Białym Domu wysyłaliśmy żołnierzy do Afganistanu, zwiększaliśmy kontyngenty wojskowe, dokonujemy zakupów broni, unieważniamy przetargi, jak choćby ten na zakup Caracali z Francji, chcemy budować jakiś wydumany Fort Trump, proponujemy sfinansowanie pobytu znacznej ilości amerykańskich żołnierzy na terytorium Polski, aby tylko „dogodzić" Ameryce.

Kiedy Amerykanie wciągają jakiś państwo do paktu to oczekują, że będzie ono dokonywało zakupu ich broni. Nam także wmówili, a my ochoczo uwierzyliśmy, że potrzeba jest nam dużo broni, ale tylko amerykańskiej produkcji.

I tu przechodzimy do aspektu bardziej gospodarczego. Kiedy kupowaliśmy F-16, to Polakom, którzy mieli za to słono zapłacić, wmawiano, że na tym zakupie nie tylko nie stracimy — ale zyskamy, bowiem łącznie z samolotami przyleci do Polski offset, czyli mnóstwo amerykańskich inwestycji, które rozbujają polską gospodarkę do poziomu amerykańskiej.

Politycy zdający sobie sprawę, że lud wszystko kupi, nie zająknęli się nawet wtedy, kiedy okazało się, że to kolejna „lipa".

Z offsetu okazały się „nici", a kary umowne za jego brak otrzymał tylko Bartimpex z zastrzeżeniem nieinformowania o tym polskiej opinii publicznej.

Tomasz Hypki, ekspert obronności uważa, że przez głupotę, brak profesjonalizmu i korupcję urzędników daliśmy się zbyć byle czym.

„W Polsce realizowano inwestycje, które i bez offsetu dawały korzyści amerykańskim firmom. WSK PZL Rzeszów z pompą otwarło wydział gięcia rurek m.in. do silnika z F-16. W mediach przedstawiano to jako sztandarowy przykład transferu nowoczesnej technologii. Nie informowano jedynie, że to technologia transferowana z… Kalisza, ze spółki AirTech, także należącej do tego samego koncernu: UTC" — dodaje Hypki.

Amerykańskie kombinacje przy offsecie polegały też na tym, że wszelkie inwestycje przepuszczano przez wydzielone spółki zależne amerykańskich koncernów, zawyżając wartość transferowanych przez nie technologii i inwestycji przez co zaliczano wyższy poziom rozliczenia offsetu.

NATO dla Polski we wszystkich wspomnianych wyżej obszarach stanowi wartość ujemną.

Zostaliśmy pozbawieni podmiotowości militarnej i politycznej, a podmiotowość gospodarcza Polski powiązana jest z Unią Europejską, z którą w ostatnim czasie prowadzimy wojny podjazdowe mając nadzieję, że wszyscy widza naszą siłę w Amerykanach stojących za naszymi placami.

Polska. Warszawa. Kancelaria Premiera RP w barwach narodowych
© Zdjęcie : Kancelaria Premiera RP
O wielkości naszej siły i jakości amerykańskiego wsparcia przekonujemy się, ale nie wyciągamy z tego wniosków, podczas naszych konfliktów z Izraelem, w walce z Nord Stream 2, w naszych relacjach z Ukrainą, gdzie chcemy być jako główny rozgrywający, a w efekcie doprowadziliśmy do wyzerowania stosunków z Rosyjską Federacją i mocno nadwyrężyliśmy  nasze relacje z Niemcami, dla których gazociąg w wodach Bałtyku to gwarancja taniego gazu, a Ukraina to karta przetargowa.

Wyprowadzanie Polski z NATO jest tym samym co wyprowadzanie Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, czyli działaniem na granicy niemożliwości. Rzecz w tym, że skoro już jesteśmy to należałoby się prowadzić cokolwiek odpowiedzialnie.

Problem polega na tym, że wśród polskich polityków — wszystkich opcji — brak ludzi, którzy w złożonej sytuacji politycznej mogliby prowadzić bardziej zbalansowaną politykę międzynarodową, mogącą przynosić więcej długoterminowych korzyści Polsce.

Z polskim potencjałem militarnym i gospodarczym nie możemy stanowić i nie stanowimy siły, mogącej wpływać na kierunki rozwoju polityki światowej. Możemy być jej aktywnymi uczestnikami, bez ostentacyjnego afiszowania się za tą czy inną stroną. Tego typu politykę prowadzą o wiele zasobniejsze gospodarczo i militarnie państwa nie będąc przy tym pośmiewiskiem dla innych, czego my o sobie powiedzieć nie możemy.

Ogłaszanie budowy Fortu Trumpa, podpisywanie dokumentów stojąc na rogu stołu gospodarza Białego Domu narusza powagę naszego państwa jako uczestnika stosunków międzynarodowych i narodu jako ich podmiotu.

Polscy politycy, wszystkich opcji, traktują Pakt Północnoatlantycki jako gwarancję bezpieczeństwa Polski w czasie pokoju, ale zapominają dodać, że w czasie — ewentualnej-  wojny będzie to miejsce najbardziej niebezpieczniejsze.

Aleksander Kwaśniewski, polski publicysta, Warszawa

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

NATO: Rosja ma ostatnią szansę
Putin to nie Kaczyński
Duda: Chcemy częstych ćwiczeń NATO w Polsce
Ławrow: Stosunki z Polską należy traktować filozoficznie
Dzień i noc ABW
Ruszyły przygotowania do spotkania Putin-Trump
Putin: Rusofobia wylewa się uszami
„USA kierują NATO przy pomocy przymusu i szantażu”
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
„Zwiększanie obecności NATO w pobliżu rosyjskich granic to powód do niepokoju”
Rosyjskie czołgi to „koszmar NATO”
Tagi:
Fort Trump, Nord Stream 2, polityka, Wojsko Polskie, F-16, bombardowanie, Rząd RP, ABW, NATO, Tomasz Hypki, Generał de Gaulle, Saddam Husajn, George Bush, Colin Powell, Jacques Chirac, Aleksander Kwaśniewski, Jugosławia, Kreml, Unia Europejska, Rzeszów, Paryż, Berlin, Irak, Czechy, Izrael, Europa, Wielka Brytania, Węgry, Francja, Niemcy, USA, Rosja, Ukraina, Warszawa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz