Widgets Magazine
21:05 18 Październik 2019
Prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin podczas uroczystości inauguracji w Wielkim Pałacu Kremlowskim

Putinizm na lata: Do czego dąży Kreml, choć Kreml nic o tym nie wie

© Sputnik . Russian Presidential Press Office/Mihail Metzel/Pool
Opinie
Krótki link
Autor
17891
Subskrybuj nas na

Polskie media faszerują ludzi pewnikami o Rosji i Putinie. Są dogmatyczne, przypisując sobie prerogatywy iście boskie i podając, niczym Stwórca Mojżeszowi, co Putin myśli, jakie ma niezwerbalizowane zamiary, do czego dąży Kreml, choć Kreml nic o tym nie wie. To cecha nie tylko polskiej żurnalistyki piszącej o Rosji i Putinie.

Nikt nie zadaje sobie trudu dowiedzenia się i zrozumienia, co rzeczywiście robi Putin w Rosji. Gdy jednak trafi się okazja ku temu, odrzucają ją, bo dewastuje misternie utkaną mitologię i demaskuje jej twórców.

FAŁSZYWE, ZAKŁAMANE KUTASY

Gazeta Wyborcza i centra polskiej rusofobii, jeśli chcą ją uwiarygodnić, sięgają po rosyjską opozycję lub media krytyczne wobec Kremla.

Do takich „utwierdzaczy" należy m.in. „Niezawisimaja Gazieta", wychodząca w Moskwie od blisko 30 lat. Jest to społeczno-polityczny dziennik o orientacji centrowej, adresowany do czytelnika wykształconego, ceniony w kręgach rosyjskiej inteligencji i przez świat biznesu, w Polsce natomiast za krytykę rosyjskich władz, zwłaszcza w sferze polityki zagranicznej.

Polska. Warszawa. Kancelaria Premiera RP w barwach narodowych
© Zdjęcie : Kancelaria Premiera RP
Ale kiedy na łamach  „Niezawisimoj Gaziety", padają stwierdzenia, że „iluzja wyboru jawi się, jako najważniejsze ze złudzeń, koronnym wybiegiem zachodniego stylu życia w ogóle i zachodniej demokracji w szczególności", kiedy czytamy, że „odejście od tych iluzji na rzecz z góry ustalonego realizmu" zmusza Rosjan „do myślenia o własnej, specyficznej i suwerennym wersji demokratycznego rozwoju" państwa, że zachodni politycy nie są godni zaufania, bo to "chytre, zakłamane kutasy"- elity polskie, zajmujące się, na co dzień sprawami Rosji, nabierają wody w usta.

11 lutego br., gazeta zamieściła artykuł Władisława Surkowa „Długowieczne państwo Putina. O tym, co się tu w ogóle dzieje".

Wśród rosyjskich czytelników artykuł Surkowa wywołał namiętne dyskusje, w Polsce zapadła cisza, jak makiem zasiał.

Być może, dlatego, że jego autor, b. wicepremier, twórca koncepcji „suwerennej demokracji" w Rosji, od czasów Jelcyna związany jest z aparatem władzy, a jego poglądy nie pasują do kreowanego obrazu Rosji w oczach Polaków.

Surkow dosyć bezwzględnie rozprawia się z Zachodem. Wskazuje na pozorną wolność, m.in. w Internecie. Mówi o zgubnym pędzie USA do hegemonii nad światem.

Wskazuje, że „nieufność i zazdrość, używane w demokracji, jako priorytetowe źródła społecznej energii, nieuchronnie prowadzą do absolutyzacji krytyki i wzrost poziomu niepokoju". Zwraca, słuszną zresztą, uwagę na olbrzymi kryzys zaufania w polityce do jej kreatorów, na nielegalne ośrodki władzy.

Dowodzi, że „z głębi i ciemności, niepublicznej i nieoficjalnej władzy", wypływają, wykonane dla szerokich mas, świetliste miraże demokracji — iluzje wyboru, poczucia wolności, poczucia wyższości, itp.",,mówi o ogłupiającej roli Internetu.

Są to zjawiska, które odczuwamy na własnej skórze, przerabiamy je w kraju, na co dzień.

Zachodnie demokracje w oczach Surkowa są przerażające.

Uważa on, że „łajdak nie posunie się za daleko, z prostej przyczyny, bo jest łajdakiem. A kiedy wszyscy wokoło są samymi draniami, to w celu powstrzymania drani trzeba użyć drani. Podłego potraktować podłym… Istnieje szeroki wybór podłych ludzi, łajdaków i skomplikowane zasady, mające na celu ograniczenie walk między nimi do, mniej lub bardziej, remisowego wyniku". Tak powstaje, jego zdaniem, „dobroczynny system kontroli i równowagi — dynamicznej równowagi upodlenia, balans chciwości, harmonia plugastwa i łajdactwa. I jeśli ktoś usiłuje zagrać po swojemu, zachowuje się dysharmonijnie, czujna niewidzialna ręka niejawnej władzy państwa ruszy na ratunek i apostata ściągnie na dno".

NOWY MODEL

Dla mnie — mniej ważna jest diagnoza Zachodu, chociaż interesująca i podana soczyście, co bardziej opis tego, co się w Rosji dzieje.

Przemówienie Władimira Putina do Zgromadzenia Federalnego FR. 20 lutego 2019 r.
© Sputnik . Aleksey Nikolskyi
Zdaniem Surkowa, Rosja wchodzi w kolejny, czwarty podstawowy model swojej państwowości, zwany od jego pomysłodawcy — państwem Putina, a szerzej — putinizmem, określanym, jako ideologia przyszłości.

Było państwo Iwana III (Wielkie księstwo moskiewskie i całej Rusi, XV-XVII w.), państwo Piotra Wielkiego (Imperium Rosyjskie, XVIII-XIX w.), państwo Lenina (ZSRR, XX w.) i jest państwo Putina (Federacja Rosyjska, XXI w.).

Wg Surkowa, te potężne polityczne maszynerie, jedna po drugiej modernizowane, dopasowywane na bieżąco do potrzeb, zapewniają Rosji, wiek za wiekiem, uparty ruch ku górze. Otworzyły one wolną drogę do budowy państwa bez zachodnich „importowanych chimer", lecz „logiką historycznych procesów", a tym samym „sztuką możliwości".

Nienaturalny i kontr-historyczny rozpad Rosji, jaki nastąpił na tle wydarzeń w Europie końca XX w., z pewnym opóźnieniem, ale został mocno zahamowany, przechodząc z poziomu ZSRR na poziom Federacji Rosyjskiej.

Rosja wróciła do swego naturalnego stanu, by kierować się na wyższy etap wielkiej wspólnoty narodów.

Kolejne nadzieje Zachodu na osłabienie Rosji, spaliły na panewce.

Odejście Rosji z drogi, uwarunkowanej specyficzną, wypracowaną przez wieki polityczną maszynerią — jest niemożliwe, warunkuje ona bowiem, przetrwanie skomplikowanego charakteru rosyjskiej państwowości.

PAŃSTWO PUTINA

Były wicepremier uważa, że Rosja kontynuuje swoją historyczną drogę państwowości, chociaż jest to już państwo nowego typu, jakiego jeszcze w Rosji nie było.

Dopiero wyłania się zarys jego formy, ale wszelkie, jak to Surkow określa — „stres-testy", jakie rosyjskie państwo przechodziło i przechodzi, są pomyślnie. Te na razie ograniczone ukształtowanie modelu politycznego, jego zdaniem, będzie kreowane nie tylko przez najbliższe lata, ale jest programem na dekady i na cały wiek.

Trwa budowa jego podwalin, z wejściem całą mocą daleko do przodu, tak, że przez wiele lat Rosja będzie państwem Putina. Podobnie, jak współczesna Francja, która jest do tej pory V Republiką de Gaulle'a, Turcja — ideologią „Sześciu strzał" Atatürka, a USA — oparte na wartościach „ojców-założycieli".

O budowaniu przez Putina, takiego, a nie innego modelu państwa, decydują przede wszystkim potrzeby Rosjan oraz otoczenie zewnętrzne. Im ono jest bardziej agresywne wobec Rosji, tym bardziej skonsolidowane i silne musi być rosyjskie społeczeństwo i ich ojczyzna.

I z tą świadomością Putin kładzie nowe fundamenty pod rosyjskie państwo. Nie od dzisiaj mówi, że największym bogactwem Rosji są jej mieszkańcy, ludzie.

Władisław Surkow wyróżnia kilka charakterystycznych cech tworzonego przez Władimira Putina nowego modelu rosyjskiej państwowości. Zresztą widać to przy bezpośrednim śledzeniu poczynań samego prezydenta.  Przede wszystkim jest to oparcie tego modelu na wzajemnym zaufaniu, co rosyjski model „zasadniczo odróżnia od modelu zachodniego, kultywującego nieufność i krytykanctwo".

Władimir Putin szczególnie dba, by publiczne obietnice, jakie składa społeczeństwu, czy zawarte w przyjętych uchwałach i dekretach były dotrzymywane. W tym widzi siłę państwa — w wiarygodności i zaufaniu.

Wynika z tego kolejna cecha — jeden wspólny głos informacji, czy jak kto woli — propagandy, na potrzeby wewnętrzne i zagraniczne. Nie ma dualizmu. Rosja jest jedna i ta sama, wewnątrz i na zewnątrz.

Media zachodnie, co raz częściej się o tym przekonują, ostatnio w przypadku nowego uzbrojenia rosyjskiej armii. Jeszcze niedawno kpiły z Putina, że „blefuje, nadyma się i straszy NATO", a teraz PAP donosi, że nowy interkontynentalny, supersoniczny system strategiczny "Awangard" wejdzie do służby w rosyjskiej armii i jest to technika wojskowa, której NATO nie dorównuje.

Poczucie tożsamości narodowej, to kolejna cecha rosyjskiej państwowości. Tworzenie kodu kulturowego Rosjan jest jednym z priorytetów polityki społecznej. Pozwala to uniknąć Rosji większych zaburzeń nacjonalistycznych, jakie nękają Europę, przy jednoczesnym pielęgnowaniu unikatowego dorobku kulturowego wielu grup etnicznych i narodowościowych zamieszkujących Rosję.

Leszek Miller
© Sputnik . Leonid Sviridov
Państwo Putina opiera się na systemie semi-prezydenckim, w którym wszystkie instytucje są podporządkowane podstawowemu zadaniu — niezakłóconemu komunikowaniu się i współdziałaniu prezydenta z obywatelami. Poza instytucjonalnym i elitarnym systemem, istnieje też system nieformalny. „A kiedy głupota, ograniczenia umysłowe lub korupcja tworzą zakłócenia w liniach komunikacji z ludźmi, podejmowane są intensywne działania w celu jej przywrócenia", zaznacza Surkow.

Umiejętność słuchania i rozumienia ludzi, zobaczenia (narodu rosyjskiego) na wskroś, dogłębnie, działanie wyjątkowo zgodne i z godnością — są najważniejsze w państwa Putina". 

Politycy Zachodu przypisują Rosji nadprzyrodzone moce, m.in. ingerencję w wybory i referenda na całym świecie. Ale w rzeczywistości, jak zaznacza Surkow, „sprawa jest poważniejsza — Rosja ingeruje w ich mózgi i nie wiedzą, co zrobić ze zmienioną świadomością".

Rosja w latach 90. XX w. zrezygnowała z ideologicznych pożyczek, wykreowała własne wartości, określiła swoje priorytety, przygotowała się solidnie do ich realizacji i gdy ruszyła z ofensywą informacyjną na Zachód — eksperci europejscy i amerykańscy „od Rosji" pogubili się doszczętnie.

Zofia Bąbczyńska-Jelonek, publicystka polska

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

„Pożyteczna idiotka Putina" też ma swoje zdanie
Leszek Miller: „Zwykły szacunek dla sąsiada nakazuje wysłanie dyplomatycznych gratulacji"
„Brytyjski kot cały czas stoi w drzwiach”
Sławomir Dębski w Moskwie: „Śnieg pada"
Marek Belka: „My, Polacy, kochamy Rosję i bardzo się boimy imperium"
"Mój przyjaciel Polak złożył mi życzenia urodzinowe na Boże Narodzenie”
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
Janusz Korwin-Mikke: o Rosji, PiS, Ukrainie, Clinton, ABW, Krymie ... i Donaldzie Tusku
Profesor Joachim Diec: „Zagrożenie rosyjskie to sprawa polityczna. Jaką inną miałaby być?”
Tagi:
rusofobia, fake news, informacja, polityka, Niezawisimaja Gazieta, Gazeta Wyborcza, PAP, NATO, Władisław Surkow, Atatürk, Generał de Gaulle, Piotr Wielki, Włodzimierz Lenin, Iwan III, Zofia Bąbczyńska-Jelionek, Władimir Putin, Francja, Turcja, Zachód, Europa, USA, Kreml, Niemcy, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz